I. Lectio: Czytaj z wiarą i uważnie święty tekst, jak gdyby dyktował go dla ciebie Duch Święty:
Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (...).
Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”.
J 10, 8.10
II. Meditatio: Staraj się zrozumieć dogłębnie tekst. Pytaj siebie: „Co Bóg mówi do mnie?”
Jezus, to brama do domu Ojca, do nieba, do życia wiecznego. Ale nie tylko. To też brama do obfitego, mądrego, owocnego dobrego życia tu, na ziemi. To brama otwarta i pewna, brama, która zastąpiła tę rajską, zamkniętą dla człowieka grzechu.
Czy to jest moja brama, brama mego życia? Czy często, wręcz systematycznie, codziennie tę bramę przekraczam? Czy nie szukam innych bram, przejść, drzwi może po ludzku łatwiejszych, bardziej ozdobnych, przestronnych ale podejrzanych i niepewnych, które prowadzą do pozornie obfitego i dobrego życia a kryje się za nimi przegrana i rozczarowanie? Czy brama mojego serca jest szeroko otwarta dla Jezusa? A może kiedy Pan przychodzi, ciągle zastaje wywieszkę z napisem: „Zamknięte do odwołania”. Może już czas, aby odwołać i otworzyć, zaprosić Go do środka?
Złodziej dba o siebie, o swoje życie. On chce żyć w obfitości i luksusie. Dla złodzieja owczarnia, to ogromne źródło zysku, dochodu, bogactwa. Najpierw, co się da, to należy ukraść, zabrać, przywłaszczyć dla siebie. Tego czego się nie da zabrać, należy zniszczyć, aby inni też z tego już nie mogli korzystać, tym się posługiwać, tym się cieszyć. Niekiedy, w logice złodzieja, rozbójnika, trzeba niszcząc, zabić. Jezus to ten, który ocala, ochrania życie i je pomnaża.
Czy ja nie zachowuje się jak złodziej, myśląc tylko o sobie, o swoich korzyściach, profitach, zyskach? Czy nie próbuję zawłaszczyć tego, co należy do Pana Jezusa? Czy nie kradnę Jezusowi samego siebie, swego czasu, sił, zdolności? Czy szanuję, doceniam, pomnażam to, co wypracowali, osiągnęli, wykonali, zdobyli inni? Czy tego nie usiłuję przywłaszczyć, a jak się nie da, to zniszczyć? Czy nie podnoszę ręki na Boże życie, które jest we mnie, w moich bliźnich? Co dla mnie oznacza, mieć życie w obfitości? Czy to tylko obfitość materialna czy także ta duchowa? Czy obfitego życia szukam u Jezusa, na nie się otwieram, o nie proszę w modlitwie?
Pomodlę się o nowe, liczne, święte powołania do służby Bożej, za powołanych będących w kryzysie o pokonanie trudności i powrót do pierwotnej gorliwości w służbie Bogu i ludziom. Dalej będę prosił usilnie o dar pokoju dla świata i ludzkich serc.
III. Oratio: Teraz ty mów do Boga.
Otwórz przed Bogiem serce, aby mówić Mu o przeżyciach, które rodzi w tobie słowo. Módl się prosto i spontanicznie – owocami wcześniejszej "lectio" i "meditatio". Pozwól Bogu zstąpić do serca i mów do Niego we własnym sercu. Wsłuchaj się w poruszenia własnego serca. Wyrażaj je szczerze przed Bogiem: uwielbiaj, dziękuj i proś. Może ci w tym pomóc modlitwa psalmu:
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów;
namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi...
Ps 23,5
IV. Contemplatio:
Trwaj przed Bogiem całym sobą. Módl się obecnością. Trwaj przy Bogu. Kontemplacja to czas bezsłownego westchnienia Ducha, ukojenia w Bogu. Rozmowa serca z sercem. Jest to godzina nawiedzenia Słowa. Powtarzaj w różnych porach dnia:
Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego
opracował: ks. Ryszard Stankiewicz SDS

ul. św Jacka 16, 30-364 Kraków




