O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rok Ojca Jordana w Krakowie - homilia, 8 grudnia 2017


„Niepokalana – pierwsze odkupione Miejsce na ziemi”

 

Homilia wygłoszona przez ks. Henryka Łodzianę SDS w kościele pw. Boskiego Zbawiciela w Krakowie, 8 grudnia 2017 r., w ramach Roku Ojca Jordana, przygotowującego do setnej rocznicy śmierci czcigodnego sługi Bożego Franciszka Marii od Krzyża (Jan Chrzciciela) Jordana, która przypadnie 8 września 2018 r.

 

NAGRANIE HOMILII Z 8 GRUDNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

 

homilia – uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, 8 grudnia 2017
Rdz 3, 9-15; Ps 98, 1-4; Ef 1, 3-6.11-12; Łk 1, 26-38

 

[tekst homilii spisany z nagrania]

Niepokalana, czyli… Czysta, bez najmniejszej cząstki brudu; czyli… Jasna, bez najmniejszej domieszki ciemności; czyli… Ta, której nie dotknęła, a nawet nie musnęła czarna macka zła. Niepokalanie Poczęta, czyli będąca taką od poczęcia, to znaczy od początku wolna od grzechu. Pełna łaski. Całkowicie napełniona Bożym światłem od pierwszej chwili swojego istnienia. A my? My jesteśmy „pokalani”, pobrudzeni. Jak napisał kiedyś ks. Jan Twardowski, ksiądz-poeta, „rozpoczynamy zawsze od kleksa. Przychodzimy trochę na niby, trochę na gapę, trochę na kredyt. Oczyszczeni przez chrzest święty, a jednak skłonni do grzechu. Stale musimy się naprawiać”. Zło, któremu drzwi otworzyli Adam i Ewa, w tajemniczy sposób dosięga nas i od początku życia nosimy w sobie ranę, dotknięcie ciemności. Ciągle doświadczamy tego rozdarcia w swojej duszy, rozdarcia w życiu, o którym napisał św. Paweł Apostoł w liście do Rzymian: „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. (…) Nieszczęsny ja człowiek!” (Rz 7, 18-20.24a). Któż z nas nie powtórzy tego: „Nieszczęsny ja człowiek!”. To właśnie pęknięcie „owocuje” w nas brakiem miłości ku Bogu, brakiem ufności ku Niemu, brakiem prawdziwej miłości ku sobie i ku bliźnim, nieufnością, lękiem, zazdrością, zawiścią, nienawiścią… i wszystkim tym, co się z tego rodzi; na końcu jest wojna, śmierć. Tacy jesteśmy. Dlaczego więc Ona, Maryja, jest inna?

Dlaczego jest Niepokalana? Dlatego, że Bóg jest wierny! Bóg jest wierny człowiekowi! Jest wierny nam! Pierwsi ludzie ściągnęli na siebie i na nas całe to zło, cierpienie i śmierć. Skazali na to cierpienie nie tylko ludzkość, ale całe stworzenie. Bo wszystko, co istnieje, zostało stworzone dla człowieka. A upadek człowieka wtrącił w nędzę także świat, który widzimy. On nie jest taki, jaki był. Nasza Ziemia, niebo, lądy, planety i Słońce, zwierzęta, rośliny i wszystko. Świat i dziś jest piękny. Jaki więc musiał był piękny wtedy, kiedy człowiek był panem stworzenia, jeszcze nie upadłym; kiedy człowiek był prawdziwie królem, kiedy był sprawiedliwy. Bo dzisiaj się mówi czasem, że lepiej, gdyby człowieka nie było na świecie, bo świat byłby piękniejszy, ponieważ my, ludzie, byśmy go nie niszczyli. Jest w tym trochę prawdy, bo go niszczymy. A dzieje się tak dlatego, bo nosimy w sobie grzech, to pęknięcie. Świat też się zepsuł. Gdybyśmy mieli małego pieska… takiego wychowanego od szczeniaka, czyli przyzwyczajonego do nas. Jesteśmy jego panami. On czeka na nas, cieszy się. A gdybyśmy go zostawili? Gdybyśmy stali się złymi panami i wyrzucili psa do lasu, on by zdziczał. Takie właśnie jest stworzenie. Jest nadal piękne, ale „zdziczałe” bez nas, bo my upadliśmy. Jesteśmy wydziedziczonymi królami, wydziedziczonymi królami. Po tym wszystkim jednak Bóg nie odsunął się od człowieka i od świata. Ponieważ nie da się „naprawić” zepsutego człowieka. Jeszcze raz to powiem, choć może nie każdy by się z tym zgodził: nie da się „naprawić” zepsutego człowieka, nie da się „naprawić” zepsutego serca człowieka. A bez tego nie da się także naprawić świata. Bo Pan Bóg mógłby naprawić świat i całe stworzenie, ale człowiek ma wolną wolę, więc nie da się go „naprawić”, bo znowu może wybrać źle, jeśli poszedł za złem i jego serce przylgnęło do zła. Nie da się „naprawić”, więc Bóg postanowił uczynić coś, co tylko On może uczynić.

Co Bóg postanowił? Postanowił stworzyć świat na nowo, ale nie tak, żeby ten stary i „zepsuty” wyrzucić do kosza i żeby stworzyć świat zupełnie nowy, bo wtedy musiałoby się zakończyć nasze istnienie. Tego Bóg nie robi, bo wtedy musiałby przestać być wierny i odrzucić swoją miłość do nas. Bóg postanowił tę właśnie „skaleczoną” ludzkość i „skażony” świat uczynić na nowo. Nie odrzucić, ale to, co jest zepsute, nie naprawić, ale stworzyć na nowo. To wydaje się niemożliwe. Tylko Bóg może to zrobić! I zaczął od Niepokalanej. Ona jest pierwszym człowiekiem stworzonym na nowo. Właśnie Ona jest pierwszym człowiekiem stworzonym na nowo. W jaki sposób Maryja została Niepokalaną? Przez Jezusa Chrystusa! Bóg posłał swojego Syna właśnie po to, aby – jak mówi Pismo – wszystko uczynić nowym. „Oto czynię nowe niebo i nową ziemię!” – czytamy w Apokalipsie (zob. Ap 21, 1.5). Żeby wszystko uczynić nowym stworzeniem. Jezus jednak przyszedł na świat po narodzeniu się Maryi. Jak więc mógł Ją zasłonić od grzechu w chwili Jej poczęcia? Musimy pamiętać, że moc Chrystusa panuje nad wszystkim. On jest Człowiekiem, ale również Synem Bożym, Bogiem, Panem nad wiekami! Jest Panem nad wszechświatem i także nad czasem. Jego moc rozciąga się także na tych, którzy żyli od początku świata, bo inaczej, co by się stało z tymi, którzy urodzili się przed Chrystusem? Co by się stało? Czy Jego zbawienie ich nie dosięga? Dosięga! Jego moc rozciąga się także na tych, którzy żyć mieli po Nim, a więc i na nas, i na wszystkich ludzi do końca czasów. Wszyscy ludzie zostali odkupieni i oczyszczeni przez Krew Chrystusa.

Również Niepokalana została przez tę Krew oczyszczona, tylko bardziej. My mocą tej Krwi zostaliśmy oczyszczeni z grzechów, a Ona została od grzechu zupełnie zachowana. I tu znowu rodzi się pytanie, a może i zazdrość. Dlaczego taki wyjątek? Dlaczego Ona, a inni nie? Bo z Niej miał się narodzić Ten, który miał zniszczyć dzieło szatana, dzieło węża. Słyszeliśmy: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15). Maryja jest tą Niewiastą, a Jezus jest tym potomstwem. Jezus przychodzi, by czynić nowe stworzenie. A gdzie najpierw przyszedł? Gdzie przyszedł na świat najpierw? Do łona Maryi. Pierwszy człowiek, pierwsze odkupione miejsce na ziemi, to nowe stworzenie – to właśnie Ona! Tam, gdzie On przychodzi, tam czyni wszystko nowe! Zaczął od Maryi. Chrystus to nowy Adam. Maryja to nowa Ewa. Ponieważ On miał odnowić, uczynić nowym ten świat, a na jego początku stali Adam i Ewa. Czyniąc świat nowym, Chrystus staje się nowym Adamem, bez grzechu, posłusznym całkowicie Bogu, a nie tak, jak ten pierwszy. I ma przy swoim boku nową Ewę, też do końca posłuszną, która mówi: „Oto Ja służebnica Pańska!” (Łk 1, 38) . Całkowicie oddana. Przyjmuje wolę Bożą w całkowitym posłuszeństwie. Od Niej rozpoczyna się nowe stworzenie, nowa ludzkość, nowy świat. A gdzie Pan Jezus czyni nowy świat? Gdzie Pan Jezus czyni świat nowym? Gdzie?

W Krzyżu! Na Krzyżu rozpoczął świat czynić nowym. Tam go obmył. I dlatego nie przypadkiem mówi z Krzyża do Maryi: „Niewiasto!”. Nie zastanawiało was to, dlaczego Jezus w chwili śmierci mówi do swojej Matki: „Niewiasto”. Kto mówi do swojej matki: „niewiasto”. To byłoby „chore”, gdyby ktoś tak powiedział. On mówi tak dlatego, że jest to powiązane z tym czytaniem, które słyszeliśmy. To Bóg mówi do węża: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej”. Zobaczcie, to ta Niewiasta! To właśnie ta Niewiasta! On na Nią wskazuje. „Niewiasto!” – mówi do Maryi. Właśnie tam, na Krzyżu, wypełnia się proroctwo. On miażdży łeb węża, Ona staje nową Ewą, Matką nowego stworzenia, Matką wszystkich odkupionych przez Krew Jezusa. To dlatego Jezus mówi do Niej, wskazując na Jana: „Oto syn Twój!”. Jan Apostoł symbolizuje cały Kościół. Kościół jest tam, gdzie Apostoł. To przedstawiciel wszystkich, którzy należą do Chrystusa. Teraz znowu powtórzę to proroctwo z księgi Rodzaju: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15). Powiedzieliśmy, że to Ona i Jezus, ale to słowo „potomstwo” odnosi się także do nas, nie tylko do Jezusa. „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej”. Jej potomstwo to nie tylko Jezus, ale także wszyscy, którzy są Jezusowi, którzy należą do Jezusa, którzy zostali odkupieni przez Jego Krew, włączeni w Niego przez chrzest i którzy Jego mocą pokonują węża, szatana. Wtedy też miażdżymy mu głowę.

Co więc mówi nam dzisiaj Niepokalane Poczęcie? Mówi nam, że Bóg wybrał nas, wybrał Maryję, wybrał ciebie i wybrał mnie. „Wybrał nas”, jak mówi dziś do nas św. Paweł w liście do Efezjan, „przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1, 4-5). Z miłości, przed założeniem świata, zanim zdążyliśmy zasłużyć. Zanim zdążyliśmy w Niego uwierzyć, zanim cokolwiek dobrego zrobiliśmy. „Z miłości przeznaczył nas” – to mówi nam Pismo – „jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa”. Ją przewidział i wybrał, ale i nas przewidział i wybrał. Niepokalane Poczęcie NMP mówi o miłości Boga do nas. O miłości Boga do nas! Nowe stworzenie już się rozpoczęło, pełnię osiągnęło w Jezusie i w Maryi; a ogarnie wszystko, gdy Pan powróci i zakończy swoje dzieło, ale już się rozpoczęło. Jest i w nas, choć dopiero w zaczątku. Rozpoczęło się i w nas, choć jeszcze idziemy i walczymy. Ale właśnie pośród tej walki, pośród tego zmagania, mamy Maryję Niepokalaną.

Co Ona nam mówi? Po co Ona jest nam dana? Bo my jesteśmy dotknięci, łaska nas dotknęła, ale ciągle odczuwamy w sobie tę słabość. Mamy Ją, żeby nas wspomogła. Bo my ciągle nie wierzymy, że Bóg z miłości nas powołał i przeznaczył. Do końca życia, do ostatniego tchnienia i może nawet w chwili ostatniego tchnienia, będziemy musieli o to najbardziej walczyć, by uwierzyć, że z miłości nas powołał, że z miłości nas stworzył i przeznaczył do zbawienia. Dlatego jesteśmy tutaj dzisiaj! Trudno nam w to uwierzyć! Oj, trudno! Szept tego złego węża, szatana, rozlega się ciągle w nas; on tam pozostał. To jest to skażenie! To jest ta rana, która każe nam nie ufać! A Ona pomaga nam, by Bogu zaufać. Ona powiedział Bogu „tak”, choć też nie wszystko było dla Niej jasne. Powiedziała: „Tak, oto Ja służebnica Pańska!”. Przyjęła wolę Boga, posłuszeństwem i wiernością przywróciła to, co Ewa zniszczyła przez niewierność. I wspomaga nas! Mówiłem wam kiedyś, że św. Teresa od Dzieciątka Jezus powiedziała: „Nie chciałabym być Maryją, bo gdybym była Maryją, to bym Jej nie miała, a skoro jestem Teresą, mam Maryję, która mnie wspomaga”. O tym też mówi Niepokalane Poczęcie. Mamy Tę, której zło nie dotknęło, jako Matkę, jako Siostrę, jako Tę, która czuwa nad nami i która nam pomaga zrozumieć, że nasze życie jest historią świętą. To tak, jak Biblia. Co mamy w Biblii? Mówiliśmy sobie kiedyś, że… rozboje, gwałty, wojny… dobre rzeczy też, ale różne rzeczy, bo to jest historia człowieka. Nasze życie jest zupełnie podobne do tej historii, bo nasze życie – i to nie jest przenośnia – jest dalszą częścią Biblii. Biblia kończy się nie na Apokalipsie, tylko w moim życiu. Ja jestem jej przedłużeniem, a moje życie jest historią świętą. Bóg kroczy pośród moich upadków – wtedy, kiedy jest najciemniej, jest najbliżej –, pośród moich potknięć, pośród moich niewierności. A Ona jaśnieje jako symbol wierności Pana Boga i Jego bliskości! Modli się, żebym uwierzył, że i moja historia jest historią świętą. A ponieważ mi tak trudno, pośród zmagań wołam do Niej; wołam za siebie, za was, za nasze zgromadzenie: „O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!”.

Henryk Łodziana SDS

 

=== === === === ===

 

Po Mszy św. konferencję wygłosił ks. Krzysztof Wons SDS.

 


tekst konferencji [spisany z nagrania]

 

=== === === === ===

 

ROK  OJCA  JORDANA
u salwatorianów na Zakrzówku
- każdego ósmego dnia miesiąca -

 

W „Roku Ojca Jordana” (8 IX 2017 - 8 IX 2018) każdego ósmego dnia miesiąca, zapraszamy na wieczorną Eucharystię z homilią i konferencją do kościoła salwatorianów pw. Boskiego Zbawiciela przy ul. św. Jacka 16 w Krakowie na Zakrzówku.

 

Najbliższe spotkanie: poniedziałek, 8 stycznia 2017
– godz. 18.30 – Msza św. z homilią;
– godz. 19.30 – konferencja.

 

Przygotowując się do setnej rocznicy śmierci o. Jordana, będziemy kontemplować Jezusa, Jego Mistrza, który umierając dał życie (por. J 12, 24). Rok Ojca Jordana może być dla nas okazją do wchodzenia w logikę paschalną, i nie tyle rozmyślania o śmierci założyciela, ale o życiu, które zyskujemy, gdy zgadzamy się tracić.

O. Franciszek Maria od Krzyża uczył się od Mistrza, ale również od „mistrzów”, od innych uczniów Jezusa, od świętych. W dzienniku duchowym zapisał: „Żyj tylko w serdecznym zjednoczeniu z Bogiem i rozmyślaj często o przykładzie świętych!” (DD I, 151*) oraz „O, gdyby jednak poznano, jak wielka siła leży w czytaniu duchowym, szczególnie w lekturze żywotów świętych!” (8 III 1903 – DD II, 49). Stąd w czasie comiesięcznych spotkań na Zakrzówku spróbujemy dać się poprowadzić intuicjom, które o. Jordan i my zawdzięczamy świętym… Którym? Będziemy to sygnalizować z wyprzedzeniem zapowiadając czy przypominając o kolejnych spotkaniach.

Zapraszamy na Zakrzówek każdego ósmego dnia miesiąca!

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl