O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Ostatnie słowa o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana - 6 wrze ...


OSTATNIE SŁOWA
o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana
,
założyciela salwatorianów i salwatorianek

Niebo
- otrzymamy je wyłącznie dzięki miłosierdziu Bożemu.
Inaczej tam się nie dostaniemy

- wypowiedziane 6 września 1918 roku -

 

 

Sytuacja, o której chcę opowiedzieć, miała miejsce 6 września 1918 roku, a więc dwa dni przed śmiercią o. Franciszka M. od Krzyża Jordana. Tego dnia przed południem stracił świadomość, a otoczeniu wydawało się, że jest to już agonia, dlatego odmówiono przy nim modlitwy za umierających. Po godzinie 14.00 odzyskał świadomość. Na prośbę czuwającego przy nim jego późniejszego następcy, ks. Pankracego Pfeiffera SDS, bez słów, czyniąc jedynie znak krzyża, pobłogosławił duchowych synów i córki oraz dobrodziejów zgromadzenia. Potem zapadał w sen, modlił się, korzystając z prostych aktów strzelistych: „Gott ist so gut! Sein Wille geschehe!” („Bóg jest tak dobry! Jego Wola niech się stanie!”). I tego właśnie popołudnia opiekująca się nim siostra pielęgniarka, poprosiła go o modlitwę, gdy już będzie w niebie. A on odpowiedział: „Schwester, Barmherzigkeit des Herrn ist es, wenn wir in den Himmel kommen, Barmherzigkeit des Herrn…”, to znaczy…

„Niebo - otrzymamy je wyłącznie dzięki miłosierdziu Bożemu. Inaczej tam się nie dostaniemy” - tak przetłumaczył tę myśl ks. Paweł Stanoszek SDS. Długo korzystałem z tego przekładu przytoczonych słów o. Jordana. Ale niedawno sięgnąłem do oryginału, do wydanej w języku niemieckim relacji z ostatnich dni życia Jordana, autorstwa ks. Pankracego Pfeiffera, w biuletynie „Salvatorianer Chronik” z 1 października 1918 r.: „Schwester, Barmherzigkeit des Herrn ist es, wenn wir in den Himmel kommen, Barmherzigkeit des Herrn…”. Oryginał je nieco „chropowaty”, jakie zresztą bywają wypowiedzi osoby u kresu sił fizycznych i życia. Ale chcę pobyć z tą „chropowatą” wypowiedzią. Jordan mówił: „Siostro”, a więc zdawał sobie sprawę, że mówi do siostry zakonnej. Na tyle był świadomy. Bardzo poruszające jest dwukrotnie powtórzone przez niego wyrażenie: „Barmherzigkeit des Herrn”, Miłosierdzie Pana. Jeśli wejdziemy do nieba, jeśli tak się stanie, stanie się tak dzięki miłosierdziu Bożemu! Tylko i wyłącznie dzięki miłosierdziu Bożemu, na które się otworzymy. Psalmista nam przypomina, że „zbawienie sprawiedliwych pochodzi od Pana” (Ps 37, 39). Zbawienie jest łaską, niebo jest łaską. Ale już samo nasze życie jest łaską! Obyśmy współpracowali z tą łaską! Obyśmy się otworzyli na łaskę życia, życia w pełni, życia wiecznego! Oby tak się stało!

I jeszcze jedna intuicja. Chory czy konający człowiek nie koncentruje się na pięknie wypowiedzi, ale na tym, żeby wybrzmiało to, co istotne. Zatrzymując się przy słowach ojca (jak dobrze, że ks. Pfeiffer je zapisał!), dostrzegam, że wyrażenie „Barmherzigkeit des Herrn” jest na początku i na końcu jego wypowiedzi. Ono mi przypomina, że Miłosierdzie Boga jest na początku i na końcu wszystkiego. Miłosierny Pan jest Alfą i Omegą! Nasze życie jest „rozpięte” pomiędzy Alfą i Omegą, między Miłosierdziem Stwórcy i Miłosierdziem Zbawiciela. Albo może lepiej powiedzieć, że nasze życie jest zanurzone w bezkresnym Oceanie Miłosierdzia. Stworzenie nas było aktem Bożego miłosierdzia. Bóg z miłosierdzia swego wybrał nas, wybrał pierwszą spośród dwóch możliwości: nasze istnienie i nieistnienie. Jemu spodobało się, że „jesteśmy”. Wybrał nasze istnienie. To jest pierwszy akt miłosierdzia Boga względem nas. Każde Boże wezwanie skierowane do nas, te wezwania codzienne i te na całe życie, każde z nich również jest aktem Bożego miłosierdzia względem mnie! I również to, że kiedyś osiągniemy niebo, - co daj Boże! -, będzie aktem Bożego miłosierdzia wobec nas.

Z tą myślą o Miłosierdziu Boga, które jest jak Ocean, w którym jesteśmy zanurzeni, chciałbym Cię, drogi Czytelniku, zostawić. Z jednej strony potrzebujemy wychodzenia na górę modlitwy, żeby przekonać się, że Bóg jest Miłosierdziem i doświadczyć tego, że w Jezusie z Nazaretu zstąpił w nasze życie, takie, jakie ono jest, by je oczyścić i przemienić; i by stopniowo prowadzić nas do Ojca. Z drugiej strony, mając takie właśnie doświadczenie Boga, które jest zdecydowanie czymś więcej niż poznaniem intelektualnym, jesteśmy zaproszeni, by schodzić z góry modlitwy w codzienność, żeby być jak On miłosiernymi i żyć miłosierdziem.

Może czasem czujemy, że jesteśmy jak kamień, którego Woda Oceanu „nie rusza”, nie rozpuszcza; że nasze kamienne serce grzesznika, człowieka cielesnego, jest zanurzone w Oceanie i jakby nieprzeniknięte dla Miłosierdzia. Prośmy, żeby Miłosierdzie nas rozpuściło! Prośmy, by ten kamień skruszał i stał się żyzną ziemią, w której ziarno słowa Bożego wyda obfity plon! Prośmy, żebyśmy po drabinie słowa Bożego wchodzili na szczebel zjednoczenia z Bogiem i żebyśmy potem, jak Miłosierny Bóg, potrafili schodzić niziny i żyć miłosierdziem.

fragm. konferencji z sesji Szkoły Duchowości Ojca Jordana: 
Piotr Szyrszeń SDS, „Panie, naucz nas modlić się” (MP3);
ukaże się w „Zeszytach Formacji Duchowej” nr 81 / 2018

 

KONTAKT ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl