O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Słowo na jutro  Do medytacji   









  Bł. Franciszek Jordan: uosobienie reguły [homilia z 16 V 2021 ...


Bł. Franciszek Jordan: uosobienie reguły

 

#BłogosławionyFranciszekJordan

 

homilia - uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (rok B)
Dz 1, 1-11; Ps 47, 2-3. 6-7. 8-9; Ef 4, 1-13; Mk 16, 15-20

 

 

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym dał polecenia apostołom, których sobie wybrał przez Ducha Świętego, a potem został wzięty do nieba” (Dz 1, 1n).

 

Wydarzenie beatyfikacji naszego ojca, Franciszka Marii od Krzyża Jordana, które miało miejsce wczoraj, - ten kontekst -, jakoś ukierunkowuje moją lekturę tekstów, które usłyszeliśmy w liturgii. Już od jakiegoś czasu zadaję sobie pytanie, na jaki wątek życia już dziś błogosławionego Franciszka Jordana słowo Boże może mnie uwrażliwiać czy ukierunkowywać, a z drugiej strony, jak przez jego życie Duch Święty chce mi pomóc odkrywać ważne impulsy w rozważanych słowach Pisma Świętego. W tym momencie nie będę opowiadać biografii nowego błogosławionego. Zachęcam do lektury listu napisanego na okoliczność beatyfikacji przez naszego przełożonego prowincjalnego do osób, którym jako salwatorianie posługujemy. Tu zacytuję jedno zdanie, które szczególnie przyciągnęło moją uwagę: „A czego uczy nas Jordan? Przede wszystkim wytrwałości i niezłomności, ponieważ nigdy nie zrezygnował z drogi wyznaczonej mu przez Opatrzność. W ten sposób doszedł do świętości”. Pośród trudności był wytrwały i niezłomny. Więcej w liście.

Teraz chciałbym zatrzymać się przy jednym zdaniu, przy pierwszym zdaniu Dziejów Apostolskich: „Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym dał polecenia apostołom, (…), a potem został wzięty do nieba”. Ta pierwsza księga, o której wspomina autor Dziejów Apostolskich, czyli św. Łukasz, to napisana przez niego Ewangelia. Można więc zadać pytanie, o czym jest Ewangelia. A św. Łukasz odpowiada na nie jednym zwrotem właśnie na początku Dziejów Apostolskich. Ewangelia jest „o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał”. Nieprzypadkowa jest tu kolejność słów. Nie wiem, czy zwróciliście na nią uwagę. Ewangelia jest najpierw o tym, „co Jezus czynił”, a potem czy równocześnie o tym „czego nauczał”. I tu nawet chyba nie chodzi o to, że Ewangelia najpierw jest o uzdrowieniach, wskrzeszeniach czy innych cudach, których Jezus dokonywał, chociaż również o nich, ponieważ są to czyny, których Jezus zawsze dokonuje w zgodzie z wolą Ojca. Ewangelia jest o Jezusie, który jest Słowem Wcielonym. Ewangelia jest o Jezusie, który będąc również prawdziwym człowiekiem potrzebuje rozpoznać wolę Ojca i przylgnąć do niej. Rozpoznając wolę Ojca, wypełnia ją, „czyni” ją. Ewangelia jest o tym, co Jezus uczynił, wypełniając wolę Ojca, a również o tym, co mówił, wypełniając wolę Ojca.

To przypomniało mi pewien wątek z życia duchowego Johanna Baptisty Jordana. Miał wtedy 30 lat, był w seminarium duchownym. U początku 1878 roku, - pewne dane na to wskazują -, w kontekście modlitwy korzystał z książkowej pomocy do rozmyślania, w której proponowano rozważenie właśnie tej informacji z Dziejów Apostolskich, że Jezus najpierw czynił, a potem nauczał. Rozważono tam trochę szerzej dwa punkty: po pierwsze, że „każde działanie Jezusa Chrystusa jest nauką”, i po drugie, że „nauka w działaniu, którą daje nam Jezus Chrystus jest najdoskonalszą z Jego nauk”. Jezus uczy nas nawet bardziej swoim przykładem niż słowami. Tu trudno nie przypomnieć wydarzenia, które bardzo jasno obrazuje to, co powiedziałem. Chodzi o Jezusa myjącego nogi uczniom w czasie Ostatniej Wieczerzy, a chwilę później wypowiadającego słowa: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 14-15). Ze wspomnianych rozważań Jan Chrzciciel Jordan wynotował sobie w dzienniku duchowym pytanie: „Quid nunc Christus?”, „Chrystusie, co teraz?”. To pytanie miał często powtarzać sobie św. Wincenty a Paulo. Zanim zaczął działać, pytał, co zrobiłby Jezus na jego miejscu: „Chrystusie, co teraz?”. I zanim przemówił lub udzielił komuś rady, pytał, co powiedziałby Jezus w tych okolicznościach: „Chrystusie, co teraz?”.

Jeden z salwatorianów, współczesnych bł. Franciszkowi Jordanowi, wyznał: „Z kontaktów, które miałem z Ojcem Jordanem przez długie lata, odniosłem wrażenie, że on najpierw sam czynił to, co chciał, aby czynili jego podwładni. W tym, co dotyczy zdrowia i załatwiania spraw właściwych powierzonym obowiązkom, o ile pozwalały mu na to, wykonywał wszystko to, co winni wykonać inni aż do najmniejszych szczegółów, tak że mógł nam się jawić jako uosobienie reguły [regola personificata]” [ks. Sykstus Kraisser SDS, 701-702]. To prawda, że o. Jordan często zachęcał swoich synów duchowych, zakonników, do zachowywania reguły zakonnej. To tak, jakby komuś żyjącemu w świecie przypominać o pilnym i sumiennym wykonywaniu codziennych obowiązków, co w konsekwencji pozwoliłoby dojść tej osobie do świętości. Jednak o. Jordan w odbiorze synów duchowych stał się uosobieniem reguły: wystarczyło patrzeć na niego, by wiedzieć, co jest regułą. Ten fakt znalazł odbicie w sposobie przedstawiania go. Przykładem jest figura naszego ojca, którą można zobaczyć naprzeciw wejścia do naszego zakrzówieckiego kościoła. W prawej ręce o. Jordan trzyma krzyż i do tego chyba częściej się odwołujemy w komentarzach. Natomiast w lewej ręce trzyma zwój reguły zakonnej. I tu nie tyle chodzi o to, że nosił przy sobie regułę, ile o to, że stał się uosobieniem reguły. Nosił ją w sercu i żył nią, wcielił ją w życie. Jeśli natomiast ktoś przyjrzy się witrażowi w naszym krakowskim kościele, zauważy, że o. Jordan w lewej ręce trzyma Pismo Święte, na co wskazywałyby litery Alfa i Omega. Warto przypomnieć, że na początku reguł zakonnych założonego przez Jordana instytutu w kilku ich wersjach było zdanie, że regułą i życiem tego zakonu jest zachowywanie Ewangelii Jezusa Chrystusa, że jego członkowie chcą naśladować Chrystusa i Apostołów, tak jak zostało opisane w Ewangelii, żyjąc w ubóstwie, czystości, posłuszeństwie i apostolstwie. Podstawową regułą jest zawsze Ewangelia.

I tu chciałbym podzielić się zdaniem, które u początku bieżącego roku zapisało się mocno w mojej pamięci. W czasie jednej z katechez środowych w trakcie audiencji ogólnej (27 stycznia 2021) papież Franciszek mówił: „W niektórych starożytnych tekstach pojawia się intuicja, że chrześcijanie tak bardzo utożsamiają się ze Słowem, iż nawet gdyby spalono wszystkie Biblie świata, to i tak można by ocalić ‘replikę’ tego Słowa, poprzez ślad jaki zostawiło ono w życiu świętych”. To jest mocne! Nawet gdyby spalono wszystkie Biblie świata, pozostanie „replika” zdań, obrazów czy wydarzeń z Ewangelii, wcielona w życiu świętych. Ktoś usłyszał to, co zostało wypowiedziane czy napisane, wziął sobie to do serca i zaczął wypełniać, stając się uosobieniem Ewangelii, uosobieniem reguły. W takiej osobie Ewangelia się odbija. Stąd u innych autorów pojawia się stwierdzenie, że chrześcijanin jest jak stronica Pisma Świętego: być może nie udaje mu się wcielić całego Pisma Świętego, ale jakieś zdanie, jakieś misterium czy wydarzenie z życia Jezusa może znaleźć szczególny wyraz w jego życiu. Wszystkie zdania i wydarzenia mamy rozważać, ale któreś z nich może odbić się w konkretnym chrześcijaninie w sposób szczególny. Dla mnie, nasz błogosławiony ojciec jest taką „repliką” modlącego się Jezusa, a jego serce również „repliką” Serca Bożego, które pragnie, aby wszyscy doszli do poznania prawdy i zostali zbawieni. Jest „repliką” Boga, którego Serce pracuje tym niegasnącym pragnieniem, żeby wszyscy zostali zbawieni. W dzienniku zapisał: „O Ojcze, moje Wszystko, o jedno Cię proszę, o jedno tylko, Wszechmocny Panie, oto moje pragnienie: Żebym mógł uratować wszystkich!” (DD I/149).

Kiedyś mówił: „A zatem dobry przykład! Imitatores mei estote [Bądźcie naśladowcami moimi] – oby te słowa świętego Pawła mógł powtórzyć każdy, gdziekolwiek się znajdzie, a będzie miał taką siłę przyciągania, że obudzi wiele powołań, zaniepokoi wiele sumień ludzi, którzy zobaczą, że żyjecie po Bożemu. Sprawicie, że wielu się nawróci!” (przemówienie z kapituły domowej, 13 maja 1898). Nie chciałbym nikogo bez powodu stresować, choć nasz rozwój jest związany ze stresem. Nie ma wzrastania bez stresu „rozwojowego”. Życie nam go zapewnia. Proponuję takie ćwiczenie: wyobraźcie sobie, że mówicie do kogoś z waszego otoczenia: „Naśladuj mnie i dojdziesz do nieba!”. Jeśli komuś ciarki nie przeszły po plecach, jeśli nie wzdrygnął się mówiąc te słowa, to może nie zdaje sobie do końca sprawy ze swojej słabości. Ale to zdanie jest dla nas, ono może też sprawiać dobrze rozumiane napięcie rozwojowe. To dobrze, że chciałbym być świętym! To dobrze, że chciałbym, aby moje życie było uosobieniem Ewangelii czy reguły zakonnej! Innym razem o. Jordan mówił: „Najlepszym kazaniem jest dobry przykład, który dajecie. Sprawdzają się wówczas słowa świętego Bernarda: Vox verbi sonat; vox exempli tonat [głos słowa brzmi; głos przykładu grzmi]. ‘Dobry przykład jest w pewnym sensie dźwiękiem grzmotu’. Kto zna siłę dobrego przykładu, musi czuć potrzebę, aby go dawać” (przemówienie z kapituły domowej, 23 października 1896). To, co mówimy, jest ważne, a przykład jest donośny. Głos grzmotu w przyrodzie może przytłaczać, a przykład, będąc donośnym i łagodnym równocześnie, potężnie pociąga. Dziś bł. Franciszek Jordan mówi do nas: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa”. Kościół potwierdził jego świętość, więc pójście za nim jest bezpieczne.

Tu warto przypomnieć przestrogę papieża Franciszka z adhortacji o powołaniu do świętości we współczesnym świecie, żebyśmy nie próbowali kopiować świętych. Święci mogą być dla nas natchnieniem, mogą być dla nas pomocą, ale nikt nie ma być kopią kogoś drugiego. Brutalnie rzecz ujmując, Bóg nie chce klonów. „Istnieją świadectwa przydatne, by nas pobudzić i motywować, ale nie dzięki temu, że próbujemy je kopiować, gdyż to mogłoby nas jeszcze oddalić od wyjątkowej i specyficznej drogi, jaką przygotował dla nas Pan. Liczy się to, aby każdy wierny rozpoznał swoją drogę i wydobył z siebie to, co ma najlepszego, to, co najbardziej osobistego Bóg w nim umieścił (por. 1Kor 12, 7), a nie marnował sił, usiłując naśladować coś, co nie było dla niego pomyślane” (GeE 11). W tygodniu poprzedzającym Zesłanie Ducha Świętego warto mieć na względzie zachętę: „Zawsze pytaj Ducha Świętego, czego Jezus oczekuje od ciebie w każdej chwili twojego życia i w każdej decyzji, którą musisz podjąć, aby rozeznać miejsce, jakie zajmuje dana kwestia w twojej własnej misji. I pozwól Mu ukształtować w tobie tę osobistą tajemnicę, która odzwierciedla Jezusa Chrystusa we współczesnym świecie” (GeE 23). Może dla mnie czy dla was w tych dniach będzie pomocą również pytanie św. Wincentego a Paulo, które stało się pomocą dla Jana Chrzciciela Jordana: „Chrystusie, co teraz?”. Prośmy o uważność na wolę Ojca wśród naszej codzienności, bo tędy biegnie nasza droga do świętości.

PSz

[homilia wygłoszona  w kościele salwatorianów
pw. Boskiego Zbawiciela w Krakowie]

 

---------------------------------------------------------------------

 

Transmisja uroczystości beatyfikacyjnych, które odbyły się w sobotę, 15 maja 2021 roku, o godz. 10.30 w Bazylice św. Jana na Lateranie (TV Trwam i EWTN Polska):

 

List przełożonego Polskiej Prowincji Salwatorianów, ks. Józefa Figla SDS, z okazji beatyfikacji Franciszka Marii od Krzyża Jordana [tekst listu].

 

 

---------------------------------------------------------------------

 

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl