O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Słowo na jutro   Do medytacji   









  „Tajemnica jej sukcesów leży wyłącznie w jej zaufaniu d ...


„Tajemnica jej sukcesów leży wyłącznie w jej zaufaniu do Boga”
- Franciszek Maria od Krzyża Jordan o św. Teresie z Avila

Kraków-Zakrzówek, 8 lutego 2018

 

Konferencja wygłoszona przez ks. Piotra Szyrszenia SDS w kościele pw. Boskiego Zbawiciela w Krakowie, 8 lutego 2018 r., w ramach Roku Ojca Jordana, przygotowującego do setnej rocznicy śmierci czcigodnego sługi Bożego Franciszka Marii od Krzyża (Jan Chrzciciela) Jordana, która przypadnie 8 września 2018 r.

 

W czasie styczniowego spotkania mówiliśmy o intuicjach, które o. Jordan zaczerpnął od św. Franciszka Salezego (1567-1622). Wspominałem wtedy, że nasz założyciel w dzienniku duchowym zapisał swoistą „litanię” do świętych. Jej wezwania rozpoczynają się od zachęty „rozważaj”, po której następuje jakaś cecha świętego i jego imię, a potem powtarza się refren: „i upokórz się”. Są w tej litanii trzy kobiety: św. Katarzyna ze Sieny, św. Teresa z Avila i św. Gertruda. O pierwszej z nich i jej wpływie na o. Jordana, jeśli Bóg pozwoli, powiemy sobie coś za miesiąc, a dziś będzie o tym, co założyciel dla swojego życia duchowego zaczerpnął od św. Teresy z Avila. We wspomnianej litanii wezwanie jej dotyczące brzmi: „Rozważaj życzenie cierpienia św. Teresy z Avila i upokórz się!”. Prawdopodobnie miało ono swoje źródło w powiedzeniu tej świętej, które jeszcze dwa razy Jordan zapisał w dzienniku: „Albo cierpieć, albo umrzeć 22.10.1902” (DD II/38); „Cierpieć albo umrzeć” (DD III 30 - między 23 IV 1913 i 20 V 1913).

 

1. Ta konferencja będzie miała trzy części. Najpierw – nieco informacji o naszej świętej, a potem o dwóch intuicjach – spośród wielu –, które Jordan od niej zaczerpnął; będzie o pokorze i zaufaniu do Boga. Teresa z Avila żyła w latach 1515-1582. Jej liturgiczne wspomnienie przypada 15 października, w dzień jej narodzin dla nieba, jak czasem określamy dzień śmierci, choć wg wówczas obowiązującego kalendarza zmarła 4 października (ta różnica w datach, w rachubie czasu, ma źródło w tym, że w październiku 1582 r. nastąpiło przejście z kalendarza juliańskiego na gregoriański). Teresa z Avila jest również nazywana Teresą „Wielką”, dla odróżnienia od św. Teresy od Dzieciątka Jezus, nazywanej „Małą Teresą” albo „Tereską”. Jest pierwszą kobietą, która została ogłoszona „doktorem Kościoła”. Decyzję o ogłoszeniu jej „nauczycielką życia chrześcijańskiego” podjął bł. Paweł VI (list apostolski „Multiformis sapientia Dei”, 27 IX 1970). Już w tym liście ogłaszającym ją doktorem Kościoła, papież wymienił kilku świętych jej współczesnych i późniejszych, którzy inspirowali się jej życiem. Wspomnę tylko bardziej znane (przynajmniej te mi bardziej znane imiona świętych, których wymienia papież): najpierw są to św. Piotr z Alkantary i św. Franciszek Borgiasz (jej spowiednicy i kierownicy duchowi), potem św. Jan od Krzyża, św. Jan z Avila, św. Franciszek Salezy, św. Alfons Liguori – założyciel redemptorystów, św. Antoni M. Klaret – założyciel klaretynów czy św. Wincenty Pallotti – założyciel pallotynów.

Kilka istotnych dat. Teresa urodziła się w 1515 r. jako szóste z dwanaściorga dzieci swoich rodziców. W wieku 20 lat wstąpiła do klasztoru karmelitańskiego pw. Wcielenia w rodzinnym mieście, czyli w Avili. Mając 47 lat rozpoczęła fundację klasztoru św. Józefa i reformę klasztorów karmelitańskich. Zmarła mając 67 lat. Spośród wielu jej dzieł wspomnę dwa, do których za chwilę się odwołamy. Po pierwsze, „Księga życia”, określana jako jej autobiografia. To dzieło, w którym opowiada, czego Bóg dokonał w niej samej. Opowiada swoje życie jako „historię zbawienia” (każdy z nas jest wezwany, by za łaską Bożą tak przeczytać swoje życie). Po drugie, i to jest w pewnym sensie dzieło jej życia, wieńczące jej dorobek, „Twierdza wewnętrzna”, w której przedstawia rozwój życia Bożego w człowieku w obrazie kolejno osiąganych siedmiu mieszkań czy siedmiu komnat.

 

 

2. Tyle uwag ogólnych, a teraz przejdźmy do dziennika duchowego O. Jordana. Spośród kilkunastu dosłownych cytatów bądź parafraz myśli św. Teresy z Avila lub wzmianek o niej chciałbym z wami, jak wyżej wspomniałem, zatrzymać się przy dwóch. Pierwsza. Dla niezorientowanych „Dziennik duchowy” Jordana podzielony jest na cztery części. W pierwszej części na stronie 78 Jordan napisał: „Pokora jest prawdą”. Notatkę tę sporządził po niemiecku: „Demuth ist Wahrheit”. Opatrzył ją imieniem jej autorki: „S. Theresia” i charakterystycznym skrótem („G.293”), który wskazuje źródło, z którego zaczerpnął te słowa. Myśl: „Pokora jest prawdą” Jordan wynotował z książki do medytacji autorstwa ks. Bernharda H. Grundköttera „Anleitung zur christlichen Vollkommenheit” („Wprowadzenie do chrześcijańskiej doskonałości”). Jest w niej część pt. „Von der christlichen Demuth” („O chrześcijańskiej pokorze”). Ta część jest podzielona na czternaście rozdziałów, - czternaście rozmyślań -, i liczy sobie pięćdziesiąt stron (s. 290-340). Wspominam o tym, ponieważ notatki pojawiające się odtąd na pięciu kolejnych stronicach dziennika duchowego kleryka Jordana (DD I 78-82) są w większości cytatami z tej książki do rozmyślania, z „punktów” do rozmyślania na temat pokory. Tę serię cytatów wieńczy w DD następująca notatka: „U Grundköttera bardzo dobrze i jasno przedstawione jest wprowadzenie do prawdziwej pokory!” (DD I 82). To ważne, jeśli pamiętamy, że Jordan woził ze sobie dziennik duchowy i często go przeglądał, wracając do starych notatek. Mógł dzięki temu wracać do treści ważnych dla niego.

Rodzi się więc pytanie, gdzie i kiedy św. Teresa z Avila powiedziała czy napisała, gdzie wyraziła taką myśl, że „pokora jest prawdą”. I tu pojawia się problem, ponieważ Grundkötter na bieżąco w tekście nie robił przypisów do dzieł świętych czy ich żywotów, z których korzystał. Jedyne przypisy, jakie robi w tekście, na bieżąco, zawierały sigla biblijne. Na chwilę obecną mogę się podzielić z wami następującą intuicją. Sięgnijmy do „Twierdzy wewnętrznej” (VI, 10, 7). W kontekście szóstego mieszkania św. Teresa pisze: „la humildad es andar en verdad”, czyli dosłownie: „pokora jest chodzeniem w prawdzie” albo „pokora jest życiem w prawdzie”. Zacytujmy większy fragment „Twierdzy wewnętrznej”: „Gdy pewnego razu zastanawiałam się, z jakiego powodu nasz Pan jest tak wielkim miłośnikiem cnoty pokory, nasunęło mi się, moim zdaniem, bez dłuższego rozważania nad tym, ale nagle, że jest tak, ponieważ Bóg jest najwyższą Prawdą, a pokora jest życiem w prawdzie. A bardzo dogłębną prawdą jest to, że niczego dobrego nie mamy z nas samych, a jedynie nędzę i bycie niczym. A ten człowiek, który tego nie rozumie, żyje w kłamstwie. Ten zaś, kto lepiej to rozumie, staje się milszy najwyższej Prawdzie, ponieważ bardziej żyje w niej. Oby spodobało się Bogu uczynić nam, siostry, dar niewychodzenia nigdy z takiego poznania samych siebie. Amen”. W tej części „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresa zwraca uwagę swoim siostrom, że w życiu prawdą nie chodzi jedynie o to, żeby nie mówić kłamstw, ale żeby zawsze chodzić w prawdzie przed Bogiem i przed ludźmi, o ile tylko potrafimy, a szczególnie nie chcąc, by nas miano za kogoś lepszego niż jesteśmy, a w naszym działaniu zawsze oddając Bogu to, co jest Jego, i nam to, co jest nasze. W pokorze więc chodzi o uznanie tego, co jest: uznanie, kim jest Bóg i uznanie, kim my jesteśmy.

W pokorze nie chodzi ani o wywyższanie się, by się pokazać, jakimi nie jesteśmy, ani o poniżanie się, chodzi o uznanie prawdy, czyli również… o uznanie darów, które otrzymaliśmy i posiadamy. I tu z rozmyślania napisanego przez Grundköttera, alumn Jan Chrzciciel Jordan wynotowuje sobie kolejną myśl św. Teresy. Brzmi ona: „Dusza, która nie rozpozna, że otrzymała od Boga wielkie dary, nigdy się nie otworzy, aby uczynić coś wielkiego dla Boga” (DD I 78). I znów trzeba by przeprowadzić małe „dochodzenie”, bo jak wspomniałem Grundkötter na bieżąco nie podaje źródeł, z których na przykład zaczerpnął słowa świętych. Tym razem sięgnijmy do „Księgi życia” (10, 4). Św. Teresa zachęca, by zrozumieć, że różne dary Bóg daje nam bez żadnej naszej zasługi i winniśmy Mu być za to wdzięczni, ponieważ kiedy nie rozpoznamy tego, co od Boga otrzymujemy jako dar, nie „zbudzimy” się do tego, aby kochać [„(…) el Señor les va dando dones. Entendamos bien bien, como ello es, que nos los da Dios sin ningún merecimiento nuestro, y agradezcámoslo a Su Majestad; porque si no conocemos que recibimos, no despertamos a amar”]. Nie rozpoznając darów Bożych, żyjemy jak we śnie, jak „śpiący” rycerze. Natomiast rozpoznanie darów otrzymanych od Boga, budzi ze snu, rodzi wdzięczność i pobudza do miłowania.

Tu: zob. spotkanie Salomona z królową Saby. Salomon dał jej „znacznie więcej” niż ona przyniosła mu w prezencie. To nam przypomina, że Bóg zawsze ma nam do zaoferowania „znacznie więcej” niż my Jemu. I właśnie ta hojność Boga, rozpoznana i przyjęta, może być dla nas bodźcem do życia hojnego, na wzór Boga, który jest hojny (1 Krl 10, 1-10 - środa 5. tygodnia zwykłego - rok I).

Z rozmyślania ks. Grundköttera o pokorze Jordan wynotował sobie również następującą myśl, nawiązującą do tego, o czym mówiliśmy: „To żadna pokora, gdy się nie chce wykorzystać otrzymanych od Boga prawdziwych zdolności i łask, aby czynić wielkie rzeczy na chwałę Boga i dla zbawienia bliźniego (Grundkötter)” (DD I 79). Przykładem wielkiej rzeczy, ku której może i powinien dążyć, powinien aspirować człowiek pokorny, jest świętość.

Jakie były owoce Jordanowych rozmyślań o pokorze? Przywołajmy dwie notatki z jego dziennika duchowego, które wydają się być owocami tych rozmyślań. Myśl pierwsza przypomina mi modlitwę, którą kiedyś, tuż po święceniach kapłańskich, słyszałem odmawianą w jednym ze zgromadzeń zakonnych i która wówczas wyprowadzała mnie z równowagi. Były tam słowa: „sama z siebie jestem zdolna do wszystkiego złego”. Wtedy wywoływały one we mnie duże zaniepokojenie, a może nawet zdenerwowanie, dziś chyba przyjmuję je bardziej do wiadomości niż wówczas. Jordan zapisuje sobie: „Bądź mocno przekonany o tym, że sam z siebie jesteś jedynie zły, a nawet gorszy niż twoi bliźni, i że dlatego wszelkie dobro, którego Bóg ci udziela lub które przez ciebie sprawia, jest w dużym stopniu darem łaski Boga, i że niezliczeni ludzie byliby godniejsi tego niż ty! Żyj w tym przeświadczeniu szczególnie wtedy, gdy dobry Bóg udziela ci łaski podjęcia się i wykonania wielkiego dzieła dla Jego chwały” (DD I 80). Druga myśl, nawiązująca do tego, o czym mówiliśmy: „Przyzwyczajaj się do tego, by rozpoznawać również w najmniejszych rzeczach dobroć Boga – z pomocą łaski Bożej!” (DD I 80). Człowiek pokorny umie rozpoznawać dary Boże w małych rzeczach!

 

3. Teraz przejdźmy do trzeciego i ostatniego wątku naszych rozważań. Wydaje mi się, że pod koniec życia osoba św. Teresy z Avila (osoba, a nie tylko jej słowa; osoba, a nie tylko to, co powiedziała) nabrała dla o. Jordana szczególnego znaczenia. Cechą, którą u niej podkreśla i którą sobie konsekwentnie przypomina jest jej zaufanie do Boga. Sygnałem i przejawem tego jest powtarzające się w jego dzienniku zdanie, które brzmi: „Tajemnica jej sukcesów leży wyłącznie w jej zaufaniu do Boga”. Po raz pierwszy Jordan zapisał je 30 października 1906 r. Zapisał je po francusku („le secret des ses succès est uniquement dans sa confiance en Dieu” – DD II/103) nie podając źródła, z którego je zaczerpnął. Po raz drugi zapisał je 19 listopada 1911 r. I znów zapisał je po francusku, choć składająca się z trzech zdań notatka najwyraźniej sporządzona jest za jednym razem, jednym ciągiem. Pierwsze i trzecie zdanie tej notatki są po niemiecku, a drugie – środkowe – po francusku. Posłuchajcie: „Gorliwość o dusze i wielkie zaufanie Bogu są dla ciebie bardzo pożyteczne. Tajemnica jej sukcesów leży wyłącznie w jej zaufaniu do Boga. Ty musisz i możesz stać się świętym!” (DD III/22). Wreszcie, 19 listopada 1915 r. zapisuje to zdanie po raz trzeci, ale tym razem czyni to w języku niemieckim („Das Geheimnis ihrer* Erfolge ruht ausschlieslich in ihrem Vertrauen auf Gott. * St. Theresia” – DD IV/8). Dla samego siebie robi odnośnik, że „ihrer = jej” wskazuje na „St. Theresia = św. Teresę”. W tej notatce z 1915 r. Jordan daje nam również poznać autora tego zdania. W nawiasie zapisuje jego nazwisko: „Chaignon”.

Jezuita, o. Pierre Chaignon SJ, napisał bardzo popularne medytacje dla kapłanów. Nie udało mi się dotrzeć do francuskiego oryginału. Zostały one przetłumaczone również na język polski: „Rozmyślania dla kapłanów czyli Droga do świętości kapłańskiej przez modlitwę wewnętrzną”. To polskie wydanie przywoływałem w ubiegłym miesiącu, mówiąc o św. Franciszku Salezym (zob. tom V). Udało mi się dotrzeć do przekładu hiszpańskiego, który ukazał się w 1901 r., a dokonany był na podstawie trzynastego wydania francuskiego, która to liczba wydań oryginału świadczy o poczytności wspomnianego dzieła. W książce „Meditaciones sacerdotales…” jest również medytacja na dzień 15 października, dzień wspomnienia św. Teresy z Avila, która zawiera m.in. krótki i ogólny rys życia tej świętej [skorzystamy teraz z zawartych tam intuicji]. Znajdziemy tam m.in. informację, że jako młoda dziewczyna w domu rodzinnym pod wpływem codziennej lektury żywotów świętych zapragnęła, by umrzeć dla Chrystusa. Usiłowała nawet, razem ze swoim bratem, udać się do kraju Maurów, by tam ponieść męczeństwo, ale bezskutecznie, bo ich wujek zorientował się i zawrócił oboje do domu. W wieku 20 lat wstąpiła do klasztoru karmelitanek, które wówczas straciły wiele ze swej pierwotnej gorliwości. Otrzymała z nieba misję reformowania ich. Na marginesie, czy wybralibyśmy jako miejsce życia takie niesprzyjające warunki? Ona była przekonana, że Bóg tam właśnie ją widzi, tam ją powołuje.

Historia Teresy z Avila bynajmniej nie jest „słodka” ani „kolorowa”. Doświadcza ona bowiem dwóch rodzajów trudności: trudności wewnętrznych i trudności zewnętrznych. Od wewnątrz, w sobie samej odkrywa skłonności, które gdyby za nimi poszła, pozbawiłyby ją nadziei osiągnięcia świętości, ku której dążyła. To taki paradoks, że z jednej strony żyła pragnieniem męczeństwa, żyła pragnieniem oddania życia za Boga, a drugiej strony odkrywała w sobie niezdolność do podejmowania w codzienności pewnych ofiar. Była gotowa przelać krew za Jezusa Chrystusa, a odrzucała opcję bycia pozbawioną pewnych przywiązań bardzo, bardzo ludzkich. Doświadczała przez długi czas wewnętrznego rozdarcia. W „Księdze życia” napisała: „Rzeczy Boże sprawiały mi wielką pociechę; rzeczy światowe trzymały mnie na uwięzi. Chciałam snadź pogodzić ze sobą dwie rzeczy tak przeciwne, życie duchowe z pociechami, upodobaniami i rozrywkami zmysłowymi”. Ten stan trwał długo. Wyznała prostolinijnie: „Nurzałam się blisko dwadzieścia lat w tym morzu tak burzliwym, wciąż upadając, to znów podnosząc się, i to słabo tylko – i potem znów upadając – i wiodłam życie tak przeciętne i dalekie od doskonałości, że grzechy powszednie prawie za nic sobie miałam, a śmiertelnych, choć się wystrzegałam, ale nie tak, jak należało, bo nie unikałam niebezpieczeństw. Takie życie – rzec mogę, należy do najsmutniejszych, jakie można sobie przedstawić, bo ani się Bogiem nie cieszyłam, ani nie miałam zadowolenia ze świata” [Księga życia, rozdz. 7, 1.17 i rozdz. 8, 2, przeł. H. Kossowski, Kraków 1987]. O. Chaignon SJ podsuwa więc do rozważenia na modlitwie tę myśl, że święci nie mieli natury innej niż nasza, ani nie byli pozbawieni braków, złych skłonności, itd. Niektórzy z nich nawet przez długi czas pozostawali w stanie apatii czy gnuśności, zanim zaczęli z całego serca dążyć do świętości. Ważne jest, że ten stan przeciętności ich nie zadowalał. Ważne jest, że próbowali z tego kryzysu mądrze wychodzić.

A potem Teresa z Avila zaczęła doznawać trudności zewnętrznych. P. Chaignon SJ pisze, że gdy tylko poznano jej pragnienie przeprowadzenia reformy Karmelu, podniósł się sprzeciw „w całej Hiszpanii”, „był to powszechny protest”. Ileż nieprzyjemności, tym razem z zewnątrz, musiała znieść w ciągu kolejnych dwudziestu lat, które poświęciła na przeprowadzenie reformy życia karmelitańskiego. Zacytujmy jeszcze raz słowa autora medytacji, z których korzystał Jordan. Mówił on, że odwaga Teresy zawstydza nas opieszałych! Pisał: „Ona jest słaba, jej plany są wielkie, trudności zdają się być nieprzekraczalne, a jednak ona ze wszystkiego wychodzi zwycięsko: Tajemnica jej sukcesów leży wyłącznie w jej zaufaniu do Boga. Oczyszczona w tyglu nieprzyjemności i wstrętu do życia duchowego, wznosi się na wyżyny świętości. Doświadczając sprzeciwu od wszystkich w dziele reformy, widzi jej rozkwit i wspaniałe rozprzestrzenianie się” [tłum. moje]. Źródłem siły dla św. Teresy była modlitwa.

Powtórzmy, że tajemnica jej sukcesów – odnoszonych na dwóch płaszczyznach: wewnętrznej i zewnętrznej – leżała wyłącznie w jej zaufaniu do Boga! Tajemnica jej sukcesów – gdy chodzi o osobistą świętość, odnowę jej życia duchowego, ale również gdy chodzi o reformę Karmelu, o odnowę życia wspólnot karmelitańskich – leżała wyłącznie w jej zaufaniu do Boga! W dążeniu do osobistej świętości pokładała ufność w Bogu i w dziele odnowy życia zakonnego pokładała ufność w Bogu. Pod koniec życia Jordan zauważa i wciąż sobie przypomina ten rys postawy św. Teresy, tak ważny również dla niego – zaufanie względem Boga.

Dwa słowa od Ojca Jordana na dziś to pokora i ufność. Pokora, czyli życie w prawdzie. Pokora, która wiąże się z umiejętnością uznania darów, które Bóg złożył w nas i troską o rozwój tych darów. Pokora, która uświadamia nam, że sami z siebie jesteśmy prochem, ale uświadamia nam również to, że Bóg z miłością wziął ten proch, chcąc go wynieść na wyżyny świętości. To pokora, która pragnie wielkich rzeczy: dąży do świętości swojej i świętości innych, jakie by trudności się nie piętrzyły, czy to wewnętrzne czy to zewnętrzne. Pokora, która przejawia się w całkowitym zaufaniu względem Boga, który chce dokonać w nas wielkiego dzieła uświęcenia i chce dokonać wielkiego dzieła uświęcenia bliźnich – uświęcenia wspólnot, w których żyjemy. Pokora i ufność złożona w Bogu, bo dla Boga nie ma niż niemożliwego (Łk 1, 37). Pokora i zaufanie do Boga św. Teresy z Avila. Pokora i zaufanie do Boga o. Jordana. Nasza pokora i nasze zaufanie do Boga! Tajemnica naszych sukcesów leży w naszej pokorze i wyłącznym zaufaniu do Boga, z którego łaską podejmiemy współpracę.

 

PS. Inne cytaty z dziennika duchowego Jordana pochodzące od św. Teresy z Avila. Jordan zapisał je jako kleryk seminarium: „Bez szacunku i czci dla wewnętrznych dróg nie ma życia doskonałego” (DD I/127). „Jeden jedyny płomienny akt cnoty posuwa duszę naprzód dalej niż pięćdziesiąt letnich” (DD I/127). „Słomka, którą się podniesie z ziemi w posłuszeństwie, ma większą wartość niż śmierć męczeńska, którą się ponosi z własnej woli” (DD I/128).

 

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl