O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Świadectwo z Domu Słowa: Tam zaczęło się moje prawdziwe życie ...


Tam zaczęło się moje prawdziwe życie
[ŚWIADECTWO Z DOMU SŁOWA]

 

 

Martyna Migdalska. Jelenia Góra. Mam 48 lat, dwójkę dzieci. Jestem technikiem elektroradiologii. Moja przygoda z Domem Słowa rozpoczęła się w 1999 roku. Tak naprawdę, to wszystko wydarzyło się… nie za zgodą mojej woli, tylko moja siostra namówiła mnie, abym uczestniczyła w rekolekcjach ignacjańskich. Kompletnie nieprzygotowana, z wypełnioną przez nią ankietą, pojechałam na rekolekcje ignacjańskie.

Co mnie tam spotkało? Przede wszystkim to było spotkanie z Ojcem. Tam usłyszałam, że jestem dzieckiem Boga, dzieckiem Ojca, który mnie kocha i że jestem dziedzicem. To mnie tak powaliło z nóg, że całe moje życie się odmieniło. Stałam się radosna, pełna pasji życia. Od tego momentu, od 1999 roku (w 2000 roku musiałam powtórzyć ten pierwszy tydzień) to już stało się moją historią; bycie w tym domu stało się życiem. Chcę też powiedzieć, że tam zaczęło się moje prawdziwe życie. Poznałam mojego męża i pobraliśmy się w Centrum Formacji Duchowej w kaplicy; ślubu udzielał nam o. Wons.

Najważniejsze rekolekcje to pierwszy tydzień ćwiczeń ignacjańskich, to moje pierwsze spotkanie z tym Domem, z Centrum Formacji Duchowej. To, co tam odkryłam, to był dla mnie szok. Miałam bardzo mało kontaktu ze słowem Bożym. Wolałam różaniec, modlitwy…, ale nie słowo Boże. Mówiłam do mojej siostry, że się do tego nie nadaję, że ja wolę inny rodzaj modlitwy. Tam odkryłam słowo Boga, które mnie odmieniło, które mnie napełniło, które dodało mi pewności siebie, a przede wszystko miłości. „Że jestem dzieckiem Boga” – to było to konkretne słowo, które tam usłyszałam, gdzie poczułam, że jestem dzieckiem Boga i że jestem dziedzicem. Poczułam się pewna siebie, poczułam się dzieckiem umiłowanym; tak się właśnie tam poczułam. To miejsce stało się dla mnie prawdziwym domem, domem duchowym, do którego bardzo często wracam. Chciałabym, żeby wszyscy poznali ten dom.

Z przyjazdem na te rekolekcje zawsze… albo przeważnie są jakieś tam problemy; zawsze są jakieś „górki”. Mamy dwójkę dzieci, więc zawsze musimy wcześniej to ustalić. Niejednokrotnie dzieci nam się rozchorowywały…

Po zakończeniu rekolekcji, gdy przychodzi codzienność, tak naprawdę jest ciężko. Tak bardzo proszę na tych rekolekcjach o łaskę wiary i wierności Bogu w tej codzienności. Proszę Go o to, aby mi towarzyszył i abym była wierna słowu Boga.

Te rekolekcje poleciłabym każdemu, każdemu człowiekowi spotkanemu na drodze, bo to jest dom wyjątkowy. Tam się czuje obecność Boga i Jego miłość.

Dla mnie rozmowa z kierownikiem duchowym bywa trudna, ale wiem, że to jest potrzebne, ważne i się na to zgadzam.

Naprawdę, wszystkich zachęcam: Przyjedźcie na te rekolekcje!

 

[w tekście świadectwa spisanym z nagrania
zachowano styl języka mówionego – red.]

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl