O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Konferencja: Dom na skale Słowa - Krzysztof Wons SDS


Dom na skale Słowa

 

Konferencja ks. Krzysztofa Wonsa SDS, dyrektora CFD w Krakowie,
w dniu poświęcenia terenu pod budowę Domu Słowa – rozbudowę
Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie *

Kraków, 16 października 2020

 

 

Drodzy Przyjaciele Centrum Formacji Duchowej - Domu Słowa!

Wielu chciało być z nami, ale, jak wiecie, aktualna sytuacja sprawia, że tak się nie stało. Przyjmujemy to wydarzenie jako fakt, który Pan Bóg nam zgotował, właśnie takie, w tym gronie, a jednocześnie poczujmy się reprezentantami tych wszystkich, którzy ten dom tworzą, którzy w tym domu przebywali, którzy ten dom kochają, którym na tym domu zależy, którzy o ten dom pytają. Dzisiaj, jak powiedziałem, będzie miał miejsce obrzęd poświęcenia terenu pod budowę Domu Słowa. Wczoraj, - to stało się w czasie waszej modlitwy - została podpisana umowa z generalnym wykonawcą. To był bardzo ważny moment. Proces był długi, trwał bardzo akuratnie przygotowywany całe miesiące, długie miesiące. Za nami przetargi. Dzisiaj możemy powiedzieć, że jesteśmy gotowi.

To dla mnie jest zamysł Boży, nad którym się tylko zdumiewam. Bo raczej wszystko na zewnątrz mówi nam: „Zwijajcie się!”, a my czujemy wewnętrznie, ja tak czuję, że Pan Bóg mówi: „Rozwijajcie się!”. Chcemy pójść właśnie tą drogą, drogą tego natchnienia, że to był Jego pomysł, a cokolwiek nie jest Jego pomysłem pomoże nam to skorygować i zabierze to. Już teraz prosimy, aby zabierał wszystko, co nie jest Jego pomysłem, aby strzegł tego, aby posyłał swoich aniołów, aby stróżował nad tym, co jest Jego pomysłem, żeby mogło się rozwijać.

Teraz rozpoczniemy od wsłuchania się w słowo bardzo braterskie i ojcowskie naszego przełożonego generalnego, ks. Miltona Zonty SDS, Brazylijczyka, który jest przełożonym wszystkim salwatorianów rozsianych po całym świecie i ma także wielkie serca dla tego dzieła, dla tego Domu. Jest ogromnie przekonany do tego dzieła i cieszy się, że to dzieło jest, że będzie się rozwijało. Mogę też powiedzieć, że nas bardzo konkretnie, duchowo i materialnie, wspiera.

 


Chcemy dzielić się chlebem Słowa…
Słowo ks. Miltona Zonty SDS, przełożonego generalnego salwatorianów,
z okazji poświęcenia terenu pod budowę Domu Słowa – rozbudowę CFD

 

Jesteśmy bardzo wdzięczni ojcu generałowi, przełożonemu salwatorianów na całym świecie, za to słowo pełne życzliwości i także inspiracji duchowej. Drodzy, chciałbym wykorzystać ten szczególny moment, aby właśnie w tym gronie, w którym znajdujemy się w Centrum Formacji Duchowej, ale także z tymi, którzy nie mogą być tutaj z nami, a łączą się z nami za pośrednictwem Internetu, i podzielić się tym, co budzi we mnie to wydarzenie, które już od ponad roku toczy się, w nas pracuje i jak wierzę, jest dziełem Boga. Chcemy budować Dom Słowa.

Mamy przygotowany projekt i to z osobą, która w tym domu się modli, która z głęboką wiarą podeszła do tego dzieła. Kiedy zobaczyła krzyż przed naszym domem, powiedziała: „Widzę w nim oś, na linii której będzie budowany ten dom”. Zapamiętałem mocno te słowa. Mamy, dzięki Bogu, doradców ds. inwestycji, których także poznałem w tym domu. Podeszli i powiedzieli, że mogą pomóc. Prowadzą odpowiedzialne dzieła i inwestycje, i będą z nami, już są z nami. Bardzo angażują się. Wiele spotkań, wiele rozmów, wiele konsultacji… A to wszystko czynią z czystą bezinteresownością. Mamy inżynierów. Rozeznawaliśmy, kogo poprosić, aby w naszym imieniu czuwał nad budową tego domu. To też się działo na drodze przetargu. Mamy generalnego wykonawcę, od wczoraj już oficjalnie, po podpisanej umowie. Tym generalnym wykonawcą jest Chemobudowa. To, co mogliśmy i na ile potrafiliśmy od strony ludzkiej, trzeba powiedzieć ze skromnością i pokorą, staraliśmy się zrobić akuratnie. Trzeba tutaj wymienić was. Od wielu miesięcy dajecie nam znaki wspierania nas: i przez duchowe wiązanie się z nami na modlitwie, i przez wasze cegiełki materialne. Wszyscy jako darczyńcy jesteście dla nas znakiem Bożej Opatrzności.

Nie chcemy, aby to była jakakolwiek budowla. Ucieszyło mnie to, co powiedział ojciec generał. Chcemy, aby to był dom na skale Słowa. Ale pojawia się pytanie, jak taki dom budować, a najpierw, jak taki dom zaprojektować. Kiedyś w Pelplinie, Jan Paweł II, dzisiaj święty Jan Paweł II, - dzisiaj, jak wiemy, we wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej wspominamy dzień jego wyboru na Stolicę Piotrową -, w Pelpinie (6 VI 1999) zapytał, - a wtedy już dwa lata istnieliśmy w tym domu -: „Jak budować ten dom, aby z przybytku doczesnego zamieszkania stał się mieszkaniem od Boga, domem nie ręką ludzką uczynionym, lecz wiecznie trwałym w niebie (por. 2 Kor 5, 1)?”. Myślę, że wszyscy czujemy głęboko w sercu, że taki dom może zaprojektować i wybudować tylko Ktoś Jeden. List do Hebrajczyków w jedenastym rozdziale przypomina nam: „architektem i budowniczym jest sam Bóg” (Hbr 11, 10). Od dwudziestu trzech lat przekonujemy się w tym domu, że to święta prawda. Od dwudziestu trzech lat namacalnie doświadczamy, że to On jest Architektem tego, co tutaj się dzieje. On jest Budo w niczym tego, co się tutaj dzieje.

Wziąłem do ręki i to jeszcze tuż przed tą konferencją, bo ciągle wracało do mnie to sowo i czułem, że muszę je tutaj wypowiedzieć. To słowo św. Pawła z pierwszego listu do Koryntian: „Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień /Pański/; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest” (1 Kor 3, 10-13). To ważne mementum, ważna przestroga, powiedziałbym, napomnienie, ale także światło dla nas: „Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę…” (1 Kor 3, 14-15a). Dlatego prosimy dobrego Boga już spalił to wszystko, co nie jest Jego, co nie jest Jego pomysłem.

Niech więc Bóg, który mówi z kart Biblii, wyjaśni nam, powie nam, co znaczy: „dom na skale Słowa”. Niech powie nam, o jaki dom chodzi, jaki dom chce budować. Zacząłem drążyć w świętym tekście, by w Biblii znaleźć tego Architekta, naszego Boga, który nam wyjaśni i wytłumaczy to, co najważniejsze w tym budowaniu. Zatrzymały mnie te trzy słowa: DOM; dom Słowa, a więc SŁOWO; i dom Słowa na skale, a więc SKAŁA. Przy tych trzech słowach, jak przy współrzędnych, jak przy kryteriach budowania domu, chciałbym się z wami zatrzymać.

 

Dom

Tym, co mnie uderza, jest to, że kiedy Biblia mówi o domu, a myślę teraz o Nowym Testamencie, raz używa greckiego rzeczownika w rodzaju męskim, a innym razem w rodzaju żeńskim. Jest dom w rodzaju męskim: gr. „oikos” to dom-budynek, dom-struktura budowlana, to jego fundamenty, mury, stropy, dach nad głową. To wszystko jakoś szczególnie kojarzy się nam z rodzajem męskim. Mówię oczywiście w przenośni, by powiedzieć, że jest ktoś, kto buduje ten dom tak po męsku, kto w tym domu jest odpowiedzialny za to, żeby on był trwały, żeby był nośny, żeby miał swoje fundamenty, filary, by wspierał ten dom. Silne męskie ramię, silna męska dłoń. Taka, jak zobaczymy, jest także miłość Boga. I jest dom w rodzaju żeńskim: gr. „oikia”. Jezus często używa tego słowa w relacji do Ojca. Kiedy mówi: „w domu Ojca mego jest mieszkań wiele” (J 14, 2), to właśnie używa rzeczownika w rodzaju żeńskim, a przecież mówi o Ojcu, bo kiedy mówi „oikia”, myśli o domowej atmosferze. Nie wystarczą filary, mury, dach nad głową. To wszystko jest potrzebne o tyle, o ile w domu jest atmosfera. Bez domowej atmosfery dom jest pusty, nawet jeśli na zewnątrz bogaty. „Oikia” oznacza ognisko domowe, poczucie bycie u siebie, poczucie, że jestem w domu, że czuję się, jak w rodzinie. To „oikia” przywołuje ciepło, intymność, serdeczność: czujesz się u siebie w domu; chętnie do takiego miejsca wracasz; chcesz pobyć w takim domu; dobrze ci jest w takim domu. Przede wszystkim dlatego, że jak od zewnątrz filary, jak od strony materialnej fundamenty, filary i mury trzymają ten dom, tak od wewnątrz dom tworzą relacje. To one są prawdziwym fundamentem, filarem, murem, dachem nad głową.

Dlatego Jezus będzie także mówił o mieszkaniu, o mieszkaniach, i używa słowa gr. „mone”, od którego pochodzi „monaster” w tradycji antycznej, czyli to, co my nazywamy klasztorem, ale uwaga, bo nie chodzi o klasztor jako miejsce zamknięte. W tradycji antycznej „monaster” to dom otwarty, nie zamknięty. To dom, który ma miejsce dla wielu. To dom, w którym inni znajdują mieszkanie odpowiednie dla siebie, niekoniecznie w sensie materialnym. To dom, który inspiruje, który pomaga i pokazuje, jak budować inne domy. To dom, z którego unosi się zapach Ewangelii. To dom, do którego inni chcą przyjść, aby zaczerpnąć, zanim wrócą do własnego domu. To dom, zawierający w sobie mieszkanie, gr. „mone, czyli który posiada przestrzeń. I znowu nie chodzi tu jedynie o tę przestrzeń materialną, ale o przestrzeń, która daje środowisko na budowanie relacji; przestrzeń, w której każdy może wyrazić na zewnątrz to, kim jest wewnątrz. Wszyscy marzymy o takim Kościele. Wszyscy pragniemy takiego Kościoła, tego Kościoła (przez duże „k”) i tego Kościoła małego, lokalnego, i tego większego, i powszechnego. Pragniemy, by był domem, by miał w sobie przestrzeń dla wszystkich, gdzie przychodzą i są ludzie, i mogą wyrażać na zewnątrz to, kim są wewnątrz w swojej najgłębszej prawdzie. Dom, w którym panują relacje miłości. To jest dom w Biblii. To jest dom - marzenie Boga.

W pewnym momencie pojawił mi się obraz. Bóg nie tylko marzy o domu, - to przenośnia, by powiedzieć o jakiejś Jego tęsknocie za takim domem -, Bóg zaplanował taki dom, i co więcej, to Bóg jest takim domem. Dom, który mamy budować, ma nam przypominać, że to Bóg jest dla nas domem. To On jest Ojcem i Matką, powie św. Augustyn. To On podtrzymuje i wspiera, i to On pieści, daje ciepło, uczucie. On jest i Ojcem i Matką. Ten dom można zobaczyć, w pewnym momencie, jak ramiona Ojca, jak dłonie Ojca, jak te, które z niezwykłą intuicją biblijną przedstawił Rembrandt. Znamy wszyscy obraz Rembrandta „Powrót syna marnotrawnego”, gdzie zdecydował się pokazać dłonie Boga: jedna jest wyraźnie dłonią kobiety, drugą wyraźnie dłonią mężczyzny. To są ramiona, dłonie Boga, który jest Matką i Ojcem, i który przygarnia wszystkich. W tym domu jest miejsce i dla tego, który już wraca, który jest już gotowy, bo zrozumiał, że bez tego domu żyć nie może, głód go do tego domu przyprowadził, i bardzo dobrze się czuje w tych ramionach, i w tych ramionach czuje się jako dziecko. Jakie to ważne, by każdy w tym domu, w Kościele, odnalazł się jako dziecko! Ale te ramiona pozostają otwarte także dla tego starszego syna, który ma jeszcze zimne serce, który jakby zesztywniał przed domem, który nie chce wejść do środka, który się obraża na ojca, na Boga, który ma za złe Bogu, że przyjmuje wszystkich, który nie chce się pogodzić ze swoim bratem, który ma jeszcze tyle do przepracowania i tyle jest jeszcze w nim zagubienia dziecka. To ktoś, kto tak naprawdę odszedł, ale jeszcze nie wrócił, chociaż codziennie z takim wysiłkiem, i jest o tym przekonany, pracuje dla ojca, pracuje na ten dom, a serce ma zimne. I Ojciec czeka. On, który jest Domem, bo w jego domu mieszkań jest wiele, także dla tego, którego przedstawia i przypomina ten starszy syn.

I to jest pierwsze kryterium. Módlmy się o to i bardzo was proszę o taką modlitwę, by to, co będzie materialnie budowane, stało się domem ciepłym, także w swoim wyrazie materialnym, ale przede wszystkim przez to, co będzie działo się w środku. Byśmy, pamiętajmy o tym, pomimo naszej biedy i grzeszności, biedy i grzeszności tych, którzy ten dom tworzą i tych, którzy do niego przychodzą… Kto kocha Kościół idealny, ten będzie zawsze na zewnątrz Kościoła, bo nigdy takiego Kościoła nie znajdzie. Kościół jest święty, dom Jego jest święty, bo Bóg jest święty, ale jest też wspólnotą grzeszników, bo my jesteśmy grzeszni. A jednak jest to dom Boga, dom Jego Słowa, i módlmy się o to, by pomimo naszej biedy, naszej kruchości, pozostał domem ciepłym, domem miłości, domem dla wszystkich, takim domem, który pewnego dnia będzie mógł się cieszyć tym, że wracają także ci z oddali, ci którzy są daleko i dzisiaj nie mają sił, by do tego domu przyjść. Niech będzie takim domem! To pierwsze kryterium, pierwsza współrzędna, ale także pierwsze światło dla naszej modlitwy. Bardzo wam powierzam i kładę na serce tę intencję! Módlmy się więc za budowniczych, za tych, którzy będą na tej budowie inżynierami, zwykłymi pracownikami, za kierownika budowy, za wszystkich, którzy będą podejmowali decyzje, by Pan Bóg mógł z ich pracy tkać ten dom od środka.

 

Słowo

Dalej, chcemy bardzo, by to był dom Jego słowa. Bo to Jego słowo jest domem. Chcemy, by w tym małym Kościele, w tej cząstce Kościoła, którą nazywamy Centrum Formacji Duchowej, a tak od serca pojawiło się i przyjęło imię: „Dom Słowa”, aby każdy mógł się tutaj w słowie Boga zadomowić. I tu warto przypomnieć, co ma na myśli Biblia albo co mówi Bóg, kiedy mówi o swoim słowie. Bo słów dzisiaj jest wiele. Ludzie są dziś zagubieni, topią się w oceanie słów. Giną często z powodu wielu słów, bo nie rozeznają albo już tylko dryfują na tym oceanie. Szukają jakiejś wyspy, jakiejś przystani, jakiejś latarni… I jest słowo, jedno słowo, to jest słowo Boga. „On raz powiedział”. On jedno słowo wypowiedział, mówią Ojcowie starożytni, a myśmy wiele słów usłyszeli. W Biblii to słowo, w Starym Testamencie, nazywane jest „dabar” (hebr.) i tylko słowu Boga ta nazwa przynależy. Tylko słowo Boga jest „dabar”. Co to znaczy? Ważne, byśmy o tym pamiętali, że „dabar” nie tylko mówi, nie tylko obiecuje, ale sprawia to, co mówi. To, co mówi, wydarza się. Bóg jest słowny. Jego słowo jest wydarzeniem, a więc Jego słowo tworzy historię. Jego słowo stworzyło ten świat. Jego słowo stworzyło każdego z nas. Jego słowo dalej stwarza ten świat. I takiego słowa chcemy w tym domu szukać, więcej, chcemy, żeby to słowo było tym domem. Materialna rzeczywistość tego domu (bardzo mi się spodobało określenie pani architekt, p. Małgosi, kiedy powiedziała: „Proszę ojca, …, to, co my tutaj przygotowujemy, to jest tylko opakowanie”; to prawda) to jest jedynie znak, znak materialny, konkretny, bo jesteśmy ludźmi z ciała, więc jest potrzebny, ale znak tego, co właśnie ma być tutaj. Mianowicie, tu słowo chce się wydarzać w Kościele. Kościół istnieje, bo słowo się nieustannie wydarza. Ten dom tylko wtedy będzie istniał, kiedy to słowo będzie się tutaj wydarzało. Kiedy już nie pozwalamy słowu się wydarzać, kiedy nie pozwalamy już Bogu mówić, kiedy nie pozwalamy już Bogu nawiązywać kontaktu z naszym sercem, wtedy wszystko jest puste, wtedy wszystko umiera. To mówi Biblia. Ten świat istnieje dzięki Jego słowu. Ten świat istnieje, bo Bóg mówi. Chcemy Mu pozwolić mówić. Chcemy mu pozwolić, aby mówił do nas. Chcemy pozwolić, aby Jego słowo się wydarzało.

Ale jest jeszcze coś więcej. Pięknie to tłumaczy o. Raniero Cantalamessa. Kiedy nadszedł czas Nowego Przymierza (dzielimy czas na Stare Przymierze i Nowe Przymierze; tak uczy nas Biblia, tak dzielimy czas-kairos my, chrześcijanie) słowo nie jest już tylko wydarzeniem. Oto nowy czas! Słowo stało się osobą, to znaczy Wcielone Słowo stało się człowiekiem. Bóg, który jest Osobą, Słowo Osobowe, Logos, które stwarzał ten świat, stało się ciałem. To On jest, dowiadujemy się, Skałą! To On jest Tym, na którym Ojciec, Architekt i Budowniczy, zbudował ten świat. To On jest Logosem! To Ono jest Sensem! Bez Niego wszystko traci Sens, bo jak mówi św. Jan, On – Słowo Osobowe, Logos, jest Tym, przez które wszystko się stało, a bez Niego nic się nie staje z tego, co się staje (por. J 1, 3). A więc, to bardzo ważne, my chcemy tak patrzeć na ten dom. Chcemy domu jednego – domu, który będzie budowany na skale, a tą skałą jest Chrystus. W tym znaczeniu jest to Dom Słowa, to znaczy On, który mieszka w łonie Ojca (J 1, 18), Jednorodzony, może nam pomóc zamieszkać w domu Ojca. On jest fundamentem takiego zadomowienia. On chce, abyśmy wszyscy byli w domu Ojca: „Ojcze, proszę Cię, aby i oni byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem” (por. J 17, 24). Tak modlił się do Ojca. Zawsze mnie porusza ta Jego modlitwa: „Chcę, aby oni byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem”. I ten dom, który mamy budować, ma być przypowieścią, przypomnieniem tego pragnienia Jezusa. Ma wyrażać tę Jego intencję, tę Jego modlitwę, byśmy byli z Nim tam, gdzie On jest. Dlatego chcemy budować na tym fundamencie, którym On jest.

Tutaj przypomniało mi się przemówienie Benedykta XVI, którego słuchałem osobiście. Jak wiemy, raz jeden był w Polsce, w 2006 roku. Tutaj, niedaleko stąd, na Błoniach, miał spotkanie z młodzieżą. Miałem takie odczucie, takie wrażenie, że to była taka katecheza dla młodych: papież był jak ojciec, który usiadł pomiędzy młodymi i zaczął im wyjaśniać, zaczął im tłumaczyć, jak budować w życiu, aby zbudować dom prawdziwy, w którym chce się żyć, mieszkać. Wtedy powiedział, że „budować na Chrystusie i z Chrystusem znaczy budować na fundamencie, któremu na imię miłość ukrzyżowana”. Czy chcemy budować na takim fundamencie? Dzisiaj, kiedy Jezus coraz częściej jest krzyżowany, także w tym świecie. Dzisiaj, kiedy przyznać się do Niego, kiedy przyznać, że to On jest moim fundamentem, może oznaczać także cierpienie. Czy chcemy budować na Tym, który został ukrzyżowany? Nasz ojciec założyciel, o. Franciszek Maria od Krzyża Jordan, którego przywołał w swoim przesłaniu ojciec generał, miał takie powiedzenie. Często tego doświadczał i krótko mówił: „Wielkie dzieła dojrzewają w cieniu krzyża”. Prośmy, byśmy z tego cienia nie uciekali. Byśmy się pozwolili ocienić także przez Jezusa Chrystusa, któremu na imię Miłość Ukrzyżowana.

W pewnym momencie Benedykt XVI przypomniał również, że „budować na skale to budować na Chrystusie i z Chrystusem, który jest skałą”. W liście do Koryntian św. Paweł tłumaczy: „pili z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała — to był Chrystus” (1 Kor 10, 4). My chcemy pić z tej skały. Chcemy uderzać z wiarą w tę skałę laską naszej modlitwy, naszego cierpliwego słuchania, jak to miało miejsce w tych dniach, przez dziewięć dni, bo tyko wtedy, kiedy tak cierpliwie i z wiarą uderzamy, jak Bóg poleca, w tę skałę, którą jest Chrystus, doświadczymy spotkania ze źródłem. I nie będziemy mieli wątpliwości, że pijemy z duchowej skały i że tylko ona może ugasić nasze pragnienia. Oto, co oznacza, że budujemy Dom Słowa.

I „budować na skale”, - znowu odwołuję się do myśli Benedykta XVI, który z jakąś śmiałością mówił do ludzi młodych i także do nas -, „to znaczy mieć świadomość, że mogą pojawić się przeciwności”. Przepraszam za ten ton ironii, ale jeśli chcesz mieć w życiu święty spokój, jeśli chcesz tak lekko, łatwo, przyjemnie…, nie buduj na Jezusie! Budowanie na Jezusie, bo przecież o Jezusa chodzi, a nie o przeciwności, jednak będzie oznaczało także przeciwności. „Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom” (Mt 7, 25). Jezus nam nie obiecuje, że ten dom, budowany dom, ominie ulewny deszcz. Nie obiecuje, że ominą nas wzburzone fale, ale obiecuje nam, że ten dom nie runie, że ta budowla będzie trwała.

 

Skała

I budować mądrze. On jest Mądrością. Dlatego w czasie obrzędu poświęcenia placu pod budowę przywołamy słowo z księgi Mądrości. Budować mądrze. Mądry człowiek, człowiek, który chce budować mądrze, buduje na skale. I tutaj pytamy o to trzecie słowo: skała. Co znaczy budować na skale? Już wiemy, że ta skałą jest Chrystus. Ale w pewnym momencie, po raz pierwszy dotarłem w mojej świadomości do tego słowa, choć wielokrotnie o tym mówiłem, choć wielokrotnie to powtarzam, że mianowicie słowo „skała” to jest rdzeń hebrajskiego słowa „emuna”, a „emuna” oznacza wiarę; rdzeniem jest skała. I dlatego w Starym Testamencie wiara oznacza ideę oparcia, pewności. Słowo „emuna” na w swoim rdzeniu słowo „skała”, ale my ten rdzeń codziennie wypowiadamy w czasie modlitwy, na jej końcu: to słowo „amen”. „Aman” to rdzeń; „amen”. Za każdym razem, kiedy mówię „amen”, mówię: „jestem pewny Ciebie”, to znaczy: „opieram się na Tobie, stawiam stopę na skale”. To ciekawe, bo w gramatyce tekstu hebrajskiego słowo „wiara” występuje właśnie w takiej składni: „wierzyć na…”, to znaczy „oprzeć się na…”, „postawić nogi na…”, „postawić nogi na Nim, bo On jest skałą”. Otóż, budować na skale oznacza: słuchać słowa. Bo wiara rodzi się ze słuchania, a tym, co się słyszy jest słowo Chrystusa. A Ten, którego słyszymy, jest skałą. Zaczynamy rozumieć, że na skale Słowa to także dom budowany na słuchaniu Słowa. Drodzy, my mamy w sobie tę skałę. Ona jest z Niego, ale jest w nas. Mamy zdolność słuchania. My zostaliśmy z nią stworzeni. My żyjemy, ponieważ słuchamy i tak żyjemy, jak słuchamy. Na tyle żyjemy, na ile słuchamy. Tym żyjemy, czego słuchamy. Jaka jakość tego, co słuchamy, taka jakość życia. Nawet filozofia tak definiuje człowieka, że człowiek jest tym, co słyszy, tym, czego słucha. Dom budowany na skale, ten dom tutaj, ale także ten wasz dom, bo ten dom ma wam przypominać, o jaki dom chodzi w naszej rodzinie, o jaki dom chodzi w naszej parafii, o jaki dom chodzi w naszej wspólnocie, o jaki dom chodzi w ogóle w Kościele; ten dom na skale to jest dom, który budujemy na słuchaniu Słowa. A więc rdzeniem wiary jest słuchanie, a słuchanie jest jak skała. I na niej, na słuchaniu Chrystusa, Ojciec buduje swój dom. Dlatego to takie istotne, dlatego to takie ważne i dlatego będziemy budować na fundamencie słuchania Słowa.

Będziemy budować ten dom wsłuchując się w słowo i o to was bardzo prosimy. By sobie pomagać pewnymi wydarzeniami, pewnymi praktykami, w naszym gronie pojawiała się myśl, która potem została rozwinięta. Ta bardzo piękna myśl wyszła od doradcy ds. inwestycji, która uczestniczyła wcześniej w pewnym wydarzeniu i zainspirowała nas myślą, aby zaprosić was do składania intencji (waszych modlitw, waszych próśb życiowych, takich najważniejszych, takich, które być może w tej chwili bardzo dotykają waszego życia, może takich, które już są waszym krzykiem do nieba, waszym wołaniem, waszą prośbą, opowiadają wasze serca, opowiadają to, co dzieje się w was), by te wasze intencje zapisać, a my je złożymy w fundamentach tego domu. Potrzebujemy takich materialnych znaków, by nam przypominały… - Wczoraj rozmawialiśmy z przedstawicielami Chemobudowy, że taki moment będzie, a wam zapowiemy, kiedy to się wydarzy -. Ale wtedy zaproponowałem od strony doświadczenia naszego domu, by zapisać nie tylko intencje, ale także słowo, które dziś nazwalibyście słowem życia; słowem, które może wróciło wam życie; słowem, które odbudowało wasze życie; słowem, które karmi wasze życie; słowem, które jest dla was najważniejszym tak, że kiedy otwieracie Biblię często szukacie tego właśnie słowa albo kiedy otwieracie Biblię, ten werset czy to słowo wyświetla się w pamięci waszego serca. Zapraszamy więc do zapisania waszych intencji czy słowa życia. Można to uczynić drogą internetową, a osoby, które przyjeżdżają do naszego domu i tutaj się modlą będą mogły to uczynić na przygotowanych kartkach (także teraz są one wyłożone przed wejściem do auli). Złożenie tych intencji/słów w fundamentach budowanego domu jest również wyrazem tego, że – ci, którzy tu są tu nie po raz pierwszy już to wiedzą, bo jak refren to powtarzam – ten dom stoi na fundamentach waszej modlitwy. Ten dom stoi na fundamencie słuchania Słowa. Ten dom stoi na fundamencie waszego zasłuchania w Boże słowo. Ten dom ma być waszym domem, naszym wspólnym domem, domem modlitwy, domem słuchania słowa.

 


www.cfd.sds.pl/rozbudowa/intencje

 

Na końcu chcę ucieszyć się tym, co jest jeszcze jednym znakiem Bożej Opatrzności, że ten dom, który chcemy budować na skale Słowa, okazuje się, - wiemy to od niedawna -, będzie budowany w trakcie naszego oczekiwania na beatyfikację o. Jordana. O. Franciszek Maria od Krzyża Jordan będzie beatyfikowany 15 maja 2021 roku w Rzymie na Lateranie. To też kolejny znak. Figurka o. Jordana, którą spotykacie w naszej recepcji, która tam sobie stoi i skromnie wyraża tego człowieka, który zawsze był skromny; stoi tam, chciałem, żeby tam była postawiona, bo nie mam wątpliwości, że od początku istnienia tego domu on jest szczególnym stróżem tego dzieła. Zawsze mam w sercu przekonanie, że cieszy się tym, jak i wielu innymi dziełami salwatorianów w świecie, gdzie słowo jest głoszone. Bo kiedy zakładał dzieło, mówił, że ono jest po to, żeby bronić, wzmacniać i rozszerzać wiarę; bronić, wzmacniać i rozszerzać na całym świecie, ewangelizując. I w jakiś sposób ten dom może stać się zaczynem takiej ewangelizacji, a wierzymy, że już jest (w całej pokorze patrząc na to, co się dzieje). To nam tłumaczy również dzisiejsza liturgia słowa, dlatego w homilii, w czasie liturgii słowa, chciałbym do tego nawiązać. Słowo nas tak prowadzi, że po tej konferencji, w czasie Eucharystii, będziemy dalej słuchać słowa, które nam tłumaczy, co znaczy, że także ten dom, myśląc o tym z całą pokorą i z całą skromnością, z woli Boga, wierzymy w to, ma być dalej zaczynem ewangelizacji, w tym szczególnym miejscu, gdzie nieopodal, pięćset metrów w linii prostej, ciężko pracował, jako młodzieniec, potem wielki ewangelizator, patron nowej ewangelizacji, dziś św. Jan Paweł II, a wtedy Karol Wojtyła, student na Uniwersytecie Jagiellońskim. To wszystko mówi nam, że jesteśmy tutaj z Bożej Opatrzności i że Boża Opatrzność wyznacza nam dalej drogi naszego życia i kontynuowania nowej ewangelizacji.

Zapraszam was wszystkich, zebranych tutaj, w tej auli, ale również tych, którzy nas słuchają i oglądają online, abyśmy wszyscy zaczęli, abyśmy wszyscy kontynuowali, co już rozpoczęliśmy, budowanie tego domu: na modlitwie, na naszej wierze. I oczywiście, ten rodzaj męski („oikos”) pozostaje rzeczywistością, to znaczy ten dom będzie też budowany materialnie. Będziemy wam dalej wdzięczni za wspieranie tego dzieła. Proszę o to z pokorą i wdzięcznością, byście nas dalej, jak czynicie do tej pory, wspierali i duchowo, i materialnie. „By powstał dom, jakiego Bóg chce” – bardzo was proszę, byście tę intencję nosili w sercu. Chcemy budować Dom Słowa na skale. Dziękuję bardzo za zasłuchanie, za uczestnictwo w tej refleksji, którą nosiłem i noszę w sercu, a którą chciałem się z wami podzielić, byśmy pamiętając o tym, co się już za kilka dni będzie działo (bo już praktycznie od poniedziałku zaczną się ruchy wokół organizowania placu budowy), żebyście byli z nami i pamiętali o tym, że to mam nam przypominać o Domu Słowa, który mamy wspólnie budować i w którym chcemy się zadomowić. Wierzymy, że tak będzie.

---------------------------------------
* w tekście spisanym z nagrania
zachowano styl języka mówionego
---------------------------------------

---------------------------------------------------------------------


Tak Bóg ewangelizuje świat! – homilia Krzysztofa Wonsa SDS
w czasie Mszy św. w dniu poświęcenia terenu pod budowę Domu Słowa
– rozbudowę Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie

---------------------------------------------------------------------


www.cfd.sds.pl/rozbudowa

---------------------------------------------------------------------

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl