O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Tak Bóg ewangelizuje świat! – homilia ks. Krzysztofa Wo ...


Tak Bóg ewangelizuje świat! *

 

Homilia w czasie Mszy św.
w dniu poświęcenia terenu pod budowę Domu Słowa
– rozbudowę Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie

wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej, 16 października 2020
[czytania z piątku 28. tygodnia okresu zwykłego - rok II:
Ef 1, 11-14; Ps 33, 1-2. 4-5. 12-13; Łk 12, 1-7]

 

Bardzo mnie poruszył, drodzy, obraz tłumów, które, jak pisze Łukasz, cisną się jedni na drugich, a tak naprawdę lgną do Jezusa. Użył tutaj bardzo mocnego czasownika, który został „grzecznie” przetłumaczony, ale dosłownie oznacza „deptali jedni po drugich”. Ale właśnie takie zachowanie tłumu, właśnie z tego powodu, że chcą być koło Jezusa, że chcą być jak najbliżej Jezusa, takie zachowanie tłumu mówi najwięcej o tym tłumie. Dobrze, w pewnym momencie przestali pamiętać jeden o drugim, ale tak naprawdę chodzi tu o coś innego. Łukasz opisuje tu ich pragnienie. To lud, to tłumy spragnione Jezusa. To dla mnie obraz świata. W pewnym momencie zobaczyłem taki właśnie świat. Ja nie wierzę w świat, któremu Bóg jest obojętny. Ja nie wierzę w świat, w którym nie ma ludzi wierzących. Nie wierzę w taki świat, w którym nie ma ludzi, nawet wśród tych najbardziej zagubionych, w których nie drgałoby pragnienie Boga. Ja wierzę w taki świat, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia. To są tłumy, które lgną do Boga. Owszem, to często zagubiony świat; tak zagubiony, że już myli Jezusa z innymi bogami, z własnymi bogami; to świat ludzi tak zagubionych, że nie wiedzą, że to Jezus jest tęsknotą ich serca, że tak naprawdę o Niego im chodzi, że o Boga im chodzi w życiu. Są tak zagonieni, tak zaspieszeni, tak styrani, tak nawet owładnięci przez życie zmysłowe, przez życie wedle ciała, że nie wiedzą, iż tak naprawdę tęsknotą ich serca jest Bóg i że tylko On, jak nawrócony Augustyn powie, mógł dać mu pokój: Nie spocznę, nie odzyskam spokoju, dopóki moja dusza nie spocznie w Nim. To jest pierwszy obraz: obraz tego świata.

Zaraz potem zadziwia mnie to, co Jezus mówi do uczniów, bo Ewangelista zaznacza, że Jezus zaczyna nauczać, ale, co ciekawe, On nie naucza tłumów, które cisną się do Niego. On mówi najpierw do swoich uczniów. Mówi do nich najpierw („gr. proton”). Dlaczego mówi najpierw do nich, a nie do tłumów? Dlaczego mówi najpierw do tej garstki uczniów, może chodzi o Dwunastu? Dlaczego nie do tłumów? Tutaj słowem-kluczem w odpowiedzi na to pytanie jest słowo „kwas”. Oczywiście, że Jezus powie zaraz do nich „strzeżcie się kwasu…”, ale skoro mówi najpierw do nich, pojawia się inny obraz. To oni są tym „zaczynem”. To oni są tym „zaczynem”, ta garstka wierzących. „Nie bój się, mała trzódko…!” – to właśnie w Ewangelii wg św. Łukasza Jezus powie te słowa. To jest logika działania Jezusa. On tak ewangelizuje. On przychodzi na świat gdzieś tam ukryty. W Nazarecie żyje trzydzieści lat. Rodzi się w Betlejem, - w grocie, tam, gdzie cuchnie od zwierząt, od brudu -, w nieludzkich warunkach. Pierwsze odwiedziny, pierwsza „kolęda” Boga-Człowieka ma miejsce właśnie w stajni. A potem trzydzieści lat życia ukrytego. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że w oczach ludzi dzisiejszych Nazaret to taka Kozia Wólka. To taka wioska, powiedzielibyśmy, „zabita dechami”. Gdzieś tam Jezus ukryty. Tam buduje Dom Słowa. Tam przez trzydzieści lat rozmawiając z Ojcem, tam kontemplując Go, buduje Dom Słowa. Tam Bóg znalazł Miriam. Tam się wszystko zaczęło. Ale dlaczego o tym mówię? Bo tak Bóg ewangelizuje świat! On przychodzi, wchodzi w to, co najmniejsze, jak zaczyn, i zakwasza całe ciasto. Wtedy nikt nie wiedział o Nazarecie. Mało kto wiedział: może ci, którzy tam mieszkali, i jeszcze okoliczne wioski czy miasteczka. Nawet Flawiusz nie pisze o Nazarecie w epopei, w historii Izraela. W Starym Testamencie nie ma słowa „Nazaret”. To jest logika Boga i to mi się bardzo mocno skojarzyło z tym, że Bóg wybiera sobie miejsca i myślę, że bardzo dużo takich miejsc wybiera, maleńkich miejsc, jak to miejsce tutaj. Przecież tyle tych arów wedle całej Ziemi, że można powiedzieć, że nic nie znaczą. Czym jest ponad dwa tysiące metrów kwadratowych budowania w porównaniu z niezmierzonymi kilometrami całego świata. Ale Bóg tak chce! Ja w moim kapłaństwie od dłuższego czasu jestem przekonany, że Bóg chce, byśmy wrócili do tych małych miejsc; żebyśmy wrócili do tych cichych miejsc, cichych dlatego, że tam się słucha Bożego słowa, że właśnie tam się człowiek napełnia mocą. Tych Dwunastu, których Jezus najpierw naucza, jest tym zaczynem. Oni mają przejąć tę „eksousia” (gr.), tę moc, od Tego, z którym są, nie przez słuchanie, nie przez jedynie intelektualne zapamiętywanie, ale przez bliskość, przez zażyłość. Czy nie tak się buduje nasze domy? Przecież domu, swojej rodziny czy wspólnoty nie buduje się od gadania. Buduje się je przez relacje, przez więzi, przez bliskość, przez zażyłość; tak się buduje domy. Jeszcze nikt z samego gadania domu nie zbudował. I nie chodzi jedynie o stronę materialną, ale przede wszystkim o tę stronę duchową: więzi, relacje, bliskość. Przecież to wasze rodziny, drodzy, te ziarenka gorczycy – one są tak święte i tak ważne dla Jezusa. To one mają być zaczynem ewangelizacji tego świata. Jeśli te domy, te wspólnoty, te maleństwa, nie będą nasycone Ewangelią, kto zakwasi ten świat Ewangelią? Kto to ciasto zakwasi? Zaczyn. Tak Jezus zaczynał na świecie i tak będzie: przez zaczyn. I dlatego widzę i razem z wami się raduję w czasie tej liturgii tym domem, że ma sens budować takie „maleństwa”. Ma sens budować takie miejsca na ziemi, które będą zaczynem. Chcę to powiedzieć obecnym tu inżynierom i pracownikom: jesteście dla nas bardzo ważni w tym budowaniu. Chcę o tym powiedzieć pani architekt i naszym doradcom: jesteście bardzo ważni. Tu chodzi o coś więcej niż wybudowanie tylko tej strony materialnej domu. Wy się na tym znacie, a my możemy korzystać z waszego charyzmatu, waszego talentu, waszych zdolności, waszego serca. Bardzo nam zależy, abyśmy od początku budowali także wspólnotę budujących. Ale to wszystko, co możecie nam dać, ma służyć temu, o co chodzi Jezusowi. Dlatego Jezus najpierw nas naucza; najpierw nas naucza. Jesteśmy tym „zaczynem”, jak owych Dwunastu. I z całą pokorą, pamiętamy, że tych Dwunastu to byli ludzie słabi i krusi. Każdy się przekonał, każdy pewnego dnia – przepraszam za to określenie – tak „wyrżnął głową o posadzkę”, iż sobie przypomniał, że jest grzeszny i że jest gotowy nawet zdradzić Jezusa, odejść od Niego. Tak, każdy z nas jest zdolny do tego: i ja mówiący, i każdy z nas. Ale przecież Jezus, znając naszą kruchość, słabość i małość, chce ją wykorzystać, aby budować to, co jest mocne i wielkie, a co jest z Niego. I to jest niezwykłe! To jest niezwykłe, że On chce się nami posługiwać, - chce się posługiwać każdym z nas -, wykorzystując te dary i talenty, które dał każdemu z nas. Każdy się na czymś zna i chodzi o to, aby z tego, na czym każdy się zna, stworzyć mozaikę, w której będzie się objawiało oblicze Jezusa Chrystusa – Tego, który jest Słowem Życia. I bardzo was proszę, aby każdy z was te talenty, które macie, które są w was, które nie są od nas, które są od Niego, byśmy je w pełni wykorzystali, byśmy naprawdę z zapałem serca i całym sobą zaangażowali się w to budowanie, które jest przypowieścią, jakąś piękną przypowieścią o budowaniu tego domu, który buduje tylko Bóg - domu Słowa, na Skale, o czym mówiliśmy w konferencji przed Eucharystią.

Jezus mówi również: „strzeżcie się kwasu”. Tak, jest taki kwas, który zasiedziały, który zatwardziały, staje się zgnilizną. To taki kwas, który mówi o skłonności do zarażania innych, ale tym co niedobre. „Strzeżcie się kwasu faryzeuszów, obłudników”. Chodzi o obłudę. Tu pada mocne słowo: gr. „hypokrino”, gr. „hypokrisis”. Na czym polega ta obłuda? Na osądzaniu Bożego planu. [Polega ona na tym, że:] To ja jestem tym, który osądza. Stanąłem ponad Bogiem, ponad Nim. To ja jestem panem, to ja osądzam, to ja decyduję. Jakże świat jest dzisiaj do tego kuszony! Począwszy od uwierzenia w to, że życie jest darem Boga. Nie, to ja decyduję! Ja decyduję, czy życie będzie czy nie. To ja decyduję, jaka będzie płeć tego życia. Bogami się stajemy! Chcemy zająć miejsce Boga! Jakie to potworne dzisiaj pokuszenie w tym świecie! Jezus to nazywa obłudą. Jezus to nazywa osądzaniem Bożego planu, osądzaniem planu Tego, który jest jedynym Architektem i Budowniczym tego świata. I dlatego w tym budowaniu, w naszym budowaniu, prośmy o pokorę. Bóg jest jeden! On czuwa nad wszystkim! On naprawdę już to wszystko i dawno wziął w swoje ręce. On będzie się tym zajmował! On będzie przez nas, z nami, za naszą pomocą, budował to, co ma powstać. Od ponad dwudziestu lat tak przecież jest w tym miejscu, a każdy z nas o swoim życiu może powiedzieć: od poczęcia tak jest, że Bóg buduje nasze życie. Piękne było to nasze modlenie się przed Ewangelią. Usłyszmy je jeszcze raz. Razem przecież pomodliliśmy się tymi słowami: „Niech nas ogarnie Twoja łaska, Panie, według nadziei [ufności – możnaby przetłumaczyć] pokładanej w Tobie” (Ps 33, 22). Niech nas ogarnie „hesed” (hebr.), a to w Biblii oznacza miłosierdzie. Niech nas ogarnie Twoje miłosierdzie! Bo wobec miłosierdzia ma się ufność. Bo jeśli jest Ten, który mnie kocha za darmo i to kocha mnie także wtedy, kiedy widzi mnie w grzechu i woła o moje nawrócenie, i nigdy nie przestaje mnie kochać, to jestem ufny i pełen nadziei.

Ale chciałbym jeszcze przejść z wami do tej modlitwy, która była między pierwszym czytaniem i Ewangelią, bo tam wyznaliśmy, że „On miłuje prawo i sprawiedliwość, …” (Ps 33, 5). Tam tak naprawdę jest: „On miłuje sprawiedliwość i ‘hesed’”. On jest Miłosierdziem! „…ziemia jest pełna Jego łaskawości” (Ps 33, 5). Znowu mamy „hesed”. Pomyślałem o tej ziemi, która za chwilę, po Eucharystii, będzie poświęcona. Przecież ona już jest pełna Jego miłosierdzia! Dzieło stworzenia jest aktem Jego miłosierdzia. Na początku było Jego miłosierdzie! W tej ziemi jest Jego miłosierdzie! Ważne, abyśmy się z ufnością otworzyli na Jego dzieło, na to, co On zaplanował, na to, co On już widzi. O Michale Aniele mówiło się, że kiedy patrzył na bryłę już widział rzeźbę i mówił: „Ona tam już jest. To dzieło, które Bóg stworzył, już jest, a ja mam je tylko wydobyć”. Mamy wydobyć z tej ziemi to dzieło, które już jest w Bożym zamyśle, które On już stworzył, które jest od Niego. Jakie to pocieszające, myśleć w ten sposób! Ten Budowniczy, ten Architekt, już o wszystkim pomyślał, a nami się posługuje. Każdy z nas, zwłaszcza obecni tu pracownicy od architekta począwszy, przez inżynierów i pracowników budowy, może powiedzieć, ile wysiłku trzeba było włożyć, aby przygotować się do tego budowania. Ale psalm nam przypomina: „Pan spogląda z nieba, widzi wszystkich ludzi” (Ps 33, 15). O to wszystko już widzi. Nie tylko nas widzi, ale wszystko kontempluje, przenika. On już widzi to, co ma powstać. On już to widzi. Więc, „niech nas ogarnie Twoja łaska! Niech nas ogarnie Twoje miłosierdzie!”. Bo, „w Nim pokładamy nadzieję!”. Tak chcemy budować! I nasze domy rodzinne, i nasze wspólnoty, i Kościół, i także to miejsce dalej, i także ten dom materialny. „Niech nas ogarnie Twoje miłosierdzie!”.

I wreszcie, koniecznie musimy usłyszeć jeszcze raz Pawła, bo on nam przypomną, że to w Nim, „w Chrystusie dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego…”. Tu jest takie stwierdzenie, które nam mówi, że to On działa, że to On pracuje, że to On daje nam władzę na tą ziemią i nad tym wszystkim, co ma powstać, bo to jest od Niego. I On będzie pomagał, - to wszystko jest w tym słowie -, będzie pomagał do skutku. Będzie pokazywał nam swoją aktywność. Będzie nam pokazywał, jeśli tylko będziemy czytali i widzieli oczyma wiary, że On jest aktywny. Nie jesteśmy sami. „…Zgodnie z zamysłem swej woli”. Gr. „thelema” to wola, zamierzenie, ale oznacza też pragnienie, bo, co postanowił, zostanie zrobione. Co postanowił, zostanie zrobione po to, „byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu”. I wreszcie, - to pocieszenie dla nas wszystkich, bo przecież to budowanie materialne potrzebuje także środków materialnych - , i nagle czytamy, przypomina nam Paweł: „On jest zadatkiem”. Gr. „arrabon” – zadatek, dosłownie nawet znaczy „pieniądz, pieniądze”, one zakupach są podane jako zastaw, zadatek. To znaczy, że On, wierzymy, będzie nam tak posyłał te środki materialne, byśmy nigdy nie zapomnieli, że to On jest zadatkiem, że to On jest Opatrznością, że to On czuwa. Takie tłumaczenie znalazłem, że „pełna kwota zostanie następnie zapłacona”. Jakie to konkretne, także w Biblii, w Ewangelii, w Listach! I że On jest gwarantem „naszego dziedzictwa”, a dziedzictwo tutaj tłumaczy się przez spadek. Co jest spadkiem od Niego? Łaska! To jest spadek od Niego: łaska. Trzymajmy się tej łaski! Mamy ten spadek: wszyscyśmy go otrzymali! Oby się tak ludzie kłócili o ten spadek, jak się nieraz kłócą o różne spadki! Obyśmy tak zabiegali o ten spadek, o Jego łaskę! O to prośmy! I jeszcze raz zawołajmy: „Niech nas ogarnie Twoja łaska, Panie, według nadziei [ufności] pokładanej w Tobie!”.

---------------------------------------
* tytuł pochodzi od redakcji

w tekście spisanym z nagrania
zachowano styl języka mówionego
---------------------------------------


Milton Zonta SDS: Chcemy dzielić się chlebem Słowa…
Słowo ks. Miltona Zonty SDS, przełożonego generalnego salwatorianów,
z okazji poświęcenia terenu pod budowę Domu Słowa – rozbudowę CFD

---------------------------------------------------------------------


www.cfd.sds.pl/rozbudowa

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl