O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Cała piękna. Lectio divina z Maryją 24-26 maja 2019 - homilie ...


Cała piękna. Lectio divina z Maryją
SZKOŁA MODLITWY SŁOWEM BOŻYM
24-26 maja 2019

 

W dniach 24-26 maja 2019 roku odbyła się sesja „Cała piękna. Lectio divina z Maryją”. Spotkanie w ramach Szkoły Modlitwy Słowem Bożym prowadził Krzysztof Wons SDS. Poniżej dzielimy się nagraniami homilii, które w czasie sesji wygłosili duszpasterze krakowskiego Centrum Formacji Duchowej.

info o sesji >>>

---------------------------------------------------------------------

NAGRANIA HOMILII
które wygłosili duszpasterze CFD

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – wspomnienie NMP Wspomożycielki wiernych, 24 maja 2019
[czytania z piątku V tygodnia okresu wielkanocnego]
Dz 15, 22-31; Ps 57, 8. 10. 11-12; J 15, 12-17

NAGRANIE HOMILII Z 24 MAJA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – sobota V tygodnia okresu wielkanocnego, 25 maja 2019
Dz 16, 1-10; Ps 100, 2-3. 4-5; J 15, 18-21

NAGRANIE HOMILII Z 25 MAJA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

Tylko miłość sprawia, że zachowujesz słowo
homilia – VI Niedziela Wielkanocna (rok C), 26 maja 2019
Dz 15, 1-2. 22-29; Ps 67, 2-3. 4-5. 6 i 8; Ap 21, 10-14. 22-23; J 14, 23-29

Są dwa słowa w dzisiejszej Ewangelii, które wypowiada Jezusa, a które zatrzymały mnie najbardziej, nie tylko dzisiaj, ale również na początku ubiegłego tygodnia, bo Ewangelia, którą czytamy dzisiaj w dużej mierze była czytana również w poniedziałek. Pomyślałem, że Kościół chce, abyśmy jeszcze raz usłyszeli tę Ewangelię i aby ci, których nie było na Eucharystii w poniedziałek, a na pewno będą w niedzielę, usłyszeli te słowa. Dwa słowa, które są ze sobą ściśle związane i które mi tłumaczą całą rzeczywistość wiary i życia duchowego; które tłumaczą mi, o co tak naprawdę chodzi w wierze w życiu duchowym: że chodzi o relacje. Chodzi o osobową relację z Tym, który nas umiłował od zawsze i na zawsze. Zwróćmy uwagę, jak warunkuje Jezus nasze życie w wierze; życie, które rodzi się ze słuchania Słowa, bo tak się rodzi wiara. Jezus mówi: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Te dwa słowa: „miłować” i „zachowywać” mają bardzo głębokie, teologiczne znaczenie.

Słowo „miłować”, którego używa Jezus, to gr. „agapao”. Dlaczego Jezus tego właśnie słowa używa w Ewangelii Jana. Bo to miłość Boska! Tak miłuje tylko Bóg! Miłość – gr. „agape”– to miłość, która daje siebie do końca, która się cała ofiaruje. Tylko Bóg miłuje do końca! Tylko Bóg siebie daje cały! Tak daje siebie wzajemnie w Trójcy świętej i tak daje siebie nam. Miłość, którą mamy w sobie, to jest miłość od Niego. To dlatego, że On nam siebie cały daje. My z siebie nie jesteśmy zdolni do miłowania. Nie jesteśmy z siebie zdolni do tego, by powiedzieć w taki sposób, jak to Bóg pojmuje: „kocham cię, miłuję cię”. I do Boga i do drugiego człowieka możemy tak powiedzieć tylko dzięki łasce. Ta miłość jest przede wszystkim doświadczeniem. Nie jest jedynie słowem, nie jest jedynie deklaracją. Bo jeśli ktoś daje siebie do końca, nie ma większego wymiaru doświadczenia: ofiaruje siebie. Otóż, On przelał do naszego serca tę miłość. Oczywiście, my się jej nieustannie uczymy. My przyjmujemy tę miłość w naszej ograniczoności. My potrafimy tylko w sposób ograniczony tak miłować. Przypomnijmy sobie Piotra, który właśnie taką miłość wyznawał Jezusowi jeszcze przed Jego męką: „Z Tobą nawet do więzienia i na śmierć pójdę. Może inni Cię zostawią, ale nie ja. Ja jestem gotowy oddać życie za Ciebie”. Tak chciał kochać, ale tak nie potrafił kochać. Bo Piotr zapomniał o tym, że tak może kochać tylko dzięki Jezusowi i że nie on będzie umierał za Jezusa, ale Jezus będzie umierał za niego. Zrozumiał to, gdy upadł mocno, gdy się kompletnie pogubił, gdy już nie miał sił, by nawet powiedzieć: „znam Go”. Dopiero wtedy zrozumiał, że ta miłość, która była w nim, miłość do Jezusa, a którą zaczął gubić, była z Jezusa; tego Jezusa, który już uprzednio mu ofiarował te miłość, przez którą poszedł na Krzyż za niego i za nas. Kochani, ilekroć patrzymy na Krzyż i widzimy, jak On nas umiłował, tylekroć przypominamy sobie, że każda miłość, do której jesteśmy zdolni, jest z Niego. Bo On oddał życie swoje za nas. Pierwszym aktem miłości miłosiernej było to, że nas stworzył, a potem, gdy zaczęliśmy życie gubić czy marnować, On przyszedł, aby to życie nam przywrócić, oddając życie za nas.

Ale zmierzam do tego drugiego słowa. To słowo greckie „tereo”, zachować. Wydaje mi się, że jest to słowo kluczowe także w wierze. Otóż, tutaj z pomocą przychodzi nam Maryja, bo także w stosunku do Niej św. Łukasz użyje tego słowa, pisząc, że Maryja „zachowywała…”. Co to znaczy? Co możemy zachować? Co znaczy zachowywać? I. Gargano pięknie tłumaczy, że chodzi o takie zachowywanie, które przeżywa matka, która nosi pod sercem dziecko. Tylko mama może nam opowiedzieć o tej czułości, o tej więzi, o tej zażyłości, jaka istnieje między jej sercem i sercem dziecka, które nosi pod swoim sercem. Jezus odwołuje się właśnie do takiej więzi, do takiej relacji. Otóż, my możemy zachowywać słowo Boga w sercu tylko wtedy, kiedy tak miłujemy. Tylko miłość sprawia, że zachowujesz słowo. Przez miłość poznajemy i przez miłość zachowujemy. I dlatego gr. „tereo” oznacza domyślnie „przechowywać [skarb]”. Co przechowujemy w sercu? Przechowujemy nasze skarby i to, do czego jesteśmy przywiązani. Oczywiście, nieraz w sercu potrafimy przechowywać różne rzeczy, do których jesteśmy przywiązani. Ale tu chodzi o tę miłość, miłość czystą, miłość macierzyńską, miłość pełną czułości i zażyłości, - mamy by ją nam opowiedziały -, miłość, którą żywimy do słowa, bo ono jest słowem Boga, a tym Słowem jest Jezus Chrystus. Dlatego powiedział: „Tylko wtedy, gdy będziecie Mnie miłowali, gdy będziecie w relacji miłości do Mnie, będziecie potrafili zachowywać słowo”. Drodzy, były takie czasy i są nieustannie, że sprawy stawiamy na głowie. Myślimy nieraz: „Zobaczysz, Panie Boże, będę zachowywał Twoje przykazania i pokażę Ci, jak Cię miłuję, żebyś się przekonał, jak Cię miłuję: co jeszcze zrobię, co jeszcze na warsztat wezmę, co jeszcze przećwiczę, co jeszcze wykonam, by Ci udowodnić, że Cię kocham”. To jest zupełnie odwrócenie porządku. Pomijając, oczywiście, dobre intencje, które towarzyszą temu wszystkiemu, ale to nie jest tak. Nic z siebie nie możemy; nic z siebie nie możemy. Wszystko możemy w Tym, który nas umacnia. To z Niego jest miłość, z Niego jest zdolność kochania, z Niego jest zdolność słuchania słowa i zachowywania Go w sercu. Tak rodzi się wiara i tak się przeżywa wiarę, bo wiary nie da się zrozumieć bez miłości, bez relacji. Przeżywanie wiary to nie jest wykonywanie czegoś. Przeżywanie wiary to jest przede wszystkim bycie w relacji z Nim i to On nas uzdalnia wtedy do życia najpiękniejszego.

Patrzyliśmy przez te trzy dni na Maryję, jak piękną czynił Maryję, On. Ale Ona była w głębokiej więzi z Nim. Ona potrafiła powiedzieć: „fiat”, ponieważ kochała. Ona potrafiła to słowo nosić pod sercem, ponieważ kochała; także wtedy, gdy wszystko dokoła mówiło, według logiki ludzkiej i według logiki Prawa, że będzie ukamienowana, że skończy pod gradem kamieni razem z dzieckiem, które poczęła pod sercem. Ale Ona miłuje, dlatego jest gotowa przyjąć to słowo, jest gotowa nosić je, jest gotowa je chronić. Pieluszki, w które owija Dziecko, to cała Jej miłość. Tym wiara, tym jest miłowanie, tym jest zachowywanie słowa. Jeśli dzisiaj światu tak trudno zachować słowo Boga, a nawet je odrzuca, to dlatego, że traci relację z Bogiem, że nie ma w sobie doświadczenia Boga-Miłości. I odrzuca Boga, jakby Bóg był wrogiem tego świata, jakby Bóg przeszkadzał żyć. Co za pomieszanie zmysłów! Jaki błąd ludzki w życiu tego świata! To właśnie Bóg daje nam możliwość życia, pięknego życia! Potrzebujemy wrócić do relacji z Bogiem, do odkrywania na nowo relacji z Nim, by kochać. Ten, kto kocha Boga, będzie potrafił kochać człowieka. Kto jest w subtelnej relacji z Bogiem, będzie potrafił także budować subtelne relacje z drugim człowiekiem. Jeśli jest tyle ran między nami i tyle krzywd, to dlatego, że gdzieś gubimy relację z Bogiem. Świat domaga się dobrych relacji z drugim człowiekiem, i słusznie; a jednocześnie odchodzi od Boga i nie wie, że nie może zbudować dobrych relacji w tym świecie bez Boga. Dlatego Jezus mówi dalej: „Pokój zostawiam wam, jakiego świat dać wam nie może”. Nie ma takiego pokoju, który mógłby dać świat, a który byłby pokojem wiecznym. Taki pokój pochodzi tylko z Niego. Drodzy, naprawdę, u fundamentu życia jest relacja z Bogiem, która nie oddziela nas od świata, nie oddziela nas od drugiego człowieka, ale pomaga nam żyć blisko drugiego człowieka. Nigdy nie będziemy bliżej tego świata, jak wtedy, gdy jesteśmy blisko Boga. Dlatego, że kiedy jesteś blisko Boga, jesteś blisko Tego, który jest najbliżej tego świata, który życie oddał za ten świat. Jeśli jesteś blisko Boga, Bóg będzie cię uczył miłości do tego świata, szacunku do drugiego człowieka. Jeśli się gubimy, jeśli ranimy, to dlatego, że odchodzimy od Boga. To jest fundamentalny najpierw kryzys wiary, a kryzys wiary to jest kryzys relacji, relacji z Bogiem.

Wydają mi się te słowa dzisiaj szczególnie ważne. Ale Bóg widzi i Jezus wie, że jak uczniowie, którzy wychodzą z Wieczernika i pójdą w ten świat, który nie jest łatwy i którego się boją, - tak być może my także boimy się wracać do codzienności, w której nie jest łatwo żyć -, dlatego Jezus mówi im i nam o Paraklecie. Zostawia obietnicę, zostawia obietnicę Dwunastu i także nam zostawia obietnicę: „Posyłam wam Parakleta. Ojciec już dawno o tym pomyślał. Najpierw pomyślał o tym, abym Ja przyszedł, ‘Posłany przez Ojca’, bym Ja się wcielił, bym stał się ciałem, bym przyjął człowieczeństwo, abyście zobaczyli, jak kocham was i jak kocham ten świat, bo Ojciec go stworzył, a Ja razem z Ojcem go stwarzałem. A teraz Ja odchodzę, ale odchodzę tylko dlatego, abym mógł wam posłać Parakleta”. Paraklet (gr. „para” + „kaleó”), czyli wołany obok. Maryja doświadczała, że Duch jest obok. Ten Duch to Oblubienic, który jest obok nas. Pamiętajmy o tym. Otrzymaliśmy Go w dniu chrztu, otrzymaliśmy Go w bierzmowaniu, otrzymujemy Go w Eucharystii. Duch jest z nami. Duch, który jest większy od ludzkiej biedy, od naszych problemów i naszych zmartwień, naprzeciw którym być może dzisiaj wyjeżdżamy. On jest większy od tego wszystkiego i On jest Miłością. Maryja usłyszała: „Nie bój się, Duch Święty cię ocieni! On będzie Sprawcą życia w tobie i to życia cudownego, takiego życia, którego człowiek nie może sprawić. Mogę to uczynić bezpośrednio, dać ci życie. Ten Duch będzie twoim Oblubieńcem, będzie Miłością w twoim życiu. Będzie twoim Sprzymierzeńcem”. Łacina próbowała oddać to słowo, słowem, które my później spolszczamy mówiąc „Adwokat”. Miało ono różne znaczenie…, ale to jest ktoś, kto cię broni. Zawsze jest w twojej obronie, zawsze będzie broić życia w tobie.

Prośmy więc w tym pięknym czasie paschalnym, w którym Jezus na nowo chce nas zbliżyć do siebie i rozmiłować w sobie, abyśmy mogli zachować to słowo, którym nas tak obficie karmił w tych dniach i którym karmić nas będzie codziennie… Prośmy, aby posłał nam Parakleta, - coraz bliżej już do Świąt Zesłania Ducha Świętego -, byśmy otworzyli się na obecność tej miłości, która może nas karmić, która może karmić naszą relację z Nim i naszą relację między nami; i która może czynić nas zdolnymi do dawania miłości, tej miłości ofiarnej. Tylko z Niego możemy tak kochać. Piotr to usłyszał: „Ty możesz tak kochać. Zobaczysz. Zestarzejesz się, będziesz się tego uczył całe życie, ale przyjdzie dzień, kiedy wyciągniesz ręce, a inny cię opasze… I będziesz potrafił oddawać życie. Nie ‘za Mnie’, bo tylko Ja oddaję życie za ludzi. Nikt nie oddaje życia ‘za Mnie’. Ty będziesz oddawał życie ‘za braci’, za owce, które ci powierzę”. Kochamy tak! Mamy w sobie tę miłość. Matki mają w sobie tę miłość do dzieci, do ojców, do mężów. I również mężowie i ojcowie mają tę miłość. Każdy z nas ma powołanie… ten kształt miłości jedyny i niepowtarzalny. Jest miłość kapłańska i miłość zakonna… Są przepiękne postaci miłości. Ale musimy być w relacji z Nim, a wtedy nasze powołanie będzie piękniało. Tak, jak było piękne, jak było cudowne i piękne powołanie i życie Tej, którą w tych dniach nazwaliśmy „Całą Piękną”.

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

Przypominamy konferencje nt. lectio divina, które Krzysztof Wons SDS wygłosił w czasie III Kongresu Nowej Ewangelizacji w Strzatuszu - 28-31 maja 2015 r.

28 V 2015 - wprowadzenie w lectio divina [od 1:59:00]

29 V 2015 - konferencja - lectio [od 09:20]

29 V 2015 - konferencja - meditatio [od 25:24]

30 V 2015 - konferencja - oratio [od 31:32]

31 V 2015 - konferencja - contemplatio [od 16:30]

KONTAKT ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl