I. Lectio: Czytaj z wiarą i uważnie święty tekst, jak gdyby dyktował go dla ciebie Duch Święty.
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę.
A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie.
Wtedy otworzył swoje usta i nauczał tymi słowami: „Błogosławieni...”.
Mt 5, 1-3
II. Meditatio: Staraj się zrozumieć dogłębnie tekst. Pytaj siebie: „Co Bóg mówi do mnie?”
Jezus widział tłumy i zapewne każdego z osobna. Pan wszedł na górę, aby nie tylko być lepiej widocznym, ale też, aby zaznaczyć tym gestem, że to, czego będzie nauczał, pochodzi z góry, od Ojca dla Jego dzieci. Jezus siada, bo jako Boski Nauczyciel będzie nauczał, a w pierwszych rzędach jego słuchaczy są uczniowie. Muszą jak najwięcej i dobrze zapamiętać, aby kiedyś wiernie nauczać innych, przekazywać przesłanie Ewangelii, Dobrej Nowiny.
Czy uświadamiam sobie, że Jezus w tłumie ludzi każdego widzi osobiście, a więc i mnie? Czy w tłumie, który mnie otacza na co dzień, ja widzę, dostrzegam obecnego Jezusa? Czy dostrzegam Go jako tego Pierwszego, a nie tego z szarego końca? Czy potrafię w zabieganiu zwolnić, zatrzymać się, przystąpić do Jezusa, usiąść, aby mógł On mnie nauczać, wypełniać moje serce Ewangelią? Czy jestem uważnym słuchaczem i pilnym uczniem? Czy zdaje sobie sprawę, że i ja potrzebuję pouczenia z góry, aby dobrze przeżyć, to co na dole, na ziemi, moje „tu i teraz”, moje dziś?
To wielka sztuka otwierać usta kiedy trzeba. Otwierać usta, aby przyjmować pokarm, aby pokarm dawać w postaci dobrego, mądrego słowa. Tak uczynił Pan. Jego pierwsze słowo jakie skierował do tłumu, to „błogosławieni” czyli inaczej „szczęśliwi”.
Moje usta. Czy umie je otwierać w odpowiednich momentach mojego życia? Czy potrafię je też trzymać zamknięte, kiedy wymaga tego sytuacja? Czy umiem milczeć? Jaka jest jakość moich słów, które wychodzą z moich ust? Czy wcześniej są poddane „obróbce” przez mój umysł, serce, sumienie, prawdę? Czy mówię, co mi ślina przyniesie na język? Czy moja wizja szczęścia pokrywa się z tą Chrystusową? Jeżeli nie, to jak wielkie są różnice? Czy staram się je zniwelować? Czy nie próbuje być szczęśliwym poza Chrystusem, bez Niego, na własną rękę? Czy w swoje życie i innych wnoszę Boże błogosławieństwo? Czy ci, którzy żyją obok mnie mogą czuć się są błogosławieni, czyli szczęśliwi? Błogosławią mnie, czy przeklinają?
Nauczę się na pamięć jednego, dwóch błogosławieństw a może wszystkich. Często będę je powtarzał. Dalej będę prosił o dar pokoju dla ludzkich serc, dla świata.
III. Oratio: Teraz ty mów do Boga.
Otwórz przed Bogiem serce, aby mówić Mu o przeżyciach, które rodzi w tobie słowo. Módl się prosto i spontanicznie – owocami wcześniejszej "lectio" i "meditatio". Pozwól Bogu zstąpić do serca i mów do Niego we własnym sercu. Wsłuchaj się w poruszenia własnego serca. Wyrażaj je szczerze przed Bogiem: uwielbiaj, dziękuj i proś. Może ci w tym pomóc modlitwa psalmu:
Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych:
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów...
Ps 146,8-9
IV. Contemplatio:
Trwaj przed Bogiem całym sobą. Módl się obecnością. Trwaj przy Bogu. Kontemplacja to czas bezsłownego westchnienia Ducha, ukojenia w Bogu. Rozmowa serca z sercem. Jest to godzina nawiedzenia Słowa. Powtarzaj w różnych porach dnia:
Ubodzy duchem mają wstęp do nieba
opracował: ks. Ryszard Stankiewicz SDS

ul. św Jacka 16, 30-364 Kraków




