Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
pin ul. św Jacka 16, 30-364 Kraków
clock

Sekretariat czynny:
9:00 -12:00 | 14:00 -17:30 | 18:00 -19:00

pinclockphonemailmail

ul. św Jacka 16, 30-364 Kraków

Sekretariat: 9:00 -12:00 | 14:30 -17:30 | 18:00 -19:00

Strona główna

 

up-arrow

Homilia abp Wojciecha Polaka

HOMILIA NA MSZY ŚWIĘTEJ W PIĄTEK PIERWSZEGO TYGODNIA WIELKIEGO POSTU 

Tożsamość pasterza

Kraków, Centrum Formacji Duchowej, 27 lutego 2026 r.

 

  1. Wielki Post to czas, w którym Kościół (…) zaprasza nas do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, aby nasza wiara odzyskała zapał, a nasze serca nie rozpraszały się codziennymi zmartwieniami i rozproszeniami. Słowa papieża Leona XIV, które prowadzą nas w tym roku w Wielkim Poście zwracają naszą uwagę na zasadniczy kierunek naszej drogi, naszego wielkopostnego szlaku. W centrum naszego życia misterium Boga. W centrum naszego życia i naszej kapłańskiej posługi, naszego pasterzowania misterium Boga. Przypominając nam o tym w swoim tegorocznym wielkopostnym orędziu papież Leon nie tylko jednak kieruje do nas swoje zaproszenie do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, ale podpowiada zaraz sposób, wskazuje drogę, na której będziemy mogli to uczynić, umieścić w centrum życia Boga. Mówi bowiem, że to zaproszenie będzie możliwe do zrealizowania tylko wtedy, gdy pozwolimy, aby dotarło do nas Słowo Boże i przyjmiemy je z uległością ducha. Wysłuchaliśmy więc przed chwilą Słowa Bożego. Potrzeba więc, aby Ono do nas dzisiaj, teraz jeszcze raz dotarło, abyśmy – jak wzywa na jeszcze papieskie orędzie - nadstawili ucha na głos Pana i ponowili w swym sercu decyzję pójścia za Chrystusem.
  2. Ten głos Pana, który mówi do swoich uczniów, który dociera dziś do nas w Ewangelii jest – jak wszyscy dobrze wiemy – fragmentem Kazania na górze. On wzywa nas najpierw do sprawiedliwości większej niż ta uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Papież Leon XIV w jednej ze swych homilii skomentuje to sformułowanie o sprawiedliwości większej i krótko powie, że chodzi tutaj o taką sprawiedliwość, która nie ogranicza się tylko do przestrzegania przykazań, ale otwiera nas na miłość i angażuje nas w miłość. Uczniowie, do których – jak nam przypomniała Ewangelia – Jezus mówi, są bowiem posłani przez Niego, aby czynić więcej, aniżeli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Nie chodzi jednak o to, by być tylko bardziej gorliwymi czy bardziej się starać poszukując sprawiedliwości. Chodzi tutaj o całkowicie nową jakość, chodzi o rzeczywistość, która nawraca serca, czyni podobnymi do Ojca, zbliża do Niego, przemienia w Jego dzieci. Chodzi więc w pewnym sensie nawet o inny rodzaj sprawiedliwości, która idzie znacznie dalej niż określa to sama litera Prawa i która ukazuje, że ci, którzy tak właśnie żyją i tak postępują są synami Ojca, który jest w niebie. Nie chodzi bowiem o taką sprawiedliwość, która skupia nas jedynie na sobie, skupia jedynie na skrupulatnym i dokładnym wypełnieniu Prawa, ale która – jak mówił nam papież Leon – realizuje się konkretnie właśnie jako akt miłości – wyraz wdzięczności i zaufania wobec Pana przymierza. Swoistym zaś kluczem do samego zrozumienia i do przyjęcia tej właśnie sprawiedliwości większej, kluczem do zrozumienia jej wskazań, kluczem do zrozumienia wszystkiego, co Jezus chciał nam tutaj dalej przekazać, a więc prawdą, która – jak napisał w jednej ze swych książek ks. Krzysztof Wons – wprowadza nas już w samo serce Chrystusowego przesłania, swoistym ostatnim akordem w całej tonacji Jego nauki, kropką na „i” są bowiem Chrystusowe słowa: bądźcie więc wy doskonali, jako doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Bez tych słów, bez tego wskazania, bez tego właśnie klucza, bez tego wezwania, bez prawdy i kierunku, które te słowa określają, bez dostrzeżenia, że owa sprawiedliwość większa, jest to nade wszystko sprawiedliwość Ojca, który miłuje, przebacza i ratuje swoje dzieci, nie jesteśmy i nie będziemy w stanie pojąć nic z tego, co Chrystus od nas teraz oczekuje, do czego nas wzywa, co przed nami w istocie stawia. Takie ujęcie jest bardzo ważne – jak mówi jeszcze raz papież Leon – bo ono wskazuje, że Bóg sam przyszedł do nas w osobie Jezusa, który wypełni Prawo, sprawiając, że staliśmy się dziećmi Ojca i dając nam łaskę wejścia z Nim w relację jako dzieci i jako bracia między sobą.
  3. Tylko więc jako dzieci Ojca i jako bracia między sobą i tylko mając od Jezusa siłę – papież Leon wierny tym razem tomszowej tradycji powie wprost, że jest to łaska Ducha Świętego, który zapisuje je w naszych sercach w sposób nieusuwalny i wypełnia przykazania Starego Przymierza - będziemy mogli i możemy podjąć to, czego Jezus będzie od nas, swoich uczniów wymagał: słyszeliście, że powiedziano (…) a ja wam powiadam. Ktoś słusznie zauważył, że w istocie nie jest to antyteza, ale uzupełnienie. W tym sensie znów możemy powiedzieć, że jest to – jak wskazywał papież Leon – ukazanie prawdziwego i pełnego sensu prawa Bożego. Jako drogę do pełni człowieczeństwa – jak wyjaśnia dalej papież – Pan wskazuje zatem wierność Bogu opartą na szacunku i trosce od drugiego człowieka w jego nienaruszalnej świętości, którą należy pielęgnować przede wszystkim w sercu, a dopiero potem w gestach i słowach. Mówiąc do nas Jezus wskazuje nam, że nie chodzi tutaj więc o wytyczenie czy określenie pewnego minimum, w którym potrafimy się zmieścić nie zabijając czy nie mordując drugich, a więc tylko o w miarę poprawne zachowanie zewnętrzne, które – jak często mówimy – mieści się w granicach prawa, ale o pełnię życia dla Boga i dla drugich, o życie w pełni Jego Słowem, o bycie podobnym do Niego, o przyjmowanie Jego postawy, o miłowanie drugich tak, jak miłuje ich w Jezusie Chrystusie Ojciec. Prawdziwą sprawiedliwością – jak powie papież Leon – jest więc miłość, która jest możliwa dzięki Bożej pomocy. Taka miłość będzie prowadzić do przebaczenia i pojednania, do traktowania siebie nawzajem z szacunkiem i prawdziwą troską. Miłość powinna przejawiać się bowiem nie tylko w powstrzymywaniu się do zła, lecz także w szukaniu pojednania.
  4. Być może takie właśnie pojednanie musi często wpierw dokonać się w nas samych, dotknąć i przemienić najpierw nasze wnętrze, dopóki – jak przypomina nam Ewangelia – jesteśmy w drodze. W tym sensie Anselm Grun w jednym ze swych komentarzy do dzisiejszej Ewangelii wskazuje nam, że gdy Jezus żąda, abyśmy zawarli pokój z naszym przeciwnikiem, dopóki jesteśmy z nim w drodze, niewątpliwie oznacza to również, że musimy nawiązać dialog z naszym przeciwnikiem wewnętrznym, by się z nim pojednać. W przeciwnym razie – uważa wspomniany Autor – może się tak stać, że nasz sędzia wewnętrzny (superego) zamknie nas w karcerze naszych samooskarżeń, w więzieniu naszych natręctw i leków. Słowa Jezusa staną się dla nas wtedy jedynie wyrzutem, że nie zawsze jesteśmy w stanie i nie potrafimy tego sami uczynić. Obowiązek pojednania spoczywa przecież w pierwszym rzędzie na tym, kto spowodował zerwanie jedności. Owszem, Jezus podkreśla, że pojednanie jest rzeczą pilną, której odkładać nie wolno, ale aby przynieść swój skutek potrzebuje także otwarcia i gotowości. Wiara uczniów – jak podsumowuje ks. Krzysztof Wons – doskonali się i rozwija nie w sterylnych warunkach codzienności, ale pośród pocieszenia i strapienia, radości i smutku, dobra i zła, pośród prawości i grzechu. W ten sposób ma nas nieustannie nawracać, wyprowadzać z własnej izolacji, kierować ku centrum, ku misterium Boga, aby dostrzec – jak wskazywał Ezechiel - że to właśnie sposób postępowania Pana jest słuszny, a my mamy się ku niemu z ufnością nieustannie nawracać. Amen.