O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  „Wszystko wielkie zaczyna się dobrze, gdy…” ...


„Wszystko wielkie zaczyna się dobrze, gdy…”.
Z dziennika duchowego o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana

 

#ZJordanemKuBeatyfikacji

 

„Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym». W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie»” (Mk 1, 7-11)

 

Ewangelia odczytana w święto chrztu Pańskiego 2021 roku (z racji liturgicznego roku B zaczerpnięta z Ewangelii według św. Marka) - odsyła mnie do słów z dziennika duchowego o. Jordana inspirowanych tą właśnie tajemnicą. Na początku 1878 roku (między 17 stycznia a 14 lutego 1878 roku) 30-letni Jan Chrzciciel Jordan, seminarzysta (dwa miesiące później, 16 marca 1878 roku, przyjął święcenia diakonatu; a 21 lipca tego samego roku święcenia kapłańskie), wynotował z książkowej pomocy do rozmyślania napisanej przez Luisa de la Puente SJ „Meditaciones espirituales” następujące słowa:

„Wszystko wielkie zaczyna się dobrze, gdy na początku stoją akty pokory. (…) Duszo moja, jeśli chcesz, żeby wieża doskonałości, którą chcesz zbudować, sięgała do nieba, staraj się, by twoja pokora była głęboka” (DD I 64).

 

Te słowa Jordan zapisał po hiszpańsku: „Todo buen principio de cosas grandes ha de ser por ejercicios de humildad. Alma mía, si deseas que la torre de perfección que pretendes edificar suba hasta el cielo, procura humillarte hasta el abismo”. Zrobił też adnotację: „III, 37”, - wskazującą część (III) i stronicę (37) publikacji, gdzie można je znaleźć -, która w przyszłości pozwoli mu wracać nie tylko do słów, ale również do ich kontekstu. Przypomnijmy, że duchowe notatki Jordana były wiernym towarzyszem jego codzienności, również jego podróży, choćby tych związanych z wizytowaniem wspólnot salwatoriańskich na całym świecie. Zabierał dziennik ze sobą, bo chciał, aby Ewangelia i poruszenia, które w nim rodziły się z jej rozważania, były dla niego „vademecum”: aby stale mogły wołać do niego: „Vade mecum!”, „Chodź ze mną!” [„Jesteśmy wezwani, by postawić sobie pytanie, które brzmi: czy i jak również my pozwalamy, by Ewangelia była dla nas wyzwaniem; czy jest ona dla nas rzeczywiście vademecum na każdy dzień i dla decyzji, do których podjęcia jesteśmy wezwani” – pisał papież Franciszek w liście apostolskim do wszystkich osób konsekrowanych z okazji roku życia konsekrowanego, 21 listopada 2014]. Potwierdzają to notatki: „Przeczytaj, o ile to możliwe, każdego miesiąca raz tę księgę i zdaj sobie sprawę [ze swoich postanowień]” (DD I 106) albo: „Trzymaj się rad, które daje ci ta księga! Czytaj ją często i weź ją do serca!” (DD I 150).

 

Sięgnijmy więc do kontekstu słów: „Wszystko wielkie zaczyna się dobrze,…”. Pochodzą one z rozmyślania „O Chrzcie Chrystusa naszego Pana” („Del Bautismo de Cristo nuestro Señor”). W punkcie pierwszym tego rozmyślania Luis de la Puente SJ proponuje między innymi, by rozważyć pokorę Chrystusa. Pisze:

„- Pokora Chrystusa. - Następnie Chrystus, nasz Pan, udał się prosto ku rzece Jordan, gdzie święty Jan przepowiadał i udzielał chrztu wszystkim celnikom i grzesznikom, którzy chcieli przyjąć jego chrzest; a razem z nimi słuchając nauki poprosił, aby ten Go ochrzcił. Na kanwie tej historii należy rozważyć przyczyny takiego działania Chrystusa naszego Pana. – Pierwszą była ta, że aby rozpocząć swoją posługę głosiciela i nauczyciela, dając nam przykład rzadkiej pokory, Mistrz uniżył się przed swoim uczniem, Odkupiciel przed tym, którego miał odkupić, Syn Boga żywego przed swym prekursorem i sługą, Sprawca świętości przyjął postać grzesznika; ponieważ Chrystus będąc nieskończoną mądrością i nauczycielem wszystkich, stanął wśród żołnierzy i celników, aby wysłuchać mowy św. Jana; a będąc najczystszym i bez skazy, zechciał poprosić o chrzest [przyjmowany przez] grzeszników, jak gdyby był grzesznikiem; a uczynił to, mimo że nie było prawa, które zobowiązałoby go do tego, uczynił to z własnej woli, aby upokorzyć się na podobieństwo innych grzeszników; jak wtedy, gdy jako dziecko zechciał zostać obrzezany, jak inne dzieci, które zostały poczęte w grzechu. O, niewinny Baranku, który gładzisz grzechy świata, cóż tobie z tego chrztu? Cóż tobie z tego obmycia [przyjmowanego przez] ludzi brudnych i splamionych grzechami? Ty, Panie, chcesz być uważany za grzesznika, nie będąc nim, a ja wzdycham za tym, by być uważanym przez opinię za osobę sprawiedliwą, będąc grzesznikiem! Oby moją dumę strawił tak rzadki przykład pokory! Stąd zaczerpnę to, że wszystko wielkie zaczyna się dobrze, gdy na początku stoją akty pokory [dosł. dobrym początkiem wszystkich wielkich rzeczy winny być akty pokory], która uczyniłaby nas dyspozycyjnymi do tego, aby Bóg mógł nas objawić, czyniąc poprzez nas rzeczy dla Jego wielkiej chwały. I z tego powodu mówi Izajasz (Iz 37, 31), że ci, którzy mają być zbawieni, zapuszczą w głąb korzenie i w górze wydadzą owoce, co oznacza, że najpierw przez pokorę muszą ukryć się pod ziemią, jak korzenie drzewa, a później objawią się w najchwalebniejszych dziełach, jak drzewo objawia się w owocach. Dlatego, duszo moja, jeśli chcesz, żeby wieża doskonałości, którą chcesz zbudować, sięgała do nieba, staraj się, by twoja pokora była głęboka [dosł. duszo moja, jeśli chcesz, żeby wieża doskonałości, którą zamierzasz zbudować, wzniosła się do nieba, usiłuj upokorzyć się aż do otchłani], ponieważ im wyższy ma być budynek, tym głębszy musi być jego fundament”.

 

 

=== === === === ===

 

Intuicje, które poruszyły Jordana, 30-letniego studenta teologii, tak mocno, że zanotował je w swoim dzienniku duchowym, odcisnęły się mocno nie tylko na jego sercu i osobistym życiu, ale również na jego posłudze nauczania. W spisanych przez słuchaczy przemówieniach, które o. Franciszek Maria od Krzyża wygłosił w czasie kapituł domowych we wspólnocie Domu Macierzystego, te intuicje wracają kilka razy. Rozpocznijmy od przytoczenia dwóch wypowiedzi o. Jordana, w których przypomina, że pokora i inne cnoty są fundamentem, na którym trzeba budować:

Chciałbym ponadto zachęcić was do nabywania pokory i innych cnót. To jest fundament, na którym musimy budować! Najpierw pokora, posłuszeństwo, inne cnoty, a dopiero potem wiedza! Ona bowiem może być raczej niebezpieczna niż pożyteczna! Jestem przekonany, że ten, kto posiada te cnoty, dokona więcej, niż uczony, któremu ich brakuje! Powinniście także studiować tak wiele, jak na to tylko pozwala czas, studiować i doskonalić się i to przez całe życie!” (25 września 1896).

oraz:

„A w końcu przezwyciężanie siebie. Będziecie czynić postępy, jeśli będziecie przezwyciężać siebie. Jeśli o tym zapomnicie, będziecie się cofać; jeśli zapomnicie o pokorze, to zawali się fundament wszystkich cnót” (16 listopada 1900).

 

W czasie kapituły domowej 5 lutego 1897 roku założyciel wyszczególnił trzy rzeczywistości, które przyczyniają się do realizacji celów Towarzystwa. Według niego są to: wielka pokora (magna humilitas), nieustanna modlitwa (oratio continua) i wielka aktywność (magna activitas). Podkreślił, że najważniejszą z nich jest pokora:

Jeśli zatem chcemy dokonać wielkich rzeczy dla własnego zbawienia i dla zbawienia bliźnich, to połóżmy głęboki fundament pokory – im większa ma być nasza budowla dla zbawienia własnego i innych, tym głębszy musi być fundament. Na nic zdadzą się nasze prace, jeśli nie mamy pokory; dzieła, które nie mają fundamentu, grożą zawaleniem. A zatem na pierwszym miejscu pokora, magna humilitas! Przez nią sprowadzamy na siebie łaskę Bożą. Znacie ten przykład: podobnie jak doliny zbierają deszcz, tak pokorni łaskę. Woda nie pozostaje w górach i odwrotnie: magna, magna humilitas!” (5 lutego 1897).

 

Jesienią tego samego roku, 8 października 1897 roku, zachęcał swoich synów duchowych do jedności i unikania wszystkiego, co jej szkodzi. Szczególnie akcentując potrzebę modlitwy i rozmyślania, napominał:

„Abyście się jednak dobrze modlili i rozmyślali, uniżcie się i bądźcie pokorni! Jeśli nie będziemy zwalczać zarozumiałości, pychy, tego wroga, początku wszelkiego grzechu, który stara się doprowadzić nas do upadku, to nie będziemy się też modlić, a przynajmniej nie będziemy dobrze się modlić i rozmyślać! Jeśli chcemy dobrze się modlić i dobrze rozmyślać, to przede wszystkim bądźmy pokorni, starajmy się umacniać w pokorze! Znacie powiedzenie człowieka wielkiego ducha: „Zabierzcie pokorę, a wszystkie cnoty staną się wadami! Tolle humilitatem et omnes virtutes sunt vitia. Miejcie zatem głęboką pokorę, fundamentum profundum, tak abyście wznieśli dobrą budowlę. Im wyższa budowla, tym głębszy kładźcie fundament!” (8 października 1897).

 

W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 9 czerwca 1899 roku, o. Franciszek Jordan komentował słowa Ewangelii: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29). Między innymi mówił:

„Co ma nas jednak skłaniać do takiego ćwiczenia się w pokorze, do takiego zagłębiania się w naszą nędzę? Do głębokiego upokorzenia się ma nas skłaniać przykład naszego Boskiego Mistrza! On, który jest samą świętością, chciał się w taki sposób upokorzyć. Wybrał dla siebie krzyż, Miejsce Czaszki. Wybrał ukrycie. Wybrał tabernakulum. Pan nieba i ziemi, sam święty zechciał się tak upokorzyć! Czy nie powinno nas to skłaniać do tego samego? Następnie powinno nas do tego skłaniać pragnienie podobania się Bogu! Wiecie: Superbis Deus resistit. Powinien nas też do tego skłaniać pokój serca! Jakiż pokój panuje w sercu człowieka pokornego! Cokolwiek go spotka, myśli on: zasłużyłem na to, nie jestem wart więcej! Jaka to siła! W końcu powinna nas do tego skłaniać pokora, gdyż jest ona podstawą wielkiej świętości, wielkich dzieł, pozwala dokonać wiele dla nas i dla zbawienia dusz. Im większa ma być budowla, tym głębszy musi być fundament! Im większa ma być budowla naszego samouświęcenia, tym większej potrzeba pokory. Im więcej chcemy zdziałać dla zbawienia dusz, tym głębsza musi być pokora! Jeśli nie mamy pokory, to jak możemy liczyć na Boga? Dlatego z całych sił dążcie do pokory! Dopóki żyjecie, będziecie musieli walczyć z dumą. Otwarcie lub w ukryciu będziecie kuszeni i atakowani, nie sądźcie, że nie spotkacie się z tym wrogiem! Nawet jeśli osiągnięcie wysoki stopień świętości, to i tak będzie on was atakował. A zatem pokora! Naśladujmy Boże Serce, zwłaszcza dzisiaj, gdy obchodzimy jego święto, powinniśmy postanowić sobie, że będziemy naśladować Boże Serce, mitis et humilis. Dlatego: Estote humiles et mites corde!” (9 czerwca 1899).

 

Tego samego dnia przemawiając do sióstr salwatorianek i odpowiadając na pytanie, jak mają czcić Serce Boże, akcentował praktykę łagodności i pokory, których to cnót można i powinno się uczyć od samego Jezusa (Mt 11, 29):

„Starajmy się ze wszystkich sił o łagodność i pokorę. Każda z was powinna to czynić, każda powinna upodabniać się do Najświętszego Serca. Jeśli będziecie łagodne i pokorne, dokonacie wielkich rzeczy. Pamiętajcie, że bez pokory, tej podstawowej cnoty, nie możecie nabywać innych cnót. Im większe jest wasze pragnienie wzrastania w doskonałości i działania we wspólnocie dla większej chwały Boga, tym bardziej powinnyście być pokorne. Jeśli ktoś chce wznieść wielki budynek, musi wykopać głęboki fundament (9 czerwca 1899).

 

W bliskości uroczystości Zesłania Ducha Świętego podkreślał potrzebę dobrego przygotowania się do niej i po tej linii zachęcał do bycia wytrwałymi w modlitwie, unikania zła, a szczególnie zgorszenia, praktykowania miłości i pokory:

„Następnym punktem jest pokora. Im większa budowla, tym głębszy fundament, im wyższe powołanie i zadanie, tym głębszy fundament i tym większa pokora; jeśli tak nie jest, to budowla zawali się. Znacie powiedzenie: Corruptio optimi pessima. Jeśli brakuje pokory, to paulatim incidit in mala. Przygotujcie się zatem na Zesłanie Ducha Świętego przez to, że będziecie pracować jak prawdziwi salwatorianie, przez czystość serca, przez głęboką pokorę, przez braterską miłość, przez charitas…” (24 maja 1901).

 

=== === === === ===

 

W rozmyślaniu Luisa de la Puente SJ o chrzcie Pańskim znajduję jeszcze jeden impuls do kontynuowania tej refleksji. Otóż, po zdaniach: „I z tego powodu mówi Izajasz (Iz 37, 31), że ci, którzy mają być zbawieni, zapuszczą w głąb korzenie i w górze wydadzą owoce, co oznacza, że najpierw przez pokorę muszą ukryć się pod ziemią, jak korzenie drzewa, a później objawią się w najchwalebniejszych dziełach, jak drzewo objawia się w owocach” dający punkta do medytacji odsyła do jednej z mów św. Augustyna.

Do wspomnianej przez L. de la Puente mowy (D. Aug. Serm. 10 de verbis Domini) nie dotarłem, ale skorzystajmy [augustinus.it - tłum. wł.] z komentarza św. Augustyna do wersetu psalmu: „Miserere mei, Domine, misere mei, quoniam in te confisa est anima mea” (Ps 56, 2). Można tam znaleźć obrazy, do których odwołuje się hiszpański jezuita w tym rozmyślaniu. Biskup Hippony zaprasza do kontemplowania Jezusa, który „uczynił się dla nas drogą”, aby zanim ukaże nam swoją chwałę, wpierw uczyć nas pokory: „Chrystus był pogardzany. Ten, który rzekł: «In te confisa est anima mea» (Ps 56, 1), był pogardzany ze względu na ciebie i przyjmując pogardzaną kondycję, ciebie odkupił. Nie zostałbyś odkupiony, gdyby On nie był pogardzany. Jednak, skąd przyszło to, że był pogardzany. Stąd, że przyjął postać sługi, twoją postać. Jedna rzeczywistość pozostała ukryta, inna widoczna; był ukryty jako Bóg, widoczny jako człowiek. Był pogardzany jako człowiek, ale został uwielbiony przez Boga”.

Św. Augustyn stwierdza, że każdy człowiek pragnie tego, co wzniosłe. I zachęca: „Jeśli pragniesz rzeczy wzniosłych, pragnij nieba, pragnij rzeczywistości niebiańskich, a nawet nadniebiańskich. Pragnij być współobywatelem aniołów, dąż do tego miasta i za tym miastem wzdychaj, w którym nie stracisz przyjaciela, nie będziesz znosił wroga…”. Pragnienie tego, co wzniosłe, pragnienie nieba, jak podkreśla, to „wielka, wzniosła i pożądana tęsknota!”, ale radzi: „Pożądasz miejsca, gdzie chcesz dojść, zobacz którędy tam dojść”. I odwołuje się do doświadczenia formacji Jakuba i Jana:

„Dwaj uczniowie naszego Pana, święci i znamienici bracia, Jakub i Jan, jak czytamy w Ewangelii, pragnęli otrzymać od Pana, Boga naszego, aby zasiedli w Jego królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej stronie. Nie chcieli być królami na ziemi, nie pragnęli otrzymania od Pana Boga przemijalnych zaszczytów, ani być obdarzonymi bogactwami, ani móc pochwalić się wieloma niewolnikami, ani otrzymywać hołdów od swoich protegowanych, ani być zdobywanymi przez pochlebców, ale szukali czegoś wielkiego i trwałego: aby zająć trony, których nikt oprócz nich nie zajmie. Pożądali wielkiej rzeczy i nie zostali upomniani za swoje pragnienie, ale przywołani do porządku. Pan zobaczył w nich pragnienie tego, co wzniosłe, i raczył wskazać im drogę pokory, jakby mówił do nich: «Widzicie, ku czemu dążycie; widzicie, kim jestem dla was; a jednak Ja, który was stworzyłem, zstąpiłem do was, ze względu na was ukorzyłem się». Słów, które do was mówię, nie przeczyta się w Ewangelii, ale z ich pomocą wyrażam sens tego, co się w niej czyta. Zapraszam was teraz do rozważenia słów Ewangelii, abyście mogli zobaczyć, że to, co powiedziałem, tam właśnie ma swoje źródło, tak jakby te słowa były korzeniami, a moje gałęziami. Tak więc, gdy Pan wysłuchał ich prośby, powiedział do nich: «Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?». Wy pragniecie zasiąść obok mnie; odpowiedzcie najpierw na Moje pytanie: «Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» Czy dla was, którzy szukacie miejsc wzniosłych, nie jest gorzkim kielich pokory?”.

I w tym momencie biskup Hippony również przywołuje obrazy, z których skorzystał Luis de la Puente SJ w omawianym wprowadzeniu do medytacji, a które tak poruszyły Jordana, że wielokrotnie do nich wracał w formacji swoich synów duchowych:

„Tam jednak, gdzie pojawi się surowe polecenie, pojawia się i wielka pociecha. Kielicha męki, kielicha upokorzenia, ludzie pić nie chcą. Szukasz tego, co wzniosłe? Pokochaj to, co pokorne [niskie]. Od tego nowiem, co pokorne [niskie], dociera się do tego, co wzniosłe. Nikt nie buduje wysokiego budynku, jeśli nie położył głębokich fundamentów. Bracia moi, rozważcie to wszystko; niech wam to posłuży jako pouczenie i zbudowanie dla waszej wiary, abyście zobaczyli drogę, którą macie do przejścia, by osiągnąć to, czego pożądacie. Znam to i wiem o tym: nie ma wśród was nikogo, kto by nie pragnął nieśmiertelności, wiecznej wzniosłości i przebywania w towarzystwie Boga. Wszystkiego tego wszyscy pragniemy. Zobaczmy więc, którędy mamy iść, skoro miłujemy to, gdzie idziemy. To wam powiedziałem: jeśli ktoś ma zbudować tymczasowy dom albo szopę na siano, nawet nie kopie, aby położyć fundament. Natomiast jeśli ktoś myśli o budynku o wzniosłej strukturze, dużej kubaturze i ciężarze, z zamiarem długotrwałego jego używania, nie podnosi najpierw oczu tam, dokąd sięgać będzie jego wysokość; ale najpierw zastanawia się, jak głębokie musi robić wykopy. Im wyżej wzniesiony ma być szczyt budynku, tym głębszy musi być wykop pod fundamenty. Któż nie chce oglądać ich licznych plonów? Ale wcześniejsze niż liczne przyszłe plony, jest poruszenie ziemi pługiem, aby wrzucić ziarno. Ten, kto orze, otwiera głębiny ziemi; ten, kto orze, schodzi w głąb bruzdy, aby plony mogły się wznieść. Im wyższe są drzewa, tym głębiej zapuszczają korzenie, ponieważ wszystko, co wysokie, rośnie wychodząc od tego, co niskie [pokorne].

PSz

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl