O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  „Tempus stellae”, czyli łaska ma czasy swoje< ...


„Tempus stellae”, czyli łaska ma czasy swoje
Z DZIENNIKA DUCHOWEGO O. JORDANA (DD IV 38)*

 

#ZJordanemKuBeatyfikacji

 

„Tempus stellae”. Te słowa o. Franciszek Maria od Krzyża Jordan, do którego beatyfikacji się przygotowujemy, zapisał w „Dzienniku duchowym” 7 stycznia 1918 roku (DD IV 38). Znajdziemy je w czwartej i ostatniej części DD, w czwartym i ostatnim zeszycie DD, zawierającym zapiski z trzech ostatnich lat życia o. Jordana, które spędził w Szwajcarii. Jako obywatel Niemiec, w związku z przyłączeniem się Włoch do I wojny światowej, był zmuszony opuścić Rzym. Ten fakt, o dziwo (!), znalazł odbicie w jego zapiskach zawierających „tylko sprawy między nim a Bogiem”: czwarty zeszyt swojego dziennika duchowego zaczyna 7 maja 1915 roku od notatki: „7 Maji 1915. Roma profectus sum Friburg. Helv.” („Przeprowadziłem się z Rzymu do Fryburga w Szwajcarii” - DD IV 1; JFT). Taka notatka może budzić zdziwienie, bo w DD o. Jordan nie odnotował ważnych wydarzeń dotyczących swojego dzieła, choćby formalnego założenia jego instytutu (pierwotna nazwa: Apostolskie Towarzystwo Nauczania), co miało miejsce 8 grudnia 1881 roku.

 

 

Przebywając w Szwajcarii 7 stycznia 1918 r. czcigodny sługa Boży notuje łaciński zwrot: „Tempus stellae” („Czas gwiazdy”), dodając inicjały: „St. Aug.” wskazujące na ich autora, którym miałby być św. Augustyn. Komentator Jordanowego dziennika, ks. Tymoteusz Edwein SDS, napisał: „Ojciec Jordan jest pod osobistym wrażeniem słów świętego biskupa z Hippony, które odnoszą się do święta Objawienia Pańskiego”, a po odbyciu heroicznej drogi życia w posłuszeństwie i ufnym oddaniu się Bogu, «pojawienie się gwiazdy» staje się dla niego coraz bliższe i coraz bardziej odczuwalne [por. Komentarz do „Dziennika duchowego” o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana, Kraków 1994, s. 252].

Zwrot „tempus stellae” znajdziemy w opowiadaniu o Mędrcach ze Wschodu w Ewangelii wg św. Mateusza, w przekładzie łacińskim, czyli w Wulgacie: „Tunc Herodes, clam vocatis Magis, diligenter didicit ab eis tempus stellae, quae apparuit eis [Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy – Mt 2, 7]. Trudno jednak znaleźć go w tekstach św. Augustyna. Jedynie w drugiej księdze dzieła „De Consensu Evangelistarum” pojawia się on w przytoczonym tam zdaniu z Ewangelii: „Tunc Herodes, clam vocatis Magis, diligenter didicit ab eis tempus stellae, quae apparuit eis” (Mt 2, 7). Wygląda na to, że jest to zwrot, który ktoś przypisał świętemu biskupowi z Hippony.

Wydaje się jednak, że można zaryzykować twierdzenie, skąd o. Jordan zaczerpnął ten zwrot. Pojawia się on w rozmyślaniu na uroczystość Trzech Króli, które proponuje francuski jezuita, o. Pierre Chaignon SJ, w książce, z której założyciel Rodziny Salwatoriańskiej często korzystał, tak w oryginale („Nouveau cours de méditations sacerdotales: ou le prêtre sanctifié par la pratique de l oraison”), jak w przekładzie na język niemiecki („Betrachtungen für Priester oder der Priester geheiligt durch die Übung des Gebetes”). Ta pomoc w medytacji wycisnęła dość duże znamię w życiu Jordana. Przypomnijmy, że z niej zaczerpnął słowa o św. Teresie z Avila, że „tajemnica jej sukcesów leży wyłącznie w jej zaufaniu do Boga” (DD II 103; DD III 22; DD IV 8). Stamtąd Jordan czerpie przestrogę św. Franciszka Ksawerego, iż najgroźniejszym niebezpieczeństwem jest utrata zaufania do Boga wśród największych niebezpieczeństw (DD III 22; DD IV 38). Zresztą, wspomniana myśl św. Franciszka Salezego w języku niemieckim: „Die schrecklichste Gefahr, sagte er, liegt darin, wenn man mitten in den grössten Gefahren das Vertrauen auf Gott verliert. S. Fr. Xav. 4. XII. 17”, to notatka bezpośrednio poprzedzająca omawianą teraz przez nas: „Tempus Stellae. St. Aug. 1.1.18”. I, co chyba najbardziej znaczące, w książce Chaignona znajdziemy tak drogie Jordanowi intuicje, jak: „Dzieła Boże rosną tylko w cieniu krzyża” (DD I 163; u Chaignona: t. III); „Nic nie rośnie, chyba że w cieniu krzyża. 12.3.1904” (DD II 73; u Chaignona: t. III) itd. Owocem korzystania z tej pomocy do modlitwy może być notatka: „Lepiej być biednym robaczkiem, jeśli Bóg tego chce… niż Serafinem, jeśli Bóg tego nie chce” (DD III 13) itd.

Sięgnijmy więc rozmyślania P. Chaignona SJ zatytułowanego: „Jako Trzej Królowie uczą nas przykładem swoim wiernego użycia łaski Boskiej” i przytoczmy treść jednego z punktów do rozważenia: „Punkt II. Trzej Królowie przyjmują od razu światło łaski” . Skorzystamy z przekładu w/w książki na język polski wydanego drukiem w Warszawie w 1869 roku („Rozmyślania dla kapłanów, czyli Droga do świętości kapłańskiej przez modlitwę wewnętrzną”):.

„Zaledwo ujrzeli gwiazdę, i usłyszeli w sobie głos natchnienia wewnętrznego, a już i spieszą tam, kędy łaska ich powołuje. Widzieliśmy, mówią; to znaczy, że łaska ich oświeciła i do serca ich przemówiła; i przyszliśmy, to znaczy, że przyjęli łaskę, i usłuchali jej. Najmniejszej nie czynią przerwy między poznaniem prawdy, a przyjęciem jej, między zrozumieniem powinności swojej, a spełnieniem jej; tak iż w jednej chwili od przekonania przychodzą do pożądania, i od pożądania do postanowienia, i od postanowienia do czynu. Na tem właśnie, jako uczy św. Tomasz, zasadza się prawdziwa pobożność: Pobożność, powiada, jest to rzec można nie co innego, jedno pewna gotowość do czynienia ochotnie tego wszystkiego, co się odnosi do służby Bożej (2. 2. qu. 82 a. 1: Devotio nihil aliud esse videtur, quam voluntas quaedam prompte tradendi se ad ea quae pertinent ad Dei famulatum). Pomyśl jak roztropną jest taka gotowość, a przeciwnie, jak niebezpiecznem ociąganie się duszy leniwej! Co by się było stało, gdyby trzej Królowie byli odłożyli podróż swoję, choćby tylko na kilka dni? Podobno nigdy by nie byli oglądali Boskiego Dziecięcia; nie byliby Go już znaleźli w Betlejem, i nikt nie byłby mógł im wskazać, gdzie się znajduje! Co by się było stało, gdyby Zacheusz nie był usłuchał rozkazu Pańskiego, i nie był zstąpił prędko z drzewa, na którem oczekiwał przejścia Pana Jezusa: festinans descende podobno nie byłby dostąpił tego szczęścia, że w domu swoim ugościł swego Stworzyciela, i nie byłby usłyszał tych słów błogosławionych: Dzisiaj zbawienie się stało temu domowi (Luc. XIX. 9: Hodie salus domui huic facta est). Kto usłyszał głos Boży, a jeszcze się waha, tem samem już niewiernym jest Bogu, i najmniejsza nawet opieszałość może tu pociągnąć za sobą szkody niepowetowane. Łaska ma czasy swoje: Tempus stellae; kto więc w danej chwili ociąga się z posłuszeństwem, ten się naraża na to, że później już nie będzie mógł być posłusznym; bo kto ci ręczy za to, że opuściwszy tę okazję, doczekasz się drugiej? Czy może mniemasz, że Bóg powinien poczekać, aż tobie spodoba się przyjąć te dary, które ci w miłości swej ofiaruje? Czy nie ty raczej powinieneś użyć tego czasu, który ci Bóg sam przeznaczył? Jeźli wtedy dopiero poddajesz się łasce, kiedy po jak najdłuższem ociąganiu się, w końcu już nie możesz nie poddać się, pewny to znak, że poddajesz się niechętnie; takie posłuszeństwo, leniwe i jakby poniewolne, jest na kształt zwiędłego kwiatu, który już utracił pierwszą świeżość {s. 98} i woń swoję; jakże więc chcesz żeby było przyjemnem Bogu? Ach! Dziękuj Bogu za Jego z tobą cierpliwość, a bardzo żałuj za tę grzeszną, a niebezpieczną, opieszałość twoję!”.

Polskie przekłady (zarówno cytowany wyżej: z 1869 r., jak i późniejszy: z 1893 r.) mają jednak pewien brak. Brak w nim wskazania autora słów: „tempus stellae”. Tymczasem zarówno francuski oryginał: „Quand Dieu parle, une simple irresolution est une infidélité, le moindre délai un péril. La grâce a ses moments: tempus stellae (S. Aug.); différer de lui obéir , c est s exposer à ne lui obéir jamais; l occasion manquée reviendra - telle?”, jak i przekład niemiecki: „Wenn Gott spricht, so ist schon die einfache Unentschlossenheit eine Untreue, der geringste Aufschub ein Verlust, dessen Folgen oft nicht mehr gut gemacht werden können. Die Gnade hat ihre Augenblicke: tempus stellae (S. Aug.); wer es verschiebt, ihr zu folgen, der setzt sich der Gefahr aus, ihr nie mehr folgen zu können; wird die versäumte Gelegenheit wieder kommen?”, zawierają inicjały, które znajdziemy w dzienniku duchowym O. Jordana.

Kto wie, czy również notatka: „Posłuszeństwo! Kto pokaże im drogę w Jerozolimie? Posłuszeństwo! Jaki pokój ono przynosi! 9.1.1918”, następująca po omawianej, nie jest owocem kolejnego rozmyślania o trzech Królach, które proponuje P. Chaignon SJ; być może w połączeniu z owocami rozważań, które Jordan dzięki L. de la Puente SJ robił jako student: „Nie trać nadziei, gdy zniknie twoja przewodnia gwiazda! Trzymaj się wiernie Boga i szukaj z uczciwością i wszelką gorliwością; wtedy Bóg zaprowadzi cię z pewnością do dobrego celu, jak Trzech Króli. Za gwiazdę i przewodnika życia muszę sobie wziąć: światło rozumu i światło wiary, inspirację albo oświecenie Ducha Bożego oraz kierownictwo moich przełożonych lub spowiedników” (DD I 43-44) czy „Jak będę szczęśliwy, gdy zaufam Bogu, wtedy nie zabraknie mi Jego Opatrzności w moim działaniu, i On obroni mnie od niebezpieczeństwa, zanim w nie wpadnę” (DD I 45) .

 

Zwrot „tempus stellae” zapisany przez o. Jordana, a występujący w Ewangelii wg św. Mateusza: „Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy (Mt 2, 7), może być zaproszeniem do lektury i medytacji opowiadania o pokłonie Mędrców ze Wschodu (Mt 2, 1-12).


Wprowadzenie do lectio divina - Mt 2, 1-11

 

Pomocą w modlitwie mogą być punkta zaproponowane przez Pierre-a Chaignona SJ. Nikt z nas nie jest ani ma być kopią o. Jordana. To, co poruszało jego, choć może, jednak nie musi nas poruszać. Ale poprzez omawianą notatkę może nas sprowokować do bezpośredniego spotkania ze słowem Bożym, w którym mogą i nam pomóc ta czy inne intuicje francuskiego jezuity, które pomogły o. Jordanowi. Polskie przekłady dzieł Pierrea Chaignona SJ są dostępne w formie zdigitalizowanej przez Bibliotekę Narodową. Poniżej udostępniamy zaczerpnięty z tego źródła [Pierre Chaignon (1791-1883), Rozmyślania dla kapłanów czyli Droga do świętości kapłańskiej przez modlitwę wewnętrzną. T. 4, Warszawa: Czerwiński i Sp. , 1869, s. 92-101] tekst rozmyślania „Jako Trzej Królowie uczą nas przykładem swoim wiernego użycia łaski Boskiej”.

PSz

[* konferencja dla wspólnoty salwatoriańskiej w Krakowie, 7 stycznia 2021]

 

--- --- --- --- --- --- --- --- --- --- --- --- --- --- ---

 

 

ROZMYŚLANIE XI. Na uroczystość Trzech Króli.
Jako Trzej Królowie uczą nas przykładem swoim
wiernego użycia łaski Boskiej.

 

Jako z jednej strony rzecz pewna, że człowiek bez łaski Bożej nic nie może uczynić pożytecznego ku zbawieniu, tak z drugiej równie pewną rzeczą jest i to, że przy pomocy łaski, człowiek wszystko może, iże Bóg nikomu nie odmawia swej łaski. Ostateczne więc roztrzygnięcie tego walnego pytania, czy człowiek zbawionym będzie, czy też potępionym na wieki, w zupełności zależy od tego, czy człowiek wiernym będzie łasce Boskiej, czy też niewiernym. Są dusze, które się sprzeciwiają łasce; są dusze, które przez ociąganie się tracą łaskę, są na koniec dusze, które zrazu przyjąwszy łaskę: potem zniechęcają się i ustają: i ten jest trojaki powód, dlaczego tyle dusz ginie, chociaż Bóg tyle najskuteczniejszych łask daje im ku zbawieniu. Jeźli więc pragniesz uchronić się tego nieszczęścia, rozważ dobrze trojaki przykład, który ci dają trzej Królowie, i naucz się z ich przykładu, na czem się zasadza wierne użycie łaski Boskiej. {s. 93} 

 

I. Trzej Królowie przyjmują światło łaski.

II. Przyjmują je od razu.

III. Przyjąwszy, statecznie go się trzymają.

 

Punkt I. Trzej Królowie przyjmują światło i natchnienie łaski.

Gwiazda ona, powiada jeden pisarz kościelny, oznaczała wewnętrzne natchnienie łaski i św. Leon wyraźnie ją nazywa znakiem łaski: Gratiae signum. Jasno świeciła na Wschodzie ta gwiazda, ale wielu tylko na nią patrzało, i dziwiło jej jasności, ale nie troszczyli się o ukryte tej gwiazdy znaczenie. Inni, choć zrozumieli jaka dla nich z tej gwiazdy nauka, ale żadnego z tej nauki nie odnieśli pożytku. I tak, choć łaska ofiarowana była wszystkim, sami jednak tylko trzej Królowie skorzystają z niej. Zrozumieli, że Bóg ich powołuje do miejsca Narodzenia Syna swego, i postanowili usłuchać tego powołania, choć wiedzą ile ich będzie kosztowało to posłuszeństwo. Wiedzą, że idąc za głosem łaski, będą musieli poświęcić wszelkie wygody i spoczynek, a ponieść niezliczone przykrości i trudy dalekiej, i to jeszcze w takiej porze roku, podróży. Wiedzą, że będą musieli poświęcić wszelkie skłonności i pociechy przyrodzone, i opuścić kraj, i rodzinę, i przyjaciół, nie zważając na łzy ich i prośby! Wiedzą, że będą musieli poświęcić nawet sławę swoję u ludzi; bo choć dotychczas poważano ich jako mędrców, ale ten krok ich od wszystkich będzie poczytany za {s. 94} głupstwo, i każdy zapyta siebie, co się stało tym ludziom dotychczas tak rozsądnym i poważnym, że teraz jako nierozważne chłopięta, i niepomni na królewską godność swoję, puszczają się w pogoń za gwiazdą, i odbiegają krajów swoich i królestw, aby się pokłonić jakiemuś tam, i to jeszcze dopiero co narodzonemu Królowi Żydowskiemu!… Lecz trzej Królowie nie zważają na te pośmiewiska, a słuchając tylko głosu Bożego, i gardząc marną dowcipu ludzkiego mądrością, i wszelkie pęta targając, i stłumiając w sobie wszelkie szemrania ciała i krwi, idą za światłością łaski, i za natchnieniem, które łaska w nich wzbudziła. A teraz pomyśl jeszcze, kto są ci trzej Królowie? Są to ludzie dopiero co powołani do służby Bożej, są to jeszcze jakoby nowicjusze w wierze!. … Ach! Zawstydź się przed nimi, kapłanie, ty któryś jest postanowiony nauczycielem, i ogłosicielem, i stróżem wiary [Sacerdotes, fidei magistri, rectae fidei custodes (S. Cyril. Alex)]! Oto ludzie świeccy, i możni wedle świata, na samo ukazanie się gwiazdy, na pierwszy znak woli Bożej, opuszczają kraj swój z zupełnem wyrzeczeniem się samych siebie, a idą szukać Boga i oddać się Bogu, i z Bogiem się z jednoczyć… A ty, choć jesteś ministrem Pańskim, choć Pan niezliczonemi łaskami cię oświeca, ani kroku naprzód {s. 95} nie postępujesz! Podobnie jak oni kapłani żydowscy, którzy odpowiadali Herodowi i trzem Królom na zapytania ich, i ty nauczasz ludzi, którędy iść powinni, aby trafili do Boga, a sam nie idziesz; ukazujesz innym drogę prawdy, a sam na nią nie wstępujesz! Słusznie cię, powiada św. Augustyn, porównać można z onymi ludźmi, którzy budowali korab za dni Noego, a jednak zginęli w wodach potopu, bo do korabiu wniść nie chcieli [Similis fabris arcae Noe: alii subievaderent, praestiterunt, et ipsi diluvio perierunt (Serm.1 de Epiph.)]. Możesz za prawdę i ty powiedzieć jak trzej Królowie: Widziałem gwiazdę, vidimus; ale czy możesz także dodać jak oni: I przyszedłem, et venimus? Miałeś, i nie raz, chwile zastanowienia, w których prawdy wiary w żywszem świetle niż zwykle ci się przedstawiały, i z przerażeniem widziałeś otwartą przed tobą przepaść, do której cię wtrąci oziębłość twoja; to widziałeś, vidimus; ale czy zadałeś sobie jaki gwałt, aby się wyrwać z tego stanu, który ej zgubą grozi? Czy poszedłeś za gwiazdą: et venimus? Nie raz już przekonałeś się, i jakoby ręką dotknąłeś się tej prawdy, że wszystkie rzeczy tego świata są niczem; a jednak, czy oderwałeś od nich serce twoje? Każdego dnia, przy wieczornym rachunku sumienia, mogłeś naliczyć wiele grzechów, pochodzących jedynie z rozproszenia twego; a jednak, czy starałeś się na za jutrzo pilniejszą {s. 96} baczność na siebie i skupienie ducha? Ach pomyśl, dokąd zajdziesz, jeźli się nie zatrzymasz na tej drodze! I co ci w godzinę śmierci powie na to sumienie twoje, że tyle łask Boskich przez gnuśność twoję marnujesz?

 

Punkt II. Trzej Królowie przyjmują od razu światło łaski.

Zaledwo ujrzeli gwiazdę, i usłyszeli w sobie głos natchnienia wewnętrznego, a już i spieszą tam, kędy łaska ich powołuje. Widzieliśmy, mówią; to znaczy, że łaska ich oświeciła i do serca ich przemówiła; i przyszliśmy, to znaczy, że przyjęli łaskę, i usłuchali jej. Najmniejszej nie czynią przerwy między poznaniem prawdy, a przyjęciem jej, między zrozumieniem powinności swojej, a spełnieniem jej; tak iż w jednej chwili od przekonania przychodzą do pożądania, i od pożądania do postanowienia, i od postanowienia do czynu. Na tem właśnie, jako uczy św. Tomasz, zasadza się prawdziwa pobożność: Pobożność, powiada, jest to rzec można nieco innego, jedno pewna gotowość do czynienia ochotnie tego wszystkiego, co się odnosi do służby Bożej ]2. 2. qu. 82 a. 1]. Pomyśl jak roztropną jest taka gotowość, a przeciwnie, jak niebezpiecznem ociąganie się duszy leniwej! Co by się było stało, gdyby trzej Królowie byli odłożyli podróż swoję, choćby tylko na kilka dni? Podobno nigdy by nie byli oglądali Boskiego Dziecięcia; nie byliby Go już znaleźli {s. 97} w Betlejem, i nikt nie byłby mógł im wskazać, gdzie się znajduje! Co by się było stało, gdyby Zacheusz nie był usłuchał rozkazu Pańskiego, i nie był zstąpił prędko z drzewa, na którem oczekiwał przejścia Pana Jezusa: festinans descende podobno nie byłby dostąpił tego szczęścia, że w domu swoim ugościł swego Stworzyciela, i nie byłby usłyszał tych słów błogosławionych: Dzisiaj zbawienie się stało temu domowi ]Luc. XIX. 9]. Kto usłyszał głos Boży, a jeszcze się waha, tem samem już niewiernym jest Bogu, i najmniejsza nawet opieszałość może tu pociągnąć za sobą szkody niepowetowane. Łaska ma czasy swoje: Tempus stellae; kto więc w danej chwili ociąga się z posłuszeństwem, ten się naraża na to, że później już nie będzie mógł być posłusznym; bo kto ci ręczy za to, że opuściwszy tę okazję, doczekasz się drugiej? Czy może mniemasz, że Bóg powinien poczekać, aż tobie spodoba się przyjąć te dary, które ci w miłości swej ofiaruje? Czy nie ty raczej powinieneś użyć tego czasu, który ci Bóg sam przeznaczył? Jeźli wtedy dopiero poddajesz się łasce, kiedy po jak najdłuższem ociąganiu się, w końcu już nie możesz nie poddać się, pewny to znak, że poddajesz się niechętnie; takie posłuszeństwo, leniwe i jakby poniewolne, jest na kształt zwiędłego kwiatu, który już utracił pierwszą świeżość {s. 98} i woń swoję; jakże więc chcesz żeby było przyjemnem Bogu? Ach! Dziękuj Bogu za Jego z tobą cierpliwość, a bardzo żałuj za tę grzeszną, a niebezpieczną, opieszałość twoję!

 

Punkt III. Trzej Królowie trzymają się statecznie raz przyjętego światła łaski.

Jako żaden wzgląd nie zdołał ich powstrzymać od postanowienia zgodnego z objawioną im wolą Bożą, tak również żaden wzgląd nie zdoła ich odstraszyć od wykonania raz powziętego zamiaru. A jednak tak wielkie mieli do zwalczenia przeszkody i przeciwności, że nadzwyczajnej potrzeba było mocy woli, aby się nie zachwiać i nie upaść na duchu. Pomyśl tylko: Już byli uszli większą połowę drogi, już byli w ziemi żydowskiej, i zbliżali się do Jeruzalem; aż oto nagle gwiazda znika przed nimi, i zostawia ich samych, i bez przewodnika w tej obcej krainie: któżby się tu nie uląkł? Trzej Królowie jednak nie ulękli się, ani myślą o zaniechaniu dalszej podróży, ale śmiele idą dalej, bo choć już gwiazdy nie widzą, ale pomną na to, że ją widzieli, pomną i na to, że prawda nie może się odmienić: Veritas Domini manet in aeternum. Pomyśl dalej, co ich spotkało, gdy już przyszli do Jeruzalem; widzą tam ludność obojętną: nikt tam ani słyszał o tem, żeby się miał narodzić Król i Zbawiciel; sami nawet Doktorowie i kapłani, choć dają im zimną jakby z urzędu odpowiedź, że Betlejem ma być miejscem narodzenia Mesjasza, ale ani myślą {s. 99} o tem, żeby pójść z Królami, i pokłonić się Narodzonemu; na koniec i Herod podobnież odprawia ich samych, polecając im tylko, aby się pilnie wywiadywali o Dziecięciu…; a jednak trzej Królowie choć wszystko to słusznie ich zadziwia i zasmuca, nie słabną na duchu, ani odwagi nie tracą. Naucz się z tego przykładu tej prawdy niezawodnej, że kto w prostocie serca i z niezachwianą nadzieją szuka Boga, nie będzie zawstydzony: W prostości serca szukajcie Go, gdyż od tych bywa nalezion, którzy Go nie kuszą [In simplicitate cordis quaerit eilium, quoniam invenitur ab his qui non tentant eum (Sap. I. 1, 2)]. Którzy Cię czekają, nie będą zawstydzeni [Qui sustinent te, non confundentur (Ps. XXIV. 3)]. Naucz się i tej drugiej niezawodnej prawdy, że dusza szukająca Boga żyje życiem sprawiedliwych: Szukajcie Boga, a będzie żyła dusza wasza [Quaerite Deum, et vivet anima vestra (Ps. LXVHI. 33)]. Taka zwykle bywa kolej życia duchownego, że z początku Bóg pociąga do siebie duszę człowieka, użyczając jej hojnie łask i pociech swoich, i w tem rozradowaniu wewnętrznem zdaje się człowiekowi, że nic, go poruszyć nie zdoła: Jam rzekł w dostatku moim: nie będę poruszony na wieki [Ego dixi in abundantia mea: Non movebor in aeternum (Ps. XXIX. 7)]. Lecz oto za pociechami {s. 100} niebawem następują i próby: Bóg niejako się ukrywa, i słodkości zamieniają się w oschłość… Czy to znaczy, że już nie kochasz Boga, albo że Bóg nie kocha ciebie? Nie, to tylko natura cierpi, i miłość własna przybita do krzyża… Naucz się więc z przykładu trzech Królów, jak się w takich próbach zachować masz: idź prosto do celu, nie zważając na żadne trudności i ciemności, i pokładaj ufność w Bogu. Jeźli tego będzie potrzeba dla chwały Bożej i uświęcenia twej duszy, wrócą jeszcze one wewnętrzne rozkosze, i ujrzysz gwiazdę na nowo; a im cierpliwiej zniesiesz teraz tę przykrość, że jej nie widzisz, tem bardziej potem z ukazania się jej radować się będziesz…

 

Postanowienie. – Oto gotów jestem, o Boże, uczynić cokolwiek mi rozkażesz: jak tylko gwiazda wiary [Quasi stella coeli lux fidei (S. Aug. Serm. 1. De Epiph)] objawi mi Boską wolą Twoję, nie będę się ani chwili ociągał z posłuszeństwem, bo tego i sprawiedliwość wymaga, i od tego zależy własne uświęcenie i zbawienie moje… O jedno tylko Cię proszę, o Boże, dodaj mi wytrwałości! Nie zbywa mi na dobrych chęciach, ani na pewnym zapale do świętych przedsięwzięć. Lecz ach! Jakże małej rzeczy potrzeba na to, abym się zachwiał i upadł na duchu! Dość lada małej przeszkody, dość tego, że mi odejmiesz słodkości pociech Twoich, {s. 101} a już tracę odwagę, i ustaję w naśladowaniu Ciebie, skoro tylko zaniechasz pociągać mię wonnościami Twemi [Cant. L 3]! Zlituj się, Panie, nad niedołężnością moją, i jako sam mi to dajesz, że chcę Ci być wiernym, tak również sam to spraw, abym Ci wiernym pozostał! Nie chcę już, nie chcę, o Boże! Ani sprzeciwiać się łasce Twojej, ani ociągać się z przyjęciem jej, ani przyjąwszy ją, ustawać na drodze świętych przykazań Twoich, bo tylko tą drogą idąc, trafię do żywota: Daj Boże, aby się prostowały drogi moje ku strzeżeniu usprawiedliwienia Twoich. – Na wieki nie przepomnę sprawiedliwości Twoich, boś mię przez nie ożywił [Ps. CXVIII]!

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl