O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  „Być dojrzałym duchowo, to znaczy mieć oko „niepo ...


Być dojrzałym duchowo, to znaczy mieć oko „niepodzielone”

 

Homilia wygłoszona przez Marko Ivana Rupnika SJ w sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie 20 czerwca 2014 r. w czasie Szkoły Wiary: „Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca...” [2 Krl 11, 1-4.9-18.20; Ps 132, 11-14.17-18; Mt 6, 19-23 - teksty z piątku 11. tygodnia zwykłego, 20 czerwca 2014].

 

 

Ewangelia mówi dziś o czymś, co dotyczy i to głęboko sztuki. W Ewangelii mowa jest o oku. I kiedy jest mowa o oku zdrowym, Ewangelista używa greckiego przymiotnika „haplous”. Słowo „haplous” oznacza „prosty, cały, niepodzielony”. Pan Jezus zachęca nas więc, żeby nasze oko było proste. I faktycznie w dawnej ikonografii, np. koptyjskiej, spotkamy się z wielkimi oczami namalowanymi tylko jednym kolorem. A to wcale nie jest takie łatwe, aby na twarzy, jasnej twarzy, umieścić wielkie oko, które praktycznie całe jest źrenicą. Istnieje niebezpieczeństwo, że można zdekomponować oblicze. A jednak dojrzałość duchowa tkwi w tym, żeby mieć takie właśnie „proste” oko. Być dojrzałym duchowo to dojść to tego, by mieć takie „niepodzielone” oko. Dlatego oczy postaci z naszych mozaik i ich ciemna część wykonane są z jednego tylko kawałka kamienia. To wymaga od nas wielkiego trudu, bo trudno jest tak znaleźć taki kamień, żeby uzyskać tylko jeden jego kawałek. Ale to jest ważne, bo jeśli oko wykonane jest z jednego kawałka, to oddaje to prawdę, [że jest ono niepodzielone]. Wykonując mozaikę nie można się bawić czy grać. Jeśli masz trzy albo cztery kamyki możesz próbować grać na wrażeniach odbiorcy, ale sztuka impresjonistyczna nie jest liturgiczna. My nie możemy grać na wrażeniach. Sztuka liturgiczna ma ukazywać prawdę. A liturgia to nie jest wrażenie; liturgia to prawdziwe wydarzenie! Stąd można powiedzieć, że droga do dojrzałości duchowej to droga stopniowego oczyszczania oka; to droga dochodzenia do tego, by mieć oko „z jednego kawałka”. Dlatego również wykonując mozaikę nie można udawać. Nie można układać kamyków tak, aby oddziaływać na wrażenia. Ojcowie nazywali to „proste” oko okiem „świetlanym”. Dlaczego? Bo jest ono okiem, które nie ma w sobie zainteresowania jedynie sobą. Bo jest całe skierowane na osobę - na kogoś, na kogo patrzy. Nie jest skierowane do siebie, do własnego wnętrza, ale całe jest w relacji. A kiedy oko nie zważa już na swój własny interes, staje się kontemplacyjne. Potrafi odnaleźć Boga we wszystkich rzeczach, potrafi trwać z nimi w komunii. Oto nasz sens: wielbić Boga w historii i znaleźć się zjednoczonym z Nim.

Kiedy natomiast Ewangelia dzisiejsza mówi o oku złym używa w języku greckim słowa „ponēros”, które oznacza „zły”, a nawet „złośliwy”. Jako że chodzi o oko, z pewnością oznacza to słowo oko „skąpe, zawistne”. Ewangelista Mateusz użyje tego słowa ponownie na przykład w rozdziale dwudziestym. Gospodarz z przypowieści zwraca się do jednego ze sług: „Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym (ponēros) okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (Mt 20, 15). Przesłanie jest takie: jeśli twoje oko jest „ponēros”, czyli „zawistne”, już rozumiem, dlaczego się złościsz z tego powodu, że ja jestem dobry; jesteś zazdrosny o to, że Ja jestem dobry. To oznacza, że jest takie oko, które nie jest „proste”, ale jest złożone z zainteresowania sobą samym. I ten własny interes, to ukierunkowanie na siebie, staje się tak ważne, że oko nie potrafi już widzieć rzeczy takimi, jakie one są. Jeśli widzę rzeczy takimi, jakie one są, czyli widzę je takimi, jakimi widzi je Bóg, to widzę je w komunii z Bogiem, czyli jestem w komunii z Nim. Jeśli natomiast nie mam w sobie miłości Boga, a otrzymuję ją jedynie trwając w komunii z Nim, to jak mogę patrzeć z miłością na wszystko? Nie mając w sobie miłości Boga zawsze szukam czegoś dla siebie, a to stanowi przeszkodę w kontemplacji; to stanowi przeszkodę w komunii. Szukanie siebie stanowi przeszkodę w budowaniu Kościoła. Ten interes indywidualny to w dzisiejszych czasach nowotwór [toczący wspólnotę].

Powiedzieliśmy sobie w ten sposób kilka słów na temat, jak [na naszych mozaikach] wykonujemy oczy. Teraz chciałbym powiedzieć jeszcze o dwóch rzeczach. Przyglądając się naszym pracom, mozaikom, widzicie obrazy, ale również obszary bez obrazu, które możemy nazwać obszarami dekoracyjnymi. Jeśli się im dokładnie przyjrzycie, zauważycie, że wykonaliśmy z największą uwagą zarówno jedne, jak i drugie. Popatrzcie więc na te obszary, które są „tylko” dekoracyjne! Popatrzcie na przykład na tę ścianę, która ma 14 metrów wysokości; wznosi się bardzo wysoko, ale jest „tylko” dekoracyjna. Zauważcie, jaka jest różnica między ścianą za wami, na której nic nie ma, i wspomnianą ścianą z dekoracją. Część dekoracyjna jest bardzo ważna, bo gdy oko przesuwa się po kolejnych kamieniach, po złocie, etc., poprzez oko wchodzi w nas coś przyjemnego, pięknego, harmonijnego, żywego. A kiedy zaczynasz odczuwać w sercu to piękno i dobro, wtedy jesteś w stanie zrozumieć figurę; wtedy jesteś w stanie zrozumieć to, co dzieje się tutaj, przy ołtarzu; wtedy jesteś w stanie zrozumieć homilię… Dopóki nie czujesz się dobrze, nie rozumiesz. Ja mogę ci ofiarować rzeczy najlepsze, ale jeśli wewnątrz czujesz się źle, to wszystko przez ciebie „przepłynie”.

Część dekoracyjna jest piękna. A czym jest piękno? To jedność w różnorodności. Piękno to harmonia tego, co różne, różnorodne. Odkryć piękno to w różnorodności odkryć jedność. Czym jest Kościół? Kościół to komunia różnych osób. Dlatego Florenski mówi, że Kościół jest piękny. Są tam - jak w mozaikach - „kamienie” z całego świata: z Brazylii, Meksyku, Afganistanu, Kurdystanu, południowej Afryki, Niemiec, Włoch, Rosji, Grecji… A między nimi, ufam, jest harmonia. Również ściany każdego kościoła są rzeczywistością, w której wspólnota Kościoła wyraża prawdę o sobie. Jesteśmy tym, na co patrzymy. I dlatego jest tak ważne, że te ściany są żywe: są żywe, choć są z kamieni, bo komunia przemienia materię.

Na koniec przyjrzyjcie się witrażom. Poprzez nie wpada do środka światło. Wyobraźcie sobie światło tu wpadające przez witraże, kiedy zostaną one już wszystkie wykonane. Do Kościoła nie może wejść światło świata. Do wnętrza Kościoła może wejść tylko takie światło świata, które umarło i zmartwychwstało. Jak wchodzi się do wspólnoty Kościoła? Poprzez śmierć, poprzez chrzest. Tak samo rzecz się ma ze światłem świata, które wchodzi do katedr: wchodzi do nich niejako „przefiltrowane”. Również mozaiki są „przefiltrowane”. Wszystko zostaje przemienione. Światło, które godzi się umrzeć, zmartwychwstaje. Kamienie, które odważą się zrezygnować z własnej indywidualności, tworzą komunię. Jedno i drugie staje się obrazem tego, czym jest Ciało Chrystusa. A my wykonaliśmy to wszystko - mogę was o tym zapewnić, że cały ten wysiłek został podjęty - w jednym duchu. Każdego poranka my, artyści, gromadziliśmy się tutaj na Mszy świętej, a później w ciągu dnia staraliśmy się nieustannie wracać do tej myśli, kim jesteśmy: że jesteśmy Ciałem Chrystusa, że jesteśmy komunią. Można robić mozaiki, bo jest się mozaiką, a wśród nas są przedstawiciele czternastu narodów: prawosławni, grekokatolicy, łacinnicy… Nasza wspólna praca nie jest tylko afirmacją indywidualności, ale próbą zbierania w jedno darów obecnych w każdym z nas.

Marko Ivan Rupnik SJ

 

 

[ŹRÓDŁO: „Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca...” – 19-22 czerwca 2014 – HOMILIE]

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl