O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Homilie z rekolekcji lectio divina u benedyktynek w Żytomierz ...


T E K S T Y   H O M I L I I
z rekolekcji lectio divina
u sióstr benedyktynek w Żytomierzu

30 czerwca - 8 lipca 2017

- CZĘŚĆ DRUGA -
6 i 8 lipca 2017

część pierwsza - homilie
1, 2 i 4 lipca 2017
>>>.

 

„Słuchaj, synu, nauk mistrza (…). Do ciebie więc kieruję teraz moje słowa, kimkolwiek jesteś ty, co wyrzekasz się własnych chęci, a chcąc służyć pod rozkazami Chrystusa Pana, prawdziwego Króla, przywdziewasz potężną i świętą zbroję posłuszeństwa. Przede wszystkim, gdy coś dobrego zamierzasz uczynić, módl się najpierw gorąco, aby On sam to do końca doprowadził”.

(św. Benedykt, Reguła – Prolog, 1-4).

---------------------------------------------------------------------

Adoruj! Podnieś oczy ku Ojcu i z Jego perspektywy spójrz na świat!
homilia – czwartek 13. tygodnia zwykłego (rok I), 6 lipca 2017 r.
Rdz 22, 1-19; Ps 116A, 1b-6.8-9; Mt 9, 1-8

Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu opowiadanie o… No, właśnie. Jak je zatytułować? Nie jest ono opowiadaniem o ofierze Izaaka, bo do tej ofiary ostatecznie nie doszło, ale o związaniu Izaaka; tak też bywa nazywane przez Żydów. Kiedy je czytałem, moje myśli biegły ku zakończeniu Ewangelii wg św. Mateusza. Ostatnie wydarzenie z Mateuszowej Ewangelii to spotkanie Jezusa z uczniami w Galilei na górze, którą wskazał im Jezus. W tekście z księgi Rodzaju trzy razy powtarza się podobny zwrot: „idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym pagórku, jaki ci wskażę”; „ruszył w drogę do miejscowości, o której Bóg mu powiedział”; „przyszli na miejsce, które Bóg wskazał” (Rdz 22, 2.3.9). Uczniowie spotykając Jezusa na górze, „gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon”, a Ewangelista dodał: „niektórzy jednak wątpili”. „Oddali Mu pokłon” (gr. „proskynesan”, łac. „adoraverunt”). Dokładnie taki sam cel ma wyjście Abrahama z Izaakiem na górę Moria, nazywaną górą widzenia albo górą, gdzie Pan widzi. Celem tej podróży jest złożenie ofiary całopalnej, ale w głębi chodzi o oddanie Bogu pokłonu należnemu tylko Bogu. Ofiara „cało-palna” jest symbolem oddania Bogu wszystkiego, oddania całego siebie, oddania całego swojego życia. Bóg jest Bogiem jedynym, więc odpowiednim, adekwatnym sposobem służenia Mu jest służbą całym sobą: „Będziesz miłował Pana, Boga twego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem, całym swoim życiem”.

Tuż przed ostatnim etapem drogi Abraham mówi do sług: „zostańcie tu, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu [gr. „proskynesantes”], a potem wrócimy do was” (Rdz 22, 5). Celem jest oddanie pokłonu Bogu. Próba więc, której Abraham został poddany, polega na tym, by uznał, że Bóg jest jedynym Bogiem i by oddał Bogu pokłon należny tylko Bogu. Po co są próby w naszym życiu? W katechizmie w komentarzu do słów „Ojcze nasz”, – do słów „i nie wódź nas na pokuszenie” – znajdujemy taką odpowiedź, zaczerpniętą od Orygenesa: „W pewnym sensie kuszenie ma coś z dobra. Nikt – poza Bogiem – nie wie, co nasza dusza otrzymała od Boga, nawet my sami tego nie wiemy. Kuszenie to ukazuje, byśmy w końcu poznali siebie samych i dzięki temu pokazali swoją nędzę oraz składali dziękczynienie za dobra, jakie kuszenie nam ukazało” (KKK 2847). Próby albo sytuacje trudne, których doświadczamy, mogą pomóc wydobyć z nas cechy czy pokłady dobra, których istnienia nie byliśmy nawet świadomi. Próba, której Bóg poddaje Abrahama, ujawnia to, że w nim, ale również w każdym z nas, jest pragnienie miłości całkowitej. Bóg chce to pragnienie uaktywnić. Próby, oczywiście, przypominają nam też, że jesteśmy jak kruchy, a nawet rozbity dzban, ale są okazją odkrywania, że Bóg chce nas, ten dzban, scalać. I Bóg jest pierwszym wierzącym w to, że idąc za Jego głosem możemy żyć scaleni i że z Jego pomocą możemy kochać Boga i ludzi całymi sobą, całym swoim życiem.

Celem wyjścia uczniów na górę w Galilei i celem wyjścia Abrahama z Izaakiem na górę Moria jest oddanie Bogu pokłonu, a więc adoracja. Oddać pokłon – przyjąć postawę klęczącą albo nawet paść na twarz, albo położyć się krzyżem – to postawa stworzenia wobec Stwórcy, to postawa człowieka wobec Boga (bóstwa) w zasadzie we wszystkich religiach. I nie chodzi jedynie o postawę zewnętrzną, ale również o towarzyszącą jej postawę wewnętrzną, postawę serca. Ojcowie Kościoła zwracali uwagę na to, aby fizycznemu przyklękaniu przed Bogiem towarzyszyło „przyklęknięcie serca”. Jeden z salwatorianów o założycielu naszego zgromadzenia, o. Franciszku Marii od Krzyża Jordanie, mówił, że widział go często nie tylko klęczącego przez Najświętszym Sakramentem, ale że widział go „con lo spirito inginocchiato” (wł.), przyklękającego w duchu.

Co dzieje się w nas, gdy przychodzimy na adorację, gdy oddajemy jedynemu Bogu pokłon Jemu należny? Po pierwsze: wystawiamy się na wzrok Boga. Moria to góra, gdzie Pan widzi, a czas adoracji to przede wszystkim czas, kiedy Bóg na nas patrzy. Na ten aspekt adoracji dość często zwraca uwagę papież Franciszek. I wzrok Boga sięga tam, gdzie nasz wzrok nie sięga. Jak kiedyś Stwórca patrzył na dzieło swoich rąk i cieszył się nim, tak dziś, kiedy przychodzimy na adorację, może patrzyć na nas i cieszyć się nami; tak jak rodzice, mama i tata, cieszą się po prostu patrząc na swoje dzieci. Jest też drugi aspekt doświadczenia adoracji. Z pewnością Pan Bóg cieszy się, gdy i my patrzymy na Niego, gdy z ufnością dzieci podnosimy wzrok ku górze. Dwa razy – przynajmniej w tekście greckim pojawia się zwrot „ἀναβλέψας τοῖς ὀφθαλμοῖς”; tak jest również tekście ukraińskim: „звів очі свої” – mowa jest o Abrahamie podnoszącym oczy ku górze (Rdz 22, 4.13). Najpierw w drodze, trzeciego dnia, Abraham „podniósłszy oczy” dostrzegł z daleka ową miejscowość. A potem już na górze Moria „podniósłszy oczy” spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Wzrok wbity w ziemię, jak mówili ojcowie Kościoła, to zgubny skutek grzechu. Wzrok podniesiony ku niebu, ku Ojcu, to błogosławiony odruch dziecka Bożego. Można powiedzieć, że Bóg wzywając Abrahama na górę Moria, a nas zapraszając na adorację, chce podnosić nasz wzrok. Chce, byśmy podnieśli wzrok i razem z Nim, „który widzi”, czyli z Bożej perspektywy, popatrzyli z góry na cały świat. I żebyśmy zobaczyli, że nie jesteśmy na świecie sami. Adoracja „odrywa” nas od nas samych i kieruje naszą uwagę na Boga, a z perspektywy Boga otwiera nas na innych, na cały świat. Wyobraźcie sobie tu, na Ukrainie, jakieś miasto u podnóża gór, na wzór Zakopanego u podnóża Tatr, i pomyślcie, że Bóg zaprasza nas na górę po to, abyśmy z Jego perspektywy spojrzeli na dom i miasto, w którym żyjemy. Gdy żyjemy w domu i w mieście, zajęci swoimi sprawami, nie zauważamy, że obok nas jest wielu ludzi i wiele domów. Nasz dom i nasze sprawy wydają się takie wielkie i takie ważne. Ale gdy wyjdziemy na wysoką górę i spojrzymy na panoramę, zobaczymy np., że nasz dom nie jest jedyny, że jest wśród wielu innych domów (i z góry nie wygląda na tak duży, jak nam się wydawało).

Na adoracji Bóg nas oczyszcza. Oczyszcza nas już samym wezwaniem nas na adorację. Uderzyło mnie, że Bóg mówi do Abrahama: „Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu” (Rdz 22, 19). Poruszyło mnie ostatnie sformułowanie, które łacinie brzmi: „quia oboedisti voci meae”, tj. „bo usłuchałeś mojego głosu” (gr. „ὧν ὑπήκουσας τῆς ἐμῆς φωνῆς” i ukr. „що послухався ти Мого голосу”). Przypomniało mi ono psalm 28: „Głos Pana pełen potęgi! Głos Pana pełen dostojeństwa! Głos Pana łamie cedry! Pan łamie cedry Libanu!” itd. Kiedy, jak owce, dajemy się prowadzić głosowi Dobrego Pasterza, wówczas w drodze i na górze Moria On nas oczyszcza. Nas, którzy czasem jesteśmy, jak wyniosłe cedry Libanu, czyni pokornymi. Podjęta w posłuszeństwie mocnemu głosowi Pana droga na adorację i sama adoracja, kształtuje w nas stworzenia ufnie oddające się do dyspozycji Stwórcy.

PSz

---------------------------------------------------------------------

 

 

W nowym klasztorze nie może zabraknąć Dobrej Nowiny!
homilia – sobota 13. tygodnia zwykłego (rok I), 8 lipca 2017 r.
[homilia w czasie Mszy św. ze złożeniem pierwszej profesji zakonnej]
Rdz 27, 1-5.15-29; Ps 135, 1b-6; Flp 3, 8-14; Mt 9, 14-17

„Nie wlewają młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje”. Za chwilę s. Maria złoży pierwsze śluby według reguły św. Benedykta i konstytucji kongregacji Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. A my w liturgii wsłuchujemy się w czytania z dnia, - tylko fragment z listu św. Pawła do Filipian wybraliśmy z tekstów na dzień profesji zakonnej -, by pytać Boga, co mówi do nas; co mówi nie tylko do jeszcze nowicjuszki, a za chwilę neo-profeski, ale również do nas, w większości osób zakonnych.

Na początku chcę wspomnieć, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem na zdjęciu, - a potem już na żywo -, wasz klasztor, pomyślałem, że to „nowy klasztor”, chyba inaczej wyobrażałem sobie klasztor benedyktyński. Ten „nowy”, bo przecież niedawno wybudowany klasztor, jakby „stał” przed moimi oczami, gdy czytałem i rozważałem słowa o nowych bukłakach, do których należy wlewać młode wino. Chcę, byśmy teraz pobyli z tym właśnie słowem. To, co powiem, w pewnej mierze zawdzięczam lekturze ksiąg Machabejskich, zwłaszcza czwartego rozdziału pierwszej księgi Machabejskiej, który mówi o poświęceniu albo „odnowieniu” zniszczonej świątyni. Chcę się podzielić z wami doświadczeniem, które od jakiegoś czasu we mnie dojrzewało.

W ukraińskim przekładzie, który słyszeliśmy przed chwilą w liturgii, mowa jest o „nowym” winie i „nowych bukłakach”; podobnie jest w języku łacińskim, włoskim czy hiszpańskim. Ale gdy sięgniemy np. do ukraińskiego przekładu ekumenicznego przeczytamy, że „młode” wino wlewają do „nowych” bukłaków. Tak jest również w polskiej Biblii Tysiąclecia. Te dwa ostatnie przekłady być może próbują oddać coś, z czym mamy do czynienia w oryginale Ewangelii. Otóż, w języku greckim dla oddania tego, że coś jest nowe, można użyć dwóch przymiotników: „neos” i „kainos”. Gr. „neos” oznacza coś nowego, świeżego, młodego, według czasu odmierzanego zegarkiem niedawnego. U franciszkanów w Żytomierzu są dziś święcenia kapłańskie i trzej wyświęceni przez rok będą nazywani „neo-prezbiterami”, a po roku przestaną być „neo”; siostra Maria od dziś będzie nazywana „neo-profeską”, ale już wkrótce przestanie być „neo”, będzie po prostu profeską. Natomiast gr. „kainos” oznacza, że coś jest nowe w sensie jakościowym i zawsze takim pozostanie, bo nigdy się nie zestarzeje. Te słowa czasem występują jako synonimy, używa się ich zastępczo, ale zwłaszcza u św. Jana rozróżnienie między nimi wydaje się być istotne; a osobista lektura Pisma Św. w tym mnie utwierdza.

W przedostatnim rozdziale Apokalipsy kilkakrotnie występuje gr. „kainos”. Apostoł wyznaje, że ujrzał „niebo nowe i ziemię nową”, że ujrzał „Miasto Święte, Jeruzalem Nowe”. I mówi, że słyszał słowa Zasiadającego na tronie, który mówi: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 1-5). W przedostatnim rozdziale Biblii słyszymy, że Bóg jest autorem rzeczy nowych, które nigdy nie przestaną być nowe. Ludzkie nowości się starzeją, ale to, co czyni Bóg, nigdy się nie starzeje. Bóg nie musi być na siłę nowoczesny, bo On jest zawsze „nowy” taką nowością, która nie przemija! Dziś słyszymy, że wino „młode” („neos”), czyli wino świeże, należy wlewać do bukłaków „nowych” (gr. „kainos”), to znaczy takich, które się nigdy nie zestarzeją. Czyli młode wino należy wlewać do bukłaków odnowionych przez Boga. Powtórzę, że nie chodzi jedynie o bukłaki nowe czasowo. Nie chodzi o bukłaki nowoczesne, nowe według kategorii świata, w którym żyjemy. Tu chodzi o bukłaki „nowe” nowością, która pochodzi od Boga i która nigdy nie przemija. Tę nowość nas, bukłaków, może sprawić „nowe przymierze” we Krwi Jezusa za nas wylanej (gr. „he kaine diatheke” - Łk 22, 20). Ta nowość nas, bukłaków, objawia się tym, że miłujemy się wzajemnie. Ta nowość wyraża w „nowym przykazaniu” (gr. „he kaine entole” - J 13, 34). Z pewnością o taką nowość opartą na miłości Boga i bliźniego, chodziło św. Benedyktowi.

To słowo przypominało mi zachętę św. Pawła: „nie bierzcie wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” (gr. „metamorfousthe tē anakainōsei tou noos hymon”). Nie pozwólcie, żeby świat narzucił wam swoje formy, swoje zwyczaje, swoją postać, swoją mentalność, ale „odnawiajcie się” w waszym myśleniu. W jaki sposób „odnawiać się” w swoim myśleniu? Słuchając Dobrej Nowiny, słuchając Ewangelii, którą pięknie określamy jako „Dobrą Nowinę”! Kształt nowych domów zakonnych czy klasztorów może się zmieniać, choć pewno warto uwzględnić doświadczenia poprzednich pokoleń, podpowiadające również pewne rozwiązania, choćby gdy chodzi o układ różnych miejsc w klasztorze. Ale to, czego nie może zabrać w „nowym” klasztorze, to Dobra Nowina. Przed Ewangelią słyszeliśmy słowa Jezusa: „Moje owce słuchają mego głosu. Ja znam je, a one idą za Mną” ( J 10, 27). Trzeba wam nieustannie odnawiać się przez relację z Dobrym Pasterzem i Jego dobrym pomocnikiem, św. Benedyktem, nauczycielem i przewodnikiem minichów.

Dziś wróciło jeszcze w mojej pamięci słowo Jezusa z Ewangelii św. Mateusza: „każdy uczony w piśmie, który stal się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare” (Mt 13, 52). Zwróćmy w nim uwagę na dwie rzeczy: po pierwsze, że uczeń Jezusa ze skarbca wydobywa rzeczy „nowe („kaina”), czyli takie, które nigdy nie przestaną być nowe; a po drugie te „nowe” wydobywa najpierw, a później dopiero te „stare”. Któregoś dnia rekolekcji mówiliśmy, że stałe nawrócenie polega na stałym układaniu we właściwym porządkowaniu tego, co „najpierw” i tego, co „potem”.

I tu nie można iść na kompromisy. Św. Paweł dziś nas przed tym przestrzega i czyni to niezwykle dobitnie. Tłumacze złagodzili mocno ostrość jego wypowiedzi. Apostoł przyznaje się chrześcijanom z Filippi, że ma takie cechy, którymi mógłby się szczycić, np. że został obrzezany w ósmym dniu (pobożny od kołyski), że pochodzi z pokolenia Beniamina, że jest Hebrajczykiem z Hebrajczyków, gorliwym i żarliwym człowiekiem (jako faryzeusz i także jako prześladowca Kościoła), ale mówi – tu skorzystam z przekładu Jakuba Wujka, w którym możemy usłyszeć św. Pawła mówiącego z całą ostrością –: „to mi było zyskiem, to poczytałem dla Chrystusa za stratę. Owszem, wszystko uznaję za stratę dla wzniosłego poznania Jezusa Chrystusa Pana naszego, dla którego wszystko postradałem i mam sobie za gnój, bylebym Chrystusa pozyskał”. Jest coś, co jest pierwsze i niezastąpione! Relacja z Bogiem, który jest jedyny: nic nie przedkładać nad służbę Bogu! W bardzo praktyczny sposób, o czymś, co dla nas niby jest oczywiste, ale co trzeba sobie powtarzać, przypomniał w ubiegłym roku młodym papież Franciszek w czasie Światowych Dni Młodzieży: „Jakże bardzo [Jezus] ufa, że pośród wszystkich codziennych kontaktów i czatów na pierwszym miejscu będzie złota nić modlitwy! Jakże bardzo pragnie, aby Jego Słowo przemawiało do każdego twego dnia, aby Jego Ewangelia stała się twoją i była twoim ‘nawigatorem’ na drogach życia” (pp Franciszek, homilia na Brzegach). Nowość Dobrej Nowiny przed newsami świata! Newsy szybko przestają być newsami, a Ewangelia nigdy nie przestaje być nowa!

Niech ten klasztor stale odnawia się nowością Dobrej Nowiny! Drogiej neo-profesce życzymy, by również wtedy, gdy już przestaną mówić o niej „neo”, kiedy przestaną o niej mówić „młoda”, zawsze była „nowa” nowością, którą tylko Bóg może sprawić. Oby o tobie, droga siostro, i o twoim klasztorze, św. Jan mógł mówić: „i Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga”. Prawdziwa nowość jest od Boga.

A historia z księgi Rodzaju? Można by ją długo komentować. Ale powiedzmy sobie, że Bóg ze swoją nowością wchodzi w taki świat, jaki on jest. Bóg wchodzi w świat podzielonych i cierpiących rodzin, podzielonych przez niedojrzałą miłość rodziców, gdzie ojciec kocha jedno dziecko, a matka drugie. Bóg wchodzi w świat rywalizacji, gdzie już bliźniaki walczą ze sobą w łonie matki i rywalizują, ścigają się, „kto pierwszy”, już w momencie narodzin. Bóg, który jest Prawdą, wchodzi w świat kłamstwa. I odnawia świat swoją nowością – nowością Miłości, która jest większa od grzechu. Niech Miłość codziennie odnawia nasze życie!

PSz

---------------------------------------------------------------------

 

 

   

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl