O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Na głębinach Słowa: Jezus i przyjaciele z Betanii. Lectio div ...


NA GŁĘBINACH SŁOWA:

JEZUS I PRZYJACIELE Z BETANII
Lectio divina z Marią, Martą i Łazarzem


SZKOŁA MODLITWY SŁOWEM BOŻYM
30 listopada – 2 grudnia 2018

 

W dniach 30 listopada - 2 grudnia 2018 roku odbyła się sesja „Jezus i przyjaciele z Betanii. Lectio divina z Marią, Martą i Łazarzem”. Dzielimy się nagraniami homilii, które wygłosili duszpasterze Centrum Formacji Duchowej w Krakowie.

nagrania konferencji >>>
zapowiedź spotkania >>>
info o spotkaniu >>>

 

NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
które wygłosili duszpasterze CFD

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – święto św. Andrzeja, apostoła, 30 listopada 2018
Rz 10, 9-18; Ps 19, 2-5ab; Mt 4, 18-22

N

---------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – sobota 34. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 1 grudnia 2018
Ap 22, 1-7; Ps 95, 1-7c; Łk 21, 34-36

NAGRANIE HOMILII Z 1 GRUDNIA 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------

Człowiek duchowy żyje wyprostowany i mocno stąpa po ziemi
homilia – I Niedziela Adwentu (rok C), 2 grudnia 2018
Jr 33, 14-16; Ps 25, 4-5.8-10.14; 1 Tes 3, 12 – 4, 2; Łk 21, 25-28. 34-36

Kiedy słuchamy Jezusa w dzisiejszej Ewangelii, wydaje się, że koncentruje On nas na tym tajemniczym dniu, w którym będą się działy zjawiska do tego stopnia przerażające, że bezradni ludzie mdleć będą ze strachu, bo moce niebios zostaną wstrząśnięte. Tymczasem Jezus, jeśli uważnie słuchaliśmy Go do końca, nie koncentruje na tym jednym dniu. Ten dzień się wypełni, nadejdzie i przyjdzie na wszystkich. Jezus tak naprawdę koncentruje nas na czasie naszego życia. „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić…”. To, co ma nastąpić, jest tylko obrazem tej rzeczywistości, która w teologii nazywana jest „eschaton”. Ma nastąpić przemiana. Ma nastąpić ostateczne przejście z tego świata w ten świat, który do końca zna tylko Bóg. To jest taki świat, że nawet – słyszymy to w innym zapowiedziach, także u innych Ewangelistów – ciała niebieskie spadać będą z nieba, bo już nie będą potrzebne. Bo ta światłość, którą Bóg dał światu od początku, przyjmie wymiar wieczny. Ta światłość, która pojawiła się na ziemi, zanim pojawiły się ciała niebieskie, ona już istniała. Kochani, ta światłość już jest w nas. Ona była w nas, kiedy nas stwarzał. On w nas ją odsłonił, zrodził na nowo, kiedy przechodziliśmy przez wody chrztu.

Wczoraj przeżywaliśmy z Łazarzem to przejście ze śmierci do życia. Kiedy grób otworzył się przed nim, zobaczył światło. Zobaczył rozświetlone oblicze Jezusa. Tak czytam tę stronicę. I ona pomaga mi odczytać również tę ostatnią stronicę. Bo jeśli moje życie będę przeżywał paschalnie, jeśli będę przechodził ze śmierci do życia, jeśli będę odchodził od tego, co sprawia, że umieram, co nie daje mi życia, co mnie zniewala, co wprowadza w moje życie ciemności, co „obciąża moje serce”, jak mówi Jezus; jeśli będę od tego przechodził w stronę światła, będę miał zawsze przed sobą poranek wielkanocny. Czasy ostateczne rozpoczęły się z dniem Jego zmartwychwstania. One już trwają. Te czasy ostateczne już są. Każdy dzień jest ostateczny i on się dopełni w tym dniu, w którym On przyjdzie po raz drugi. To zewnętrzne światło nie będzie potrzebne, bo będzie to wewnętrzne. Nie wiemy, jak będzie wyglądać ten świat przyszły. Wiemy, że będzie cudownie przemieniony. Balthasar w swoich rozważaniach o Credo, wyraża wiarę, że świat ziemski będzie dalej istniał, ale będzie przemieniony, tak jak uwielbione ciało Jezusa, który zmartwychwstał. On ma ciało, ale ono jest przemienione. Czyli to, co cielesne, ale uwielbione, istnieć będzie w nowej postaci, dla nas niewyobrażalnej. Lecz my już dzisiaj tu, na ziemi, czuwając i modląc się, możemy tak postrzegać i widzieć ten świat. Można zatrzymywać się na powierzchnie i Jezus przed tym przestrzega: „Uważajcie, byście się nie zatrzymywali na powierzchni, na powierzchni tego, co zmysłowe! Byście życia nie sprowadzali do tego, co można zjeść, co wypić, co trosk doczesnych, bo wtedy wasze serce będzie ociężałe! Będziecie ciężko przezywali swoje życie!”.

Życie znaczy coś więcej. Kto ma oczy przemyte porankiem zmartwychwstania, ten widzi dalej, ten widzi głębiej. Ten także w „pomarszczonym” ciele człowieka starego, człowieka zgarbionego, może zobaczyć człowieka pięknego. Są ludzie, którzy potrafią widzieć głębiej. Dostrzegają piękno tam, gdzie świat widzi jedynie brzydotę. Naprawdę już tutaj, na ziemi, możemy przeżywać cząstkę tego, z czym Bóg na nas czeka i co będziemy przeżywać przez całą wieczność. Nie jesteśmy skazani na to, by żyć na powierzchni. Często mi wraca myśl Tomasza Halika, że Bóg nie mieszka na powierzchni. Tam Go nie spotkasz. Żyjąc powierzchownie nie spotkasz Boga, nie zobaczysz Jego oczu, nie usłyszysz bicia Jego serca. Życie powierzchowne zatrzyma cię na tym, co zmysłowe, i prędzej czy później będziesz je przeżywał w sposób ociężały. A to życie, które pochodzi od Niego i które możemy poznawać, czuwając i modląc się, słuchając Jego słowa, jak słuchaliśmy w tych dniach, to życie ma inne wymiary i już teraz możemy dotykać tego życia, poznawać je. Uczestniczymy w tajemnicy, które się przed nami odsłania. My już przechodzimy z tego życia w życie wieczne. Mistycy opowiedzieliby nam już więcej o tym świecie, na który my czekamy. Opowiedzieliby nam więcej, co znaczy zjednoczenie z Bogiem, chociaż i tak opowiedzieliby tylko cząstkę tego, co przeżywać będą w wieczności.

Przypomniało mi się przeżycie, które siostra Faustyna opisuje w swoim dzienniku. Czuła się tak „zalana” miłością Bożą, tak nią ogarnięta. Ona, - ta prosta kobieta, tu, na ziemi, przeżywająca dzień po dniu szarą codzienność -, mówi w pewnym momencie do Jezusa (parafrazuję): „Dosyć! Już nie wytrzymam obfitości tej miłości, którą mnie obdarzasz. Moje serce tego nie wytrzyma”. A Jezus jej mówi: „To tylko cząstka tego, czego będziesz doświadczała w wieczności”. Moi drodzy, Bóg już tu, na ziemi, chce z nami smakować Paschę, ucztę paschalną, którą będziemy przeżywali z nim w wieczności. Naprawdę nie jesteśmy skazani jedynie na to, co materialne. Więcej, właśnie wtedy, kiedy żyjemy duchowo, zaczynamy doceniać to, co materialne; przestaje nas to obciążać i już nie jest ciężarem serca. Ludzie duchowi potrafią także smakować to, co materialne, ale to, co materialne ich nie wiąże, nie obciąża, nie ściąga w dół, nie zatrzymuje na powierzchni, bo oni widzą dalej i głębiej. Człowiek wierzący, głęboko wierzący, potrafi się także cieszyć pięknem tego świata. Potrafi kontemplować Boga w naturze, potrafi Go kontemplować w drugim człowieku, potrafi Go kontemplować w dziełach rąk ludzkich. Potrafi dostrzegać ten pierwiastek Boskiego piękna w tym, co ludzkie, bo przecież stworzył to wszystko Ten, który jest Źródłem piękna, który jest Pięknem dla nas niewyobrażalnym. Wszystko, co wyszło z Jego rąk, jest piękne. Jeśli coś z tego, co On stworzył, wydaje nam się niepiękne czy szkaradne albo jeszcze tego piękna nie widzimy, dzieje się tak dlatego, że nasze oczy jeszcze nie są wystarczająco paschalne. Myślę, że dzisiaj Jezus zaprasza nas do tego, byśmy skupili się na tym, co piękne. Byśmy tęsknili za Bogiem pięknym, za Bogiem, który nam się objawi – po raz kolejny będziemy to przeżywali w tajemnicy Bożego Narodzenia – w kruchym ciele, ale który przekracza to, co cielesne. Kto jest skupiony na życiu w taki sposób, nie ma już katastroficznej wizji Dnia Ostatecznego, tylko widzi Przychodzącego.

I dlatego Jezus mówi: „A gdy się to dziać zacznie, podnieście głowy!”. Człowiek duchowy podnosi głowę. Człowiek duchowy ma głowę podniesioną. Człowiek duchowy żyje wyprostowany i mocno stąpa po tej ziemi. Bóg nas nie wyprowadza z tej ziemi. Tutaj, na ziemi, przychodzący Jezus będzie miał twarz twojego dziecka, twojego męża, twojej żony, twojego penitenta. Bóg objawia się nam w sposób bardzo konkretny, namacalny, dotykalny. Ale gdybyśmy chcieli Go sprowadzić do tego, co cielesne, w tym samym momencie życie nasze staje się obciążone. Prośmy Go u początku tego Adwentu, byśmy mogli na nowo odkryć wartość tego czasu, który On nam daje; wartość czasu, który jest wypełniony Jego obecnością, Jego przychodzeniem, Jego miłością; wartość czasu, który jest wypełniony Bogiem pięknym, kochającym, tęskniącym za nami. A wtedy wszystko w życiu zaczyna smakować i także to, co trudne, w przedziwny sposób nabiera jakiegoś Boskiego smaku. Nie da się tego po ludzku wytłumaczyć, ale spotkałem w życiu wielu ludzi chorych, na ciele cierpiących, którzy mieli w oczach szczęście, którzy mieli w oczach niebo. Bóg potrafi to, co najbardziej trudne, przemienić w to, co błogosławione. Prośmy o taki dar przeżywania czasu, w którym dalej, dzień po dniu, wracając do zajęć, do naszych posług, wracając do posług Marty i Marii, stąpając mocno po ziemi, byśmy codziennie w naszej Betanii mogli gościć Tego, który przychodzi i chce, byśmy Go podejmowali. „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli… stanąć przed Synem Człowieczym”.

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

 

-------------------------------------------------
* tytuły homilii pochodzą od redakcji

w tekstach spisanych z nagrania
zachowano styl języka mówionego
-------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl